• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus

[1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
11.07.2024, 21:28  ✶  

Tutaj lało się wino. Pachniało w powietrzu - zabijało swoją kwaśność w aromatach dymu, może nie tylko nikotyny ale i słodkiego opium, ale Laurent był pewien, że rozpoznałby ten zapach wszędzie. Tak jak rozpoznawał kłopoty, kiedy czeluść odpowiadała mu spojrzeniem. Więc patrzył - oczyma niby skupionymi, ale jednocześnie otumanionymi. Tym dymem? To nie opioidy, a gdyby miał rzecz nazwać, powiedziałby, że Sen. Kroczył na jawie, chociaż jeszcze przed chwilą sam był Senną Marą. Więc teraz w Marę obracał się Morpheus, który jak krupier wiedział, kiedy poruszyć palcami, by wyciągnąć karty. Który wiedział, kiedy podejść, żeby dołożyć żetony na stół. Już się tego naoglądał - ludzi potrafiących wykorzystać okazję. Ale takich oczu nie oglądało się nigdy. Jeśli grzeszny jest człowiek to rachunkiem sumienia gubił się w Otchłani - słodka ona była, bo i słodko spoglądała. Z rozmysłem, z namysłem, bardziej zainteresowana tu i teraz niż tym, czy kobieta na scenie zdejmie z siebie kolejne połacie ubrań. Laurent o niej zapomniał. Zapomniał, że ta muzyka nie było tylko tłem, a głosy ludzi wokół nie tylko rozmowami i żartami między sobą. Musiał ulec pokusie, bo było to jedyna możliwość, żeby z nią wygrać - wypełnić jej przeznaczenie i potwierdzić pieczątką na własnym imieniu i nazwisku, że dopełni się... właściwie to co miało się dopełniać? Coś w tej czerni. Na pewno coś w niej. Coś w uciekających czeluściach, co demonami straszyło i chciało rwać i szarpać. Trzymało cię za ręce, choć chciałeś iść dalej i nakazywało patrzeć, czuwać, obserwować. Jeden zły ruch i możesz przegrać całe królestwo. O jaką stawkę tutaj w ogóle gramy? Najcenniejsze, co możemy postawić - życie. Wchodzisz tutaj va bank, albo nie wchodzisz wcale. Te zasady były przez morzem szumiącym w oczach Laurenta zakryte, ale przecież były bardzo dobrze znane Tobie.

Prawda, Morpheusu?

- Ooo... - Dźwięk z jego ust zabrzmiał cicho, zrozumienie szmerem prześlizgnęło się między jedną a drugą literą, nabierając na znaczeniu w próbie pojęcia niezwykłego zjawiska, jakim stał się ciemnowłosy mężczyzna. Albo to resztki schodzącego z niego narkotyku wciąż potrafiły pomieszać zmysły i wrażenia. Inaczej nie wmawiałby sobie, że aż tutaj czuje zapach perfum tego człowieka. - Specyficzna rozrywka - szukać krytyki... w cudzych oczach i ustach również ich poszukujesz? - Zjechał z tej wielkiej grzeczności, chociaż może nie powinien. Ale skoro już sobie powiedzieli, jakie to nie rozkoszne okoliczności winy i przewiny prostoty takich zabiegów stawały się miałkie. Liczyło się tylko doznanie tego, co masz przed sobą. Brodzenie w czerni i szukanie w niej własnego odbicia - próbuj się w niej nie zgubić, a zostaniesz doceniony. Sekrety i tajemnice były jak lep na muchy - pozornie słodkie, lepiące, kuszące swoim zapachem. Perfumy? Popełniony błąd odkrywałeś dopiero, kiedy lepka maź zlepiała twoje skrzydła.

Z czerni można było zrezygnować, kiedy błogosławiła czemu innemu. Albo KOMUŚ innemu. Więc spojrzałeś w dół, na karty. Ich znaczenie? Kolejna tajemnica. Mogły opowiadać całą historię, ale dla twojego oka - to tylko karty. Można na nich zarabiać, można nimi mieszać w głowach. Przysiągłbyś, że ten Paź mrugnął zalotnie oczkiem - nic dziwnego, że automatycznie pojawił się na ustach nieco szerszy uśmiech. Ktoś błędnie mógłby powiedzieć - niemal onieśmielony. Ktoś nie wiedzący, że anielskie lico i niewinne uśmiechy są jak wiele innych pułapek, w które muchy wpadają. Jeśli samemu muchą się nie jest.

- Co te karty panu mówią? Byłoby straszne, gdyby pochwaliły. - Uniósł spojrzenie na Morpheusa z filuternym błyskiem w oczach.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3160), Morpheus Longbottom (2047)




Wiadomości w tym wątku
[1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Laurent Prewett - 06.05.2024, 21:12
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 18.05.2024, 14:32
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Laurent Prewett - 19.05.2024, 09:04
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 11.06.2024, 20:38
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Laurent Prewett - 13.06.2024, 14:47
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 25.06.2024, 17:08
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Laurent Prewett - 11.07.2024, 21:28
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 23.07.2024, 19:13
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Laurent Prewett - 08.08.2024, 09:43
RE: [1.03.1968] My Love | Laurent & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 19.08.2024, 18:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa