Norka naprawdę cieszyła się, że ma Salema. Rozumiał ją jak nikt inny, a to, że był kotem zupełnie jej nie przeszkadzało. Miała się komu wygadać, zresztą wyczuwał jej nastrój, wiedział, kiedy dzieje się coś złego. Jego nigdy nie mogła oszukać, że jest inaczej.
- Mabel na pewno będzie silna, robię co w mojej mocy, aby ją w ten sposób wychować, do tego pomaga mi w tym sporo osób, które są naprawdę wartościowe.- Grono przyjaciół Norki dbało o to, aby jej córka była szczęśliwa. Wierzyła, że właśnie tak będzie. Mimo wszystko była jej matką, chciała ją chronić przed całym złem tego świata, tylko, czy w zasadzie jej ojca mogła zaliczyć do zła? Powinna się nad tym głębiej zastanowić, bo coraz bardziej zaczynała w to wątpić. Alastor też zasługiwał na prawdę, choć ukrywała ją przez tyle lat.
- Myślisz, że ktoś byłby w stanie się ucieszyć po tylu latach z takich informacji? Hej, słuchaj, nie widzieliśmy się osiem lat, zapomniałam Ci powiedzieć, że mamy razem dziecko...- Norka nie do końca potrafiła sobie wyobrazić tę sytuację. Przerastała ją mocno. Wiedziała, że kiedyś będzie musiała się z tym zmierzyć, docierało do niej, że może faktycznie źle zrobiła, ale chciała chronić wszystkich wokół. Nie chciała nikomu komplikować życia, wolała wziąć to na siebie, tak po prostu. Jak zawsze.
- Nie chcę kłamać Salem, po prostu szukam rozwiązania, które ją najmniej zaboli.- O Mabel przede wszystkim jej chodziło. Nie chciała, żeby córka miała do niej wyrzuty, że przez tyle lat ją okłamywała. Robiła się coraz starsza, miała świadomość, że prędzej, czy później pojawią się pytania, niestety czas płynął zbyt szybko, a ona jeszcze nie znalazła rozwiązania.
- Co bym poczuła? Na pewno bym się zdenerwowała, że ktoś mnie okłamuje.- Westchnęła ciężko, bo wiedziała, jak to wszystko wygląda. Mabel mogłaby mieć problem ze zrozumieniem tego, że to wszystko dla jej dobra. Może faktycznie powinna mieć możliwość poznania ojca? Norka będzie musiała nad tym wszystkim pomyśleć, na spokojnie rozważyć wszystkie za i przeciw.
- Ufam Ci mój kochany Salemie, ale wolałabym nie mieszać Cię w to. Wiem, że zrobiłbyś dla mnie wszystko i to mnie martwi.- Bała się, co kot mógłby wymyślić, wolała aby nie wiedział wszystkiego, dla jego i jej bezpieczeństwa. Mógłby chlapnąć komuś za dużo, co tylko by skomplikowało te sprawy.
- Jaki był? Tak naprawdę nigdy więcej nie czułam się przy kimś innym tak dobrze. Były to naprawdę cudowne wakacje, pokazał mi świat, którego nie znałam, nikt nie patrzył na mnie w ten sposób, w jaki on patrzył.- Uśmiechnęła się na wspomnienie tych pamiętnych wakacji. Gawędzili sobie z Salemem jeszcze chwilę, dopóki nie uznała, że pora iść spać.