17.07.2024, 13:47 ✶
Najchętniej by teraz walnął bardzo długi wykład, ze nawet tak niepozorne rzeczy jak ulotki mogą znacząco wpłynąć na ich życie i to jak postrzegają świat, wzbudzać niepewność w ich światopoglądzie i sprawiać do refleksji. Jednak nie było to ani miejsce, a tym bardziej był zbyt trzeźwy na takie filozoficzne dysputy. Był to może i wdzięczny temat, ale za to prowadzenie ich na samym styku ulicy Pokątnej z aleją Horyzontalną było proszeniem się o guza od przypadkowego przechodnia - kto wie jakie poglądy mają mijające ich osoby?
- Też tak uważam, większość ludzi zapewne całkowicie zignoruje te ulotki i tylko zirytuje ich ilość jaką zostali zasypani - miał jakieś dziwne przeczucie, ze te ulotki to był tylko jeden z wielu kroków jaki ich czeka w sprawie wilkołaków. W obecnych czasach i przy obecnych niepokojach społecznych każdy zapewne by chciał ukroić dla siebie kawałek tortu i uzyskać jak najwięcej. Jednak obawiał się, że w obecnej dobie dyskryminacji nie mogli oni liczyć na jeszcze więcej swobód i zniesienia restrykcji czy spisów.
- Rozumiem twój punkt widzenia i nie mówię, że nie masz racji - zaczerpnął powietrza próbując zebrać myśli w głowie i jak najlepiej ubrać je w słowa. - Jednak są to zarówno ludzie jak i bestie - ten dualizm sprawia, ze są zarówno groźne jak i pragną nie być traktowani na równi z czerwonymi kapturkami czy druzgotki - jestem w stanie zrozumieć ich dążenie do bycia traktowanym bardziej niż człowiek, przecież nie spędzają większości życia biegając w formie wilkołaka, tylko żyją wśród nas. - wzruszył ramionami i popatrzył na Geraldine nie będąc pewnym czy zrozumiała co chciał jej przekazać. -Inną kwestią jest fakt, że gdy nie mają odpowiedniego zabezpieczenia to podczas pełni mogą siać zniszczenie i być niebezpieczni dla innych. Moim zdaniem za spisem powinna iść forma pomocy dla wszystkich przeklętych tym piętnem i niesienie im pomocy, żeby przypadkiem nie zarazili kolejnych ludzi. - westchnął i przetarł dłonią twarz, w życiu by nie pomyślał, ze będzie prowadził taką dysputę podczas drugiego spotkania z daną osobą - co więcej niemal na środku ulicy, po której przechodziło bez mała czarodziejów - wielu robiło już zakupy na zbliżający się rok szkolny, może to dlatego te ulotki pojawiły się teraz? Któż to wie, wszystko mogło być tylko przypadkiem, albo i szeroko zakrojoną akcją. Niczego obecnie nie można było być pewnym - czy była to kampania kierowana przez wilkołaki, czy kogoś kto chciał je jeszcze bardziej pogrążyć w społeczeństwie, tak jakby to było potrzebne.
- Owszem, ale wszystko zależy od tego kto im co obieca Ministerstwo musiałoby wykonać ruch zapobiegawczy zanim coś takiego się wydarzy, o ile już nie miało miejsca - westchnął mając nadzieję, że faktycznie nie dzieję się nic takiego i szeregi Czarnego Kretyna nie rosną o bestie, już wystarczająco dużo problemów sprawiają jego śmieciojady, a co dopiero gdyby dołączyły do niego bestie takie jak wilkołaki. Na jego twarzy pojawił się grymas ukazujący zmartwienie - oczywiście wolałby nie zamartwiać się na zapas, jednak właśnie obawiał się, że z jeszcze nie jednym potworem przyjdzie im walczyć w tej wojnie.
- Też tak uważam, większość ludzi zapewne całkowicie zignoruje te ulotki i tylko zirytuje ich ilość jaką zostali zasypani - miał jakieś dziwne przeczucie, ze te ulotki to był tylko jeden z wielu kroków jaki ich czeka w sprawie wilkołaków. W obecnych czasach i przy obecnych niepokojach społecznych każdy zapewne by chciał ukroić dla siebie kawałek tortu i uzyskać jak najwięcej. Jednak obawiał się, że w obecnej dobie dyskryminacji nie mogli oni liczyć na jeszcze więcej swobód i zniesienia restrykcji czy spisów.
- Rozumiem twój punkt widzenia i nie mówię, że nie masz racji - zaczerpnął powietrza próbując zebrać myśli w głowie i jak najlepiej ubrać je w słowa. - Jednak są to zarówno ludzie jak i bestie - ten dualizm sprawia, ze są zarówno groźne jak i pragną nie być traktowani na równi z czerwonymi kapturkami czy druzgotki - jestem w stanie zrozumieć ich dążenie do bycia traktowanym bardziej niż człowiek, przecież nie spędzają większości życia biegając w formie wilkołaka, tylko żyją wśród nas. - wzruszył ramionami i popatrzył na Geraldine nie będąc pewnym czy zrozumiała co chciał jej przekazać. -Inną kwestią jest fakt, że gdy nie mają odpowiedniego zabezpieczenia to podczas pełni mogą siać zniszczenie i być niebezpieczni dla innych. Moim zdaniem za spisem powinna iść forma pomocy dla wszystkich przeklętych tym piętnem i niesienie im pomocy, żeby przypadkiem nie zarazili kolejnych ludzi. - westchnął i przetarł dłonią twarz, w życiu by nie pomyślał, ze będzie prowadził taką dysputę podczas drugiego spotkania z daną osobą - co więcej niemal na środku ulicy, po której przechodziło bez mała czarodziejów - wielu robiło już zakupy na zbliżający się rok szkolny, może to dlatego te ulotki pojawiły się teraz? Któż to wie, wszystko mogło być tylko przypadkiem, albo i szeroko zakrojoną akcją. Niczego obecnie nie można było być pewnym - czy była to kampania kierowana przez wilkołaki, czy kogoś kto chciał je jeszcze bardziej pogrążyć w społeczeństwie, tak jakby to było potrzebne.
- Owszem, ale wszystko zależy od tego kto im co obieca Ministerstwo musiałoby wykonać ruch zapobiegawczy zanim coś takiego się wydarzy, o ile już nie miało miejsca - westchnął mając nadzieję, że faktycznie nie dzieję się nic takiego i szeregi Czarnego Kretyna nie rosną o bestie, już wystarczająco dużo problemów sprawiają jego śmieciojady, a co dopiero gdyby dołączyły do niego bestie takie jak wilkołaki. Na jego twarzy pojawił się grymas ukazujący zmartwienie - oczywiście wolałby nie zamartwiać się na zapas, jednak właśnie obawiał się, że z jeszcze nie jednym potworem przyjdzie im walczyć w tej wojnie.