Cóż chyba nie wydawało jej się, że tak prosto będzie ich ze sobą powiązać. Może było to złe rozumowanie, ale najwyraźniej pomogło w dobiciu targu, jakoś się dogadali, czy coś, może wcale nie była to jej zasługa. Mniejsza o to, najważniejsze, że zadziałało. Może to urok osobisty tego mordercy, kto to wie.
Równie szybko jak pojawiła się przy stoliku się od niego oddaliła. Podeszła do lady, gdzie zamówiła sobie jakieś obrzydliwe piwo. Nie spoglądała ponownie w stronę stolika, przy którym siedzieli. Czekała, aż mężczyźni się rozejdą, aby nie zwracać na siebie uwagi, chociaż na to było już chyba zbyt późno. Cóż, trudno było jej nie zauważyć z tym wzrostem, ale nie wydawała się tym jakoś specjalnie przejmować. Jak zawsze. Niczym się nie przejmowała, zawsze było jej wszystko jedno. Taki już miała charakter. Co mogliby jej udowodnić właściwie przez to co zrobiła? No nic.
Kiedy dopiła swoje piwo postanowiła opuścić pub i poczekać na zewnątrz. Zrobiła to, co do niej należało, sprawdziła towar, widziała, że to faktycznie jest buchorożec, że nikt nie chciał go oszukać.
Nie zdążyła się schować w cieniu, gdy tylko odpaliła papierosa Umbriel pojawił się za nią. Cóż, powinna dostać zapłatę za to, że wykonała swoją robotę. To było w tym najistotniejsze - pieniądze. Zapewne gdyby nie one nigdy w życiu nie pomogłaby komuś jego pokroju, no i może jeszcze przez ten list Louvaina, który ostatnio dostała, ale to tylko dlatego, że nie była do końca stabilna i sama powątpiewała w swoje zdrowie psychiczne. Wolała, aby inni nie mieli specjalnych wątpliwości co do niego.
Przejęła od niego sakiewkę. - Widać potrafię zaskakiwać. - Nie zamierzała tego komentować w inny sposób, to była tylko i wyłącznie jej decyzja, spowodowana dosyć chaotycznym temperamentem. Sama nie do końca wiedziała dlaczego to zrobiła, właściwie to wiedziała - bo chciała, ale czy to był odpowiedni argument. Pewnie nie do końca. Nigdy się tym jakoś za bardzo nie przejmowała, zawsze robiła to na co miała ochotę w danym momencie, najwyżej później będzie musiała za to zapłacić, bo to pierwszy raz.
Skinęła mu jeszcze głową na pożegnanie, poczekała aż się oddali. Dopiero wtedy schowała sakiewkę do kieszeni płaszcza. Jej moralność... w sumie przestawała istnieć, kiedy chodziło o pieniądze. Był to moment, w którym przymykała oko na to, kim byli jej klienci. Jeden z powodów dla których nie opowiedziała się po żadnej ze stron konfliktu. Można to było odebrać jako coś egoistycznego, zresztą może nawet zahaczającego o hipokryzję, bo sama mówiła, że nie ma nic przeciwko temu, aby mugolacy żyli sobie w ich świecie, ale nic z tym nie robiła. Nie oficjalnie, oczywiście, że gdyby jakiś znalazł się w zagrożeniu blisko niej to by mu pomogła, ale nie zamierzała się wychylać. Nie wydawało jej się to potrzebne, nie na tym etapie konfliktu. Może kiedyś przyjdzie czas i na nią, nie wydawało jej się jednak, że miałoby to nastąpić zbyt szybko. Za wiele od tego zależało. Wbrew pozorom Yaxley ceniła sobie swoje pochodzenie, dbała o to, aby ich rodzina nadal była w miarę odpowiednio postrzegana wśród czystokrwistych czarodziejów, bo w ich świecie było to dosyć mocno istotne. Przez lata pracowali na swoją pozycję, ostatnio może nie było najłatwiej im jej utrzymać, jednak nie zamierzała tego oddać ot tak.
Oparła się jeszcze o ścianę budynku, powoli paliła swojego szluga zastanawiając się nad tym, co będzie robić jutro. Czy będzie to spokojna noc, czy po raz kolejny nawiedzą ją koszmary związane z bratem bliźniakiem, który zamierzał ją zeżreć? Ostatnio nic nie było pewne, życie wymykało się jej z rąk i każdy dzień wydawał się ją w tym utwierdzać. Musiała się pogodzić z tym, że tak jest.
Kiedy dopaliła peta rzuciła niedopałek na ziemię i przygasiła go swoim ciężkim butem. Naciągnęła kaptur na głowę. Jako, że noc była całkiem przyjemna, ciepła, postanowiła, że wróci do domu spacerem. Może nie było to zbyt blisko, jednak nigdzie jej się przecież nie spieszyło. Miała chęć napawać się tym przyjemnym, letnim, nocnym powietrzem. W końcu nie miała pojęcia ile takich nocy jeszcze było przed nią i czy akurat ta nie będzie ostania. Przecież polowała na nią bestia, która mogła wyłonić się z ciemności w każdej chwili, trochę ją to przerażało, a wcale nie tak łatwo było przestraszyć pannę Yaxley, widać ostatnio wiele się zmieniło.