- Cóż, najważniejsze, żeby prezes był zadowolony. - Rzuciła jeszcze do Alexa, widząc, że spodobało mu się to, że jego pomysł został zaakceptowany. Nie była szczególnie uzdolniona manualnie, pewnie zrobi jakąś dziwną kukłę, no ale zamierzała wziąć w tym udział. Mieli przecież spędzić po prostu miło czas i tyle, nie liczył się efekt końcowy.
Zawstydziła się nieco, kiedy Alexander wspomniał, że może opowiedzieć historię o aurorach, wolałaby jednak tego uniknąć. Musiała na szybko wymyślić jakąś krótszą wersję, którą mogła im opowiedzieć.
- Więc to było tak, że wiecie jeden auror, ten cały Rookwood dziad, nawinął mi się pod ręce, a moje ręce są bardzo szybkie i nie kontrolują się, więc zawinęłam mu portfel, ale wtedy nie wiedziałam, że jest aurorem, bo nie był w tym ich śmiesznym mundurku, złapał mnie, jak mu ten portfel gwizdnęłam i nie chciał uwierzyć, że mu wypadł. - Przeniosła wzrok na Flynna, bo on też był bohaterem tej historii. - Wtedy przyszedł z pomocą mój książę na białym koniu, czyli Flynn, który zrobił z siebie głupka, żeby się od nas odczepić, ale przyszli tacy aurorzy w mundurkach i ten dziad chciał, żeby nas zamknęli w areszcie, ale jakoś tak wyszło, że się zlitowali, na pewno dzięki naszemu urokowi osobistemu i znajomościom Flynna, puścili nas wolno, ale wydaje mi się, że ten jeden z nich, to chciał ze mną zatańczyć, ale sobie poszliśmy i tak sobie myślę, że w sumie to bym chętnie z nim zatańczyła na tym jutrzejszym sabacie.- Sięgnęła po szklankę, żeby się napić, bo dawno nie wypowiedziała tylu słów w jednej chwili. Miała nadzieję, że pozostałych urzeknie jej historia, czy coś.
- Chciałam być miła po prostu Felix. - Najwyraźniej jej pomysł o tym, że mogła zostać żywym celem nie został zaakceptowany, może to i lepiej.
Sięgnęła po jedną z kolb kukurydzy i zaczęła ją obierać, nie do końca wiedziała co robi i nie miała też wizji, w jaki sposób złożyć to w całość, obserwowała więc resztę, aby zobaczyć co robią, co chyba nie do końca jej pomogło, bo nikt nie wyglądał jakby wiedział, jak to ogarnąć.
Noże świsnęły w powietrzu, co spowodowało, że Fiery na chwilę uniosła głowę do góry i gwizdnęła z aprobatą, szczególnie po rzucie Fynna, który trafił nim perfekcyjnie.