16.07.2024, 10:56 ✶
Nóż poszybował może nie do końca tak, jak Felix chciał, ale cholera - udało się. Z początku młody Bell wyglądał na zdziwionego, ale zaraz wyprostował się dumnie, a wraz z wyprostowaną sylwetką podążyły ramiona.
- Panie i panowie, najlepszy miotacz ostrzami w cyrku Bellów... FELIX! - klasnął, obracając się w stronę rodzeństwa. Czy zauważył, że tor lotu został odrobinę zmieniony i to przez Flynna? A gdzie tam. To ON, ON tego dokonał - sam. A przynajmniej tak to wyglądało w jego głowie. Taka mała rzecz, a cieszy. Wystawił w kierunku Linnet język, zanim nie wrócił na swoje miejsce. - Taka jesteś? To ciekawe jak tobie pójdzie.
Rzucił zaczepnie. Brakowało tylko, żeby wrócił po nóż, podrzucił go do góry i spróbował go złapać, ale aż tak głupi nie był. Oczyma wyobraźni widział, jak ostrze wbiłoby mu się w stopę więc zaniechał robienia takich głupot. No i inni już zaczęli rzucać, a nie miał ochoty robić za tarczę. Uwalił się więc z powrotem na łóżku i sięgnął po kolbę kukurydzy.
- Nie będę pytał jakie to znajomości, ale jakbyś mógł kiedyś zerknąć, czy nadal jestem martwy według nich, to byłbym wdzięczny - mruknął z pełnymi ustami, wgryzając się w kukurydzę. Kilka ziaren spadło mu na brodę, ale zgarnął je w myśl, że nie wolno marnować jedzenia. - Jeśli chodzi o to całe Lammas, to nie wiem, czy będę mógł tam być.
Mlasnął. Raczej wszyscy wiedzieli, że według oficjalnych danych Felix był martwy. Jednocześnie Hogwart był na tyle niewielki, a przynajmniej konkretne roczniki, że gdyby znowu spotkał kogoś znajomego, to tym razem byłoby mu jeszcze ciężej się wytłumaczyć z faktu, że... No cóż, nie jest trupem.
- Panie i panowie, najlepszy miotacz ostrzami w cyrku Bellów... FELIX! - klasnął, obracając się w stronę rodzeństwa. Czy zauważył, że tor lotu został odrobinę zmieniony i to przez Flynna? A gdzie tam. To ON, ON tego dokonał - sam. A przynajmniej tak to wyglądało w jego głowie. Taka mała rzecz, a cieszy. Wystawił w kierunku Linnet język, zanim nie wrócił na swoje miejsce. - Taka jesteś? To ciekawe jak tobie pójdzie.
Rzucił zaczepnie. Brakowało tylko, żeby wrócił po nóż, podrzucił go do góry i spróbował go złapać, ale aż tak głupi nie był. Oczyma wyobraźni widział, jak ostrze wbiłoby mu się w stopę więc zaniechał robienia takich głupot. No i inni już zaczęli rzucać, a nie miał ochoty robić za tarczę. Uwalił się więc z powrotem na łóżku i sięgnął po kolbę kukurydzy.
- Nie będę pytał jakie to znajomości, ale jakbyś mógł kiedyś zerknąć, czy nadal jestem martwy według nich, to byłbym wdzięczny - mruknął z pełnymi ustami, wgryzając się w kukurydzę. Kilka ziaren spadło mu na brodę, ale zgarnął je w myśl, że nie wolno marnować jedzenia. - Jeśli chodzi o to całe Lammas, to nie wiem, czy będę mógł tam być.
Mlasnął. Raczej wszyscy wiedzieli, że według oficjalnych danych Felix był martwy. Jednocześnie Hogwart był na tyle niewielki, a przynajmniej konkretne roczniki, że gdyby znowu spotkał kogoś znajomego, to tym razem byłoby mu jeszcze ciężej się wytłumaczyć z faktu, że... No cóż, nie jest trupem.