17.07.2024, 17:54 ✶
Czasami trudno było dostrzec upływ czasu. Thomas najczęściej uświadamiał go sobie po swoim młodszym rodzeństwie, które stawało się coraz dojrzalsze, sam jednak mało czuł kolejne upływające lata po sobie.
A potem spotykasz po jedenastu latach swoje przyjaciela z czasów szkolnych i zaczynasz zastanawiać się, jak przez ten czas zmieniłeś się ty?
Na początku nie mógł się przyzwyczaić do, cóż, dojrzalszego Isaaca, przynajmniej fizycznie, bo duchowo wydawało się, że nic się nie zmieniło. I może i dobrze. Może łatwiej mieli nawiązać przez to kontakt, skoro Bagshot chyba planował zostać na dłużej.
Nie wypił tak dużo jak by mógł, chcąc większość wieczora i tak poświęcić Gerry, kolejną osobą, z którą w tym roku znów odnowił znajomość i nawet doprowadził, do cóż, bardzo podobającego mu się stanu. Czuł jednak, że jego myśli były lżejsze i płynęły swobodniej niż zwykle.
Przyjął jedno piwo od Isaaca z szerokim uśmiechem, czując, jak woda, wdzierająca się coraz głębiej w plażę muska jego właśnie wspomniane kostki, by znów cofnąć się głębiej w morze.
- Byleby nie było tak, jak na ostatnim roku przed świętami, gdy dopiłeś za nas ten dyniowy likier - rzucił, przypominając sobie jedną z wielu małych imprez, które zdarzało im się przeżyć, jakoś. Gryffindor za ich czasów uwielbiał świętować, a mieli do tego zawsze sporo okazji. Zresztą, byli na tyle zgraną grupą, że szkoda było tego nie wykorzystywać.
A potem spotykasz po jedenastu latach swoje przyjaciela z czasów szkolnych i zaczynasz zastanawiać się, jak przez ten czas zmieniłeś się ty?
Na początku nie mógł się przyzwyczaić do, cóż, dojrzalszego Isaaca, przynajmniej fizycznie, bo duchowo wydawało się, że nic się nie zmieniło. I może i dobrze. Może łatwiej mieli nawiązać przez to kontakt, skoro Bagshot chyba planował zostać na dłużej.
Nie wypił tak dużo jak by mógł, chcąc większość wieczora i tak poświęcić Gerry, kolejną osobą, z którą w tym roku znów odnowił znajomość i nawet doprowadził, do cóż, bardzo podobającego mu się stanu. Czuł jednak, że jego myśli były lżejsze i płynęły swobodniej niż zwykle.
Przyjął jedno piwo od Isaaca z szerokim uśmiechem, czując, jak woda, wdzierająca się coraz głębiej w plażę muska jego właśnie wspomniane kostki, by znów cofnąć się głębiej w morze.
- Byleby nie było tak, jak na ostatnim roku przed świętami, gdy dopiłeś za nas ten dyniowy likier - rzucił, przypominając sobie jedną z wielu małych imprez, które zdarzało im się przeżyć, jakoś. Gryffindor za ich czasów uwielbiał świętować, a mieli do tego zawsze sporo okazji. Zresztą, byli na tyle zgraną grupą, że szkoda było tego nie wykorzystywać.