15.07.2024, 17:53 ✶
Cieszył się, że nie dość, że udało im się nie utonąć, to i jeszcze wyłowić tą cholerną wiedźmę, która widać chciała uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny w najgłupszy jak się wydawało Thomasowi sposób, jaki istnieje.
Nie potrafił zrozumieć tego, co właśnie próbowała zrobić, nie potrafił pojąć kompletnej rezygnacji nad swoim życiem tak, o, po prostu.
Zaczął płynąć z obciążeniem w stronę brzegu, i niemal nie wypuścił Lydii, gdy poczuł jak coś rzuca mu się na szyję. Była jednak to tylko Milie, równie mokra i zziębnięta jak oni, ale cała.
Tak, to się właśnie liczyło.
- Żyjemy, chyba, że nas jednak zaraz udusisz. - Uśmiechnął się, czuł jednak, że chce jak najszybciej wyjść z tego całego jeziora i wysuszyć przy kominku. I napić się czegoś ciepłego. Najlepiej kawy. Choć może jednak nie, patrząc, że Milie wystarczająco potrafiła przyśpieszyć krew w żyłach. - Żadnego tonięcia, nikt już dziś nie tonie - stwierdził stanowczo, a potem spojrzał na trzymaną na powierzchni kobietę, która, w sumie, nie wiedział, czy żyła. Zrobiło mu się naprawdę nieprzyjemnie na samą myśl.
Sprawdził jednak oddech kobiety, który na szczęście istniał, przez co odetchnął z lekką ulgą.
- Tak. Em, trzeba będzie z nią coś zrobić - zaczął, wiedząc, że cała sprawa musi zostać zgłoszona, co wcale nie było dobrą wiadomością. Lydie jednak musiała spotkać adekwatna kara i wszyscy tutaj obecni raczej o tym doskonale wiedzieli.
Nie potrafił zrozumieć tego, co właśnie próbowała zrobić, nie potrafił pojąć kompletnej rezygnacji nad swoim życiem tak, o, po prostu.
Zaczął płynąć z obciążeniem w stronę brzegu, i niemal nie wypuścił Lydii, gdy poczuł jak coś rzuca mu się na szyję. Była jednak to tylko Milie, równie mokra i zziębnięta jak oni, ale cała.
Tak, to się właśnie liczyło.
- Żyjemy, chyba, że nas jednak zaraz udusisz. - Uśmiechnął się, czuł jednak, że chce jak najszybciej wyjść z tego całego jeziora i wysuszyć przy kominku. I napić się czegoś ciepłego. Najlepiej kawy. Choć może jednak nie, patrząc, że Milie wystarczająco potrafiła przyśpieszyć krew w żyłach. - Żadnego tonięcia, nikt już dziś nie tonie - stwierdził stanowczo, a potem spojrzał na trzymaną na powierzchni kobietę, która, w sumie, nie wiedział, czy żyła. Zrobiło mu się naprawdę nieprzyjemnie na samą myśl.
Sprawdził jednak oddech kobiety, który na szczęście istniał, przez co odetchnął z lekką ulgą.
- Tak. Em, trzeba będzie z nią coś zrobić - zaczął, wiedząc, że cała sprawa musi zostać zgłoszona, co wcale nie było dobrą wiadomością. Lydie jednak musiała spotkać adekwatna kara i wszyscy tutaj obecni raczej o tym doskonale wiedzieli.