14.07.2024, 23:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2024, 23:47 przez Alexander Mulciber.)
03.08.1972 r.
Lorien,
Nie ma za co, mała. Powiem Dianie, że kwiaty Ci się podobały.
Cieszę się, że zdrowie Ci dopisuje. Niepokojące słyszałem plotki. Bałem się szczerze, że klątwa odcisnęła piętno na Twoim stanie psychicznym.
Teraz jestem już pewien, że Cię kompletnie pojebało.
Ale mogę mieć przynajmniej nadzieję, że Twój nowy mąż doskonale się Tobą zaopiekuje, z tymi wszystkimi uzdrawiającymi kadzidełkami na podorędziu.
Tak, Lorien Crouch – Lorien Mulciber, pardon – dalej cholernie mnie to bawi, że jesteśmy teoretycznie rodziną.
Po chuj wychodziłaś za mojego kuzyna – po chuj on się z Tobą ożenił – nie wnikam, pozwól tylko, że zapytam krótko: Robert wie, że rozpierdalasz swój posag po mugolskich kasynach?
Ładna papeteria, swoją drogą. Prawie dostałem zawału na sam widok. Może to rodzinne. Naćpałaś się jakimiś świeczuszkami wyostrzającymi humor? Wybaczam Ci, bo sam zrobiłbym to samo, żeby móc wytrwać obok tej cholernej familii.
Dawno nie mieliśmy okazji porozmawiać. Znajdź dla mnie kiedyś wolne popołudnie. I witaj w rodzinie, jak sądzę.
Alexander Mulciber
P.S. Z tą "równością i braterstwem" wzorowałem się na przysiędze składanej podczas ceremonii zaprzysiężania sędziów Wizengamotu. Chciałem jeszcze dodać coś o sprawiedliwości i uczciwości, ale nie znalazłem choćby wzmianki o takich wartościach w waszym prawniczym credo.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat