Nie do końca chyba jeszcze przywykła do obecności starszego brata. Naprawdę się starała, ale nie było to wcale takie proste po tym, kiedy zniknął z jej życia na naprawdę długi czas. Miała wrażenie również, że wrócił z tej podróży nieco odmieniony, chyba przesiąknął kulturą tych miejsc, poprzez które podróżował. Nie było w tym nic złego, oczywiście, chociaż niektóre z jego zachowań komuś jak ona mogły wydawać się nieco ekscentryczne.
Jak chociażby to, w jakim stroju zastała go w swojej kuchni. Przestała zamiatać i wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, nie odezwała się słowem, jednak nie dało się nie odczuć, że jej spojrzenie jest dosyć mocno karcące.
- Dlaczego? - Było to pierwsze słowo, które udało jej się z siebie wyrzucić. Nie mogła zrozumieć tego stroju, może jak opowie jej coś więcej o jego pochodzeniu to przestanie na niego patrzeć w ten sposób.
Jej mieszkanie powoli zmieniało się w dom wariatów, właściwie to przecież i ona sama była bardzo bliska od zwariowania więc idealnie pasowała do tego potłuczonego, starszego brata i młodszego wampira. Nie czuła jednak, że dobrze to o niej świadczy.
Jak tak dalej pójdzie, to w tym towarzystwie faktycznie ochujeje albo ocipieje.
Wyrwał się jednak z entuzjazmem do miotły, może we dwójkę pójdzie im to szybciej. Wróciła więc do tego od czego zaczęła wizytę w tym pomieszczeniu, zamiatała bardzo żwawo, wpatrywała się przy tym w podłogę, żeby nie daj Merlinie nie zawiesić na dłużej wzroku na tyłku swojego brata, bo było to dla niej dosyć mocno niekomfortowe doświadczenie.