Szkoda, bo mogłoby między nimi dojść do całkiem niezłej dyskusji, ale może faktycznie nie był to ani odpowiedni czas, ani odpowiednie miejsce. Yaxley właściwie nie miała zamiaru przejmować się takimi pierdołami, bo miała na głowie trochę innych, naglących spraw. Może kiedyś znajdzie chwilę, aby zająć się bardziej przyziemnymi rzeczami.
- Na pewno tak będzie, bo one są dosłownie wszędzie, to chyba nie jest odpowiednia metoda, aby coś zmienić tak naprawdę. - Przynajmniej tak się jej wydawało, ale właściwie nie dotyczył jej ten problem, więc mogła tylko gdybać. Każdy sięgał po takie metody, jakie miał dostępne. Może nie mieli oni lepszych środków? Ciężko jej było zastanawiać się jej nad tym tematem, no bo był on dla niej dosyć obcy. Tak naprawdę jedynym wilkołakiem, którego znała był Erik, który właściwie nie narzekał na biedę, nie sądziła jednak, aby był mocno zaangażowany w sprawę, szczególnie kiedy z tego, co wywnioskowała zajmował się teraz zupełnie innymi rzeczami.
- Wszystko przed jednak się nie liczy. - Uśmiechnęła się złośliwie, bo wiedziała, że próbuje zmienić jej opinie, a ona należała do tych osób, które były uparte niczym osioł, więc wydawało jej się, że nic nie ugra, chociaż ciekawa była po jakie argumenty sięgnie.
- Tak, może i tak jest, ale sam wiesz, jak to jest, kiedy bestia jest niekontrolowana, może stworzyć wiele problemów i kolejne bestie, w sumie to dosyć mocno skomplikowany problem. - Powinna patrzeć na niego nieco łagodniej zważając na to, że sama miała w mieszkaniu wampira, tyle, że ona zdawała sobie sprawę, że jej brat jest potworem, nawet jeśli nie było to nic przyjemnego.
- Wydaje mi się, że właśnie po to ten spis istnieje, aby nieść pomoc, jasne, może też trochę komplikować im życia, bo przecież wtedy wszyscy oficjalnie wiedzą, że są przeklęci, ale to chyba dla dobra wszystkich. - Tak się przynajmniej wydawało Yaxleyównie, może dla niektórych było to nieco niewygodne, zresztą pewnie zdarzały się też przypadki, które nie zgłosiły się do ministerstwa, bo niektórzy czerpali przyjemność z krzywdzenia innych, miała tego świadomość, nie bez powodu przecież też sporo osób oficjalnie zajmowało się wyłapywaniem wilkołaków.
Mogliby tak pewnie polemizować jeszcze długo, ale psom zaczęło się nudzić, pokazywały swoje niezadowolenie, Yaxley westchnęła głośno, bo to oznaczało, że nie mogła sobie pozwolić na dłuższą rozmowę. - Masz rację, wszystko jest zależne od ministerstwa, niestety. - Nie ukrywała tego, że nie ma o nim najlepszej opinii, uważała, że działają opieszale. - Muszę się zwijać, dzięki za tę interesującą pogawędkę. - Skłoniła się jeszcze, a później ruszyła przed siebie.