15.07.2024, 09:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2024, 10:13 przez Brenna Longbottom.)
PS dopisano innym atramentem, pewnie chwilę po wcześniejszej części listu.
Alek,
Podpytałam tu i ówdzie.
Daphne Black prawdopodobnie doznała demencji starczej.
W takim wypadku - nie musimy chyba martwić się o Perseusa i Vesperę, bo wygląda na to, że cyrkowcom zapłaciła jego matka, nie on i to dlatego nikt nic nie robi. Nie wiem, ile o niej słyszałeś, ale z tego, co wiem, z ust tej kobiety hasło "Zawsze czyści" praktycznie nie schodzi. A na pewno nie znika z jej głowy. Skoro to żona nestora rodu, jakoś wątpię, by ktoś z rodziny podejmował wobec niej działania, a i nie spodziewałabym się, że nasi ulubieńcy postanowią rzucić kilka cruciatusów na kogoś o... bardzo zdecydowanych poglądach.
Gdybym usłyszała o tym wcześniej, pomyślałabym, że planuje Bellów podczas wesela otruć, ale skoro wyszli stamtąd żywi, najwyraźniej uznała po prostu, że ich występ uświetni wesele. Może to była jakaś logika w rodzaju "mugolaki nadają się akurat do tego, by być cyrkowcami"? (Tak naprawdę to odgadnięcie, co siedziało w jej głowie, trochę mnie przerasta.)
Chciałabym uznać, że fakt, że nikt z gości nie opuścił wesela oburzony, znaczy że coś się w naszym społeczeństwie zmienia, ale pewnie po prostu byli zbyt zajęci innymi sprawami, żeby na to zwrócić uwagę.
Bellowie na razie nie mają żadnych problemów, ale postaram się delikatnie zasugerować, że gdyby takie się pojawiły, będę próbowała im pomóc.
B.
PS. Dostałam odpowiedź na jeszcze jeden list - według niego Daphne faktycznie zapłaciła cyrkowcom, ale sam pomysł wyszedł od Perseusa, a matka zrobiła dobrą minę do złej gry, pewnie nie chcąc zwracać uwagi na to, że tego z nią wcześniej nie omówiono. Są przesłanki wskazujące na to, że panicz Black wyłamuje się poglądami z rodzinnych wzorców i jedyne, co powstrzymuje go przed ich ogłoszeniem, to obawa przed rodzicami właśnie.
Wątpię, by teraz coś mu groziło, ale jeśli w przyszłości przeciwstawi się rodzinie bardziej otwarcie... może mieć problem. I przyznaję, że mam dylemat, czy jeśli to kiedykolwiek nastąpi (na razie myślę, że się nie zanosi) powinniśmy się w to mieszać - mimo wszystko jest teraz mężem Vespery, a ona zdaje się kimś, kto zawsze wybierze Rookwoodów.
Podpytałam tu i ówdzie.
Daphne Black prawdopodobnie doznała demencji starczej.
W takim wypadku - nie musimy chyba martwić się o Perseusa i Vesperę, bo wygląda na to, że cyrkowcom zapłaciła jego matka, nie on i to dlatego nikt nic nie robi. Nie wiem, ile o niej słyszałeś, ale z tego, co wiem, z ust tej kobiety hasło "Zawsze czyści" praktycznie nie schodzi. A na pewno nie znika z jej głowy. Skoro to żona nestora rodu, jakoś wątpię, by ktoś z rodziny podejmował wobec niej działania, a i nie spodziewałabym się, że nasi ulubieńcy postanowią rzucić kilka cruciatusów na kogoś o... bardzo zdecydowanych poglądach.
Gdybym usłyszała o tym wcześniej, pomyślałabym, że planuje Bellów podczas wesela otruć, ale skoro wyszli stamtąd żywi, najwyraźniej uznała po prostu, że ich występ uświetni wesele. Może to była jakaś logika w rodzaju "mugolaki nadają się akurat do tego, by być cyrkowcami"? (Tak naprawdę to odgadnięcie, co siedziało w jej głowie, trochę mnie przerasta.)
Chciałabym uznać, że fakt, że nikt z gości nie opuścił wesela oburzony, znaczy że coś się w naszym społeczeństwie zmienia, ale pewnie po prostu byli zbyt zajęci innymi sprawami, żeby na to zwrócić uwagę.
Bellowie na razie nie mają żadnych problemów, ale postaram się delikatnie zasugerować, że gdyby takie się pojawiły, będę próbowała im pomóc.
B.
PS. Dostałam odpowiedź na jeszcze jeden list - według niego Daphne faktycznie zapłaciła cyrkowcom, ale sam pomysł wyszedł od Perseusa, a matka zrobiła dobrą minę do złej gry, pewnie nie chcąc zwracać uwagi na to, że tego z nią wcześniej nie omówiono. Są przesłanki wskazujące na to, że panicz Black wyłamuje się poglądami z rodzinnych wzorców i jedyne, co powstrzymuje go przed ich ogłoszeniem, to obawa przed rodzicami właśnie.
Wątpię, by teraz coś mu groziło, ale jeśli w przyszłości przeciwstawi się rodzinie bardziej otwarcie... może mieć problem. I przyznaję, że mam dylemat, czy jeśli to kiedykolwiek nastąpi (na razie myślę, że się nie zanosi) powinniśmy się w to mieszać - mimo wszystko jest teraz mężem Vespery, a ona zdaje się kimś, kto zawsze wybierze Rookwoodów.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.