17.07.2024, 20:08 ✶
- Mi wystarczy woda - usiadła obok Leona i poprawiła się nieco nerwowo. Nie chciała pić herbaty u byle kogo, bo doskonale wiedziała, że większość Anglików nie ma zielonego pojęcia o dobrej, prawdziwej herbacie. Mogła nie być czystokrwistą snobką, ale jeśli chodzi o herbaty, to nie mogła sobie tego darować. I chociaż brzydkie czy kpiące słowa nie opuszczały zwykle jej ust, tak myśli... Cóż, to co innego.
Mężczyzna machnął ręką, a magiczna taca powoli spłynęła ze stolika obok. Tak samo podleciał ostrożnie dzbanek, filiżanka i szklanka z karafką. Magiczne przedmioty krążyły wokół Olivii i Leona, napełniając się i przetasowując, gdy Charles sprawdzał los.
- Hm- powiedział, sięgając po jedną z kartek. Nie mógł znaleźć na niej tego, czego szukał, więc sięgnął po kolejną. - To dziwne.
Powiedział, drapiąc się po skroni. Olivia zmarszczyła brwi.
- Co jest dziwne? - odebrała lewitującą szklankę i zacisnęła na niej palce, na szczęście nie na tyle mocno, by szkło pękło.
- Nie mogę... Nie mogę znaleźć tych cyfr. Panie Bletchley, kiedy zakupił pan los?
Mężczyzna machnął ręką, a magiczna taca powoli spłynęła ze stolika obok. Tak samo podleciał ostrożnie dzbanek, filiżanka i szklanka z karafką. Magiczne przedmioty krążyły wokół Olivii i Leona, napełniając się i przetasowując, gdy Charles sprawdzał los.
- Hm- powiedział, sięgając po jedną z kartek. Nie mógł znaleźć na niej tego, czego szukał, więc sięgnął po kolejną. - To dziwne.
Powiedział, drapiąc się po skroni. Olivia zmarszczyła brwi.
- Co jest dziwne? - odebrała lewitującą szklankę i zacisnęła na niej palce, na szczęście nie na tyle mocno, by szkło pękło.
- Nie mogę... Nie mogę znaleźć tych cyfr. Panie Bletchley, kiedy zakupił pan los?