18.07.2024, 05:20 ✶
Gnojek którego dzisiaj mieli mieć na oku, nie był kimś przesadnie istotnym, ale mógł otworzyć parę drzwi, a przede wszystkim był zwyczajnie irytującym typem. Atreus był zdania, że miał o sobie zbyt duże mniemanie, co było dość ciekawe biorąc pod uwagę, jak bardzo jego własne ego było momentami rozbujałe. Może zwyczajnie drażniły go pewne podobieństwa z zachowaniu, a może zwyczajnie fakt, że musiał się tą sprawą zająć z kimś.
Przydzielili mu do udziału Thomasa. Świetnie. Co prawda Bulstrode nic personalnie do Hardwicka nie miał, ale powiedzmy sobie szczerze - nie ważne jak bardzo brygadziści się nie dwoili i nie troili, albo że sam przecież kiedyś był w BUMie, pracownicy tego akurat biura zawsze dla niego stali trochę niżej w jakiejś jego wyimaginowanej hierarchii. Spisywali źle zaparkowane miotły, budzili pijaczków zalegających na przystankach dla tych właśnie środków transportu, albo ganiali za zgubionymi kotkami.
Teraz musiał podążać za psem.
Szkoda, że nie kupił do tego zadania jakiejś stylowej obroży i nie oprowadzał na niej właśnie Hardwicka. Wtedy przynajmniej wyglądaliby jakby wyszli na popołudniowy spacer. Zamiast tego Thomas węszył w ślad za śledzonym przez nich mężczyzną, a Bulstrode trzymał się za nim parę metrów, bez zbędnego pośpiechu przeciskając się przez otaczający go tłum. Jak zwykle nie miał na sobie munduru, ubrany w cywilne ciuchy zwracał na siebie niewielką, o ile żadną uwagę. W ciemnobrązowe, niemal czarne spodnie wpuszczoną miał również brązową, ale w nieco jaśniejszym odcieniu koszulę. Narzuconą miał na to jeszcze cienką, skórzaną kurtkę bo ostatnimi dniami co chwila padało. Teraz jeszcze świeciło słońca i może ktoś mógłby pomyśleć, że było mu w tym wszystkim za ciepło, ale Atreus przecież nic takiego nie był w stanie w tym momencie czuć, bo zimno płynące z limbo wciąż przeszywało go na wskroś. Palił też sobie papierosa, chociaż to akurat robił zawsze, kiedy tylko mógł.
Thomas szczeknął trzy razy, a Bulstrode przyjął do wiadomości aktualny stan rzeczy, zaciągając się papierosem i idąc dalej jakby nigdy nic, doganiając Hardwicka w alejce w którą skręcił parę chwil temu.
- Brzmi dobrze. Sprawdzimy co robi w środku i jeśli uda nam się go zauważyć na czymś, co jednoznacznie wepchnie nam jego kontakt w ręce, możemy go zwijać - pokiwał głową, ostatni raz zaciągając się papierosem, a potem dogaszając go o ścianę budynku, koło którego stali. A potem gwizdnął cicho z podziwem, kiedy brygadzista transmutował swoje ubranie.
- No nieźle, wyglądasz jakbyś sobie to zamówił u Rosierów. Jak moje się spierdoli, to mi najwyżej poprawisz. Tylko z metką - niby to go pochwalił, niby to na koniec prychnął rozbawiony, samemu sięgając po różdżkę. Nie chciał się przesadnie ostawiać, a sama koszula i spodnie robiły i tak już przynajmniej część roboty, dlatego Atreus próbował transmutować swoją kurtkę w marynarkę.
transmutacja na kurtkę w marynarkę
Przydzielili mu do udziału Thomasa. Świetnie. Co prawda Bulstrode nic personalnie do Hardwicka nie miał, ale powiedzmy sobie szczerze - nie ważne jak bardzo brygadziści się nie dwoili i nie troili, albo że sam przecież kiedyś był w BUMie, pracownicy tego akurat biura zawsze dla niego stali trochę niżej w jakiejś jego wyimaginowanej hierarchii. Spisywali źle zaparkowane miotły, budzili pijaczków zalegających na przystankach dla tych właśnie środków transportu, albo ganiali za zgubionymi kotkami.
Teraz musiał podążać za psem.
Szkoda, że nie kupił do tego zadania jakiejś stylowej obroży i nie oprowadzał na niej właśnie Hardwicka. Wtedy przynajmniej wyglądaliby jakby wyszli na popołudniowy spacer. Zamiast tego Thomas węszył w ślad za śledzonym przez nich mężczyzną, a Bulstrode trzymał się za nim parę metrów, bez zbędnego pośpiechu przeciskając się przez otaczający go tłum. Jak zwykle nie miał na sobie munduru, ubrany w cywilne ciuchy zwracał na siebie niewielką, o ile żadną uwagę. W ciemnobrązowe, niemal czarne spodnie wpuszczoną miał również brązową, ale w nieco jaśniejszym odcieniu koszulę. Narzuconą miał na to jeszcze cienką, skórzaną kurtkę bo ostatnimi dniami co chwila padało. Teraz jeszcze świeciło słońca i może ktoś mógłby pomyśleć, że było mu w tym wszystkim za ciepło, ale Atreus przecież nic takiego nie był w stanie w tym momencie czuć, bo zimno płynące z limbo wciąż przeszywało go na wskroś. Palił też sobie papierosa, chociaż to akurat robił zawsze, kiedy tylko mógł.
Thomas szczeknął trzy razy, a Bulstrode przyjął do wiadomości aktualny stan rzeczy, zaciągając się papierosem i idąc dalej jakby nigdy nic, doganiając Hardwicka w alejce w którą skręcił parę chwil temu.
- Brzmi dobrze. Sprawdzimy co robi w środku i jeśli uda nam się go zauważyć na czymś, co jednoznacznie wepchnie nam jego kontakt w ręce, możemy go zwijać - pokiwał głową, ostatni raz zaciągając się papierosem, a potem dogaszając go o ścianę budynku, koło którego stali. A potem gwizdnął cicho z podziwem, kiedy brygadzista transmutował swoje ubranie.
- No nieźle, wyglądasz jakbyś sobie to zamówił u Rosierów. Jak moje się spierdoli, to mi najwyżej poprawisz. Tylko z metką - niby to go pochwalił, niby to na koniec prychnął rozbawiony, samemu sięgając po różdżkę. Nie chciał się przesadnie ostawiać, a sama koszula i spodnie robiły i tak już przynajmniej część roboty, dlatego Atreus próbował transmutować swoją kurtkę w marynarkę.
transmutacja na kurtkę w marynarkę
Rzut O 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut O 1d100 - 48
Slaby sukces...
Slaby sukces...