17.07.2024, 19:55 ✶
Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście - tak po prostu. Czasem budziła się w środku nocy i szczypała w przedramię, by sprawdzić czy na pewno wróciła do rzeczywistości, a obok leżą listy, które wymieniali. Że to wszystko to nie jest jakiś porąbany sen, który zaraz zmieni się w koszmar. Że naprawdę udało jej się znaleźć miłość swojego życia, która akceptowała ją taką, jaka jest. Z całym bagażem gadania, jedzenia, pomysłów głupszych i mądrzejszych. I to w chwili, gdy już spisała cały gatunek męski na straty. Dla niej to była prawdziwa magia, nie żadne zaklęcia.
Magia, którą przerwała szarpanina przy knajpie. Czuła że może być źle, a nie chciała Tristana wprawiać w zakłopotanie - nie jak wtedy, gdy oblała tamtą bezczelną kobietą podczas dnia ojca w kawiarni, bo była niemiła dla kelnerki. Postanowiła, że będzie trzymać nerwy na wodzy. Kiwnęła więc głową na znak, że dobrze, niech zapłaci, a ona zabrała torebkę. Zerknęła jeszcze w stronę witryny i skrzywiła się mocno, bo... Mało kto reagował na to, co się działo. W jakim świecie przyszło im żyć?
- Nie chciałabym cię obarczać jeszcze pomaganiem mi - powiedziała, nie komentując wcześniejszych słów o rozjaśnieniu stoiska uśmiechem. Naprawdę miała nadzieję, że tak będzie i nie sprawi mu żadnych kłopotów. Gdy przeszli przez drzwi, mogli ominąć szarpiących się. Mogli, ale Olivia jakby nagle poczuła, że ma nogi jak z waty. Coś nie pozwalało jej się ruszać szybciej.
- Ty to nazywasz pieniędzmi? Nie masz mi nic do zaoferowania, a tym bardziej mojej córce! - mężczyzna popchnął młodzika tak, że ten prawie że wpadł na wychodzącą parę.
- Pieniądze nie decydują o tym, czy ktoś jest lepszy czy gorszy, panie Taylor - odpowiedział młodszy, wygładzając pomiętą szatę. Widać było, że był zdenerwowany, sam fakt że przed chwilą był tak paskudnie wulgarny o tym świadczył. Ale jakoś się trzymał - starał się uspokoić.
Olivia zacisnęła dłoń na przedramieniu Tristana. Albo ją stąd zabierze, albo zaraz potok słów wypłynie spomiędzy jej ust i jednak będzie potrzebowała jego pomocy. Rudowłosa pobladła nawet, tylko policzki miała czerwone z gniewu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Magia, którą przerwała szarpanina przy knajpie. Czuła że może być źle, a nie chciała Tristana wprawiać w zakłopotanie - nie jak wtedy, gdy oblała tamtą bezczelną kobietą podczas dnia ojca w kawiarni, bo była niemiła dla kelnerki. Postanowiła, że będzie trzymać nerwy na wodzy. Kiwnęła więc głową na znak, że dobrze, niech zapłaci, a ona zabrała torebkę. Zerknęła jeszcze w stronę witryny i skrzywiła się mocno, bo... Mało kto reagował na to, co się działo. W jakim świecie przyszło im żyć?
- Nie chciałabym cię obarczać jeszcze pomaganiem mi - powiedziała, nie komentując wcześniejszych słów o rozjaśnieniu stoiska uśmiechem. Naprawdę miała nadzieję, że tak będzie i nie sprawi mu żadnych kłopotów. Gdy przeszli przez drzwi, mogli ominąć szarpiących się. Mogli, ale Olivia jakby nagle poczuła, że ma nogi jak z waty. Coś nie pozwalało jej się ruszać szybciej.
- Ty to nazywasz pieniędzmi? Nie masz mi nic do zaoferowania, a tym bardziej mojej córce! - mężczyzna popchnął młodzika tak, że ten prawie że wpadł na wychodzącą parę.
- Pieniądze nie decydują o tym, czy ktoś jest lepszy czy gorszy, panie Taylor - odpowiedział młodszy, wygładzając pomiętą szatę. Widać było, że był zdenerwowany, sam fakt że przed chwilą był tak paskudnie wulgarny o tym świadczył. Ale jakoś się trzymał - starał się uspokoić.
Olivia zacisnęła dłoń na przedramieniu Tristana. Albo ją stąd zabierze, albo zaraz potok słów wypłynie spomiędzy jej ust i jednak będzie potrzebowała jego pomocy. Rudowłosa pobladła nawet, tylko policzki miała czerwone z gniewu.
Prompt nr 7 z miesiąca równości