11.07.2024, 09:48 ✶
Percival skinął powolnie głową. To, co mogło zaskoczyć Atreusa, to fakt, że nie wykonywał żadnych gwałtownych czy nadprogramowych ruchów, a mimo to nie mógł odczytać jego aury. Czyżby był oklumentą? A może... Może to jeden z wielu przedmiotów, które były w gabinecie, uniemożliwiały wykorzystanie umiejętności Bulstrode'a? Lub być może jeden z wielu amuletów bądź sygnetów, które miał na sobie Arcykapłan? Na szyi miał kilka rzemieni, lecz wszystkie niknęły pod ubraniem, nie pozwalając dostrzec, czy to zwykłe wisiorki, czy coś innego.
- Przemawia przez pana mądrość, której wielu brakuje, panie Bulstrode - odezwał się po chwili milczenia, przesuwając opuszkami palców po biurku. Na chwilę opuścił wzrok, by przebiec nim po trasie, którą wytyczały jego palce. Milczał, pozwalając Atreusowi mówić. Nie przerywał, okazując mu tym samym szacunek. Bo czyż nie było nic gorszego, niż przerywanie rozmówcy? Rozmowa tego typu nigdy nie prowadziła dokądkolwiek - nie, gdy obie strony się nie szanowały. Lecz czy Arcykapłan szanował kogokolwiek? Lub inaczej: czy szanował bardziej kogokolwiek? Po prawdzie to nawet nie wiadomo było, czy kochał swoją małżonkę. Nie okazywali sobie publicznie uczuć, nie z ich pozycją. Razem rządzili Konwenem, lecz czy to był rozsądek, czy skrywane głęboko uczucia, pozbawione emocji i namiętności? - Mogę pana zapewnić, że magia, która uratowała panu życie, jest... Magią, jak sam pan zauważył. To nasze intencje sprawiają, że jest postrzegana negatywnie bądź też pozytywnie.
Percival sięgnął po pergamin i pióro. Ostrożnie zanurzył je w kałamarzu, stojącym niedaleko. Nie odpowiedział od razu na pytanie Aurora. Milczał, jakby przygotowywał odpowiedź lub też dał mu czas na to, by przemyślał słowa, które właśnie opuściły jego usta.
- Obawiam się, że jedyną osobą, która może udzielić panu odpowiedzi na temat obecnego stanu, jest Isobell - powiedział w końcu, skrobiąc coś na pergaminie. Powoli kreślił staranne litery, dbając o to, by żaden kleks z atramentu nie splamił papieru. - Ja mogę jedynie pana zapewnić, że otrzymał pan drugą szansę. Szansę, za którą wielu zabiłoby lub posunęło się do innych, straszniejszych czynów niż śmierć. Proszę tego nie lekceważyć. Jeżeli szuka pan jasnych odpowiedzi, najlepiej będzie, żeby udał się pan do Lecznicy Dusz i wręczył mojej małżonce ten list. Porozmawia z panem.
Percival posypał list piaskiem, by ten wchłonął nadmiar atramentu. Dopiero potem zdecydował się go złożyć i umieścić w kopercie, którą zapieczętował woskiem i odbił w nim znak swojej pieczęci.
- Informacje, które posiadam, mogą być błędne. Mogą sprawić, że wkroczy pan na ścieżkę, która doprowadzi do pańskiej zguby, a żaden z nas by tego nie chciał. Isobell będzie z panem szczera, jeśli dostanie nieotwarty list - powiedział w końcu, przesuwając zapieczętowaną kopertę w kierunku Atreusa. Jego twarz wyrażała smutek, że nie może udzielić mu wprost odpowiedzi na pytania, które mu zadawał. Oczy jednak zdawały się puste. - Tylko tyle mogę zrobić. Proszę szukać odpowiedzi u źródła.
Dodał jeszcze, uśmiechając się lekko. Tym razem uśmiech sięgnął oczu. Szukaj u źródła.