14.07.2024, 11:23 ✶
Samuel zdecydowanie nie uważał, że jest człowiekiem udającym niedźwiedzia. Jego więź z naturą była silna, chłonął ją każdą możliwą drogą, tak przez doświadczenie jej wszystkimi zmysłami, jak i wiedzą spływającą na niego z kart książek - najcenniejszych skarbów ojca i matki, który odeszli ze świata, ale zabrali z niego coś co szanowali oboje: wiedzę. Berenika McGonagall, obciążonna klątwą Maledictusa kobieta, którą wielu określiłoby mianem szalonej, uczyniła dla młodego umysłu z czegoś co dla ludzi z zewnątrz, dla ludzi z cywilizacji byłoby normalną sprawą, genetycznymi przewagiami, jak w przypadku krwi McGonagallów, czy klątwowym obciążeniem, jak było w przypadku krwi Blacków, ona uczyniła z tego religię. A więc Knieja była boginią Matką i opiekunką, zwierzęta braćmi, klątwa żywiołów błogosławieństwem Kniei pilnującym, by Sam nie oddalał się zbytnio od lasu. Również zdolności chimery obudowane były wiarą w to, że są odrębnym gatunkiem z pogranicza, rodzajem, który sięgnął ku zwierzętom tak mocno, że stali się jednym.
Sam nie uważał transformacji za zaklęcie. Pierwsza przemiana w krgulca była w pewnym sensie rodzajem inicjacji, wejścia w nastoletni świat, pokazanie, że jest się już nie chłopcem a mężczyznom. Mógłby wskazać wiele, wiele dni, gdy wolał formę niedźwiedzia, czy zatem nie było tak, że raczej był niedźwiedziem udającym człowieka czasami? Że futro i pióra trzymał czasem pod skórą, zawsze jednak mu jużtowarzyszyły. Animagia była naturalną formą wyrazu, sposoby myślenia ptaka i drapieżnika przenikały się i wpływały na to jak Samuel postrzegał świat nawet wtedy gdy stał na dwóch nogach i skórę miał niemalże nagą, któż te kilka włosów traktowałby z powagą?
Mimo ochoty, która towarzyszyła mu gdy szli do samochodu, jak dotarli na miejsce to ta odwaga zeszła z niego jak powietrze z dziurawej w kilku miejscach dętki. Nawet nie dotknął karoserkii, zamiast tego popatrzył krytycznie na machinę kilkukrotnie niuchając w powietrzu z niechęcią. Był rzemieślnikiem i lubił różne mechanizmy. Ale z drugiej strony nienawidził kolei, a to wydawało mu się zakamuflowanym pociągiem.
- Czemu tym się przemieszczasz? zapytał z ciekawością, lustrując niebieskimi oczami mechaniczną bestię. Wiedział żałośnie mało o czarodziejskim świecie, o mugolskim więc... Wiedział obrzydliwie nic.
- Nie umiesz się teleportować? Moja narzeczona też ma z tym problem.
Sam nie uważał transformacji za zaklęcie. Pierwsza przemiana w krgulca była w pewnym sensie rodzajem inicjacji, wejścia w nastoletni świat, pokazanie, że jest się już nie chłopcem a mężczyznom. Mógłby wskazać wiele, wiele dni, gdy wolał formę niedźwiedzia, czy zatem nie było tak, że raczej był niedźwiedziem udającym człowieka czasami? Że futro i pióra trzymał czasem pod skórą, zawsze jednak mu jużtowarzyszyły. Animagia była naturalną formą wyrazu, sposoby myślenia ptaka i drapieżnika przenikały się i wpływały na to jak Samuel postrzegał świat nawet wtedy gdy stał na dwóch nogach i skórę miał niemalże nagą, któż te kilka włosów traktowałby z powagą?
Mimo ochoty, która towarzyszyła mu gdy szli do samochodu, jak dotarli na miejsce to ta odwaga zeszła z niego jak powietrze z dziurawej w kilku miejscach dętki. Nawet nie dotknął karoserkii, zamiast tego popatrzył krytycznie na machinę kilkukrotnie niuchając w powietrzu z niechęcią. Był rzemieślnikiem i lubił różne mechanizmy. Ale z drugiej strony nienawidził kolei, a to wydawało mu się zakamuflowanym pociągiem.
- Czemu tym się przemieszczasz? zapytał z ciekawością, lustrując niebieskimi oczami mechaniczną bestię. Wiedział żałośnie mało o czarodziejskim świecie, o mugolskim więc... Wiedział obrzydliwie nic.
- Nie umiesz się teleportować? Moja narzeczona też ma z tym problem.