Norka należała do tych osób, które stawiały się pierwsze w szpitalu, kiedy tylko doszły ją słuchy, że ktoś tam wylądował. Zdawała sobie sprawę, że dla niej jest to niewielki gest, a bardzo ucieszy tą drugą stronę. Dlatego też dzisiaj wybrała się do dziadka. Do tego przynajmniej miała powód, aby choć na moment wyrwać się gdzieś sama. Nie ma co ukrywać, że bycie samotną matką wcale nie było takim łatwym orzechem do zgryzienia i czasem dobrze było wyjść gdzieś bez Mabel, a do szpitala nie musiała jej targać ze sobą.
Westchnęła ciężko słysząc słowa, które powiedział mężczyzna. Coraz częściej słyszała o tym, że była część czarodziejów, którym nie podobało się to, że są wśród nich tacy, którzy zadają się z mugolami. Do tych ataków dochodziło niemalże codziennie, przestawali się z tym kryć. Nie wróżyło to nic dobrego, w końcu konflikt stawał się coraz bardziej jawny, czuła, że może skończyć się to wojną, a tego zdecydowanie by nie chciała. Najlepiej by było zdusić to wszystko w zarodku. - Nie jest Pan jedyny, ostatnio dochodzą mnie słuchy o tym, że wiele osób przez to cierpi.- Na całe szczęście skończyło się to tylko na pobiciu, w końcu bywały i takie przypadki, że kogoś zabili. Najwyraźniej Peregrin miał nieco więcej szczęścia. Dobrze dla niego.
- Ludzie są gorsi od stworów, jeśli mam być szczera. Tamte kierują się tylko i wyłącznie instynktem, ludzie mają sumienie, choć jak widać, niektórzy nie.- Przerażało ją to, że były osoby, które bez zawahania mogły zaatakować innych tylko dlatego, że zadawali się z mugolakami, mugolami. Sama Figg pochodziła z rodziny półkrwi, także też nie była wśród tych najbardziej lubianych przez popleczników Voldemorta, że też znalazł się taki szaleniec, choć gorsze było to, że udało mu się znaleźć innych sobie podobnych.
- Moja rodzina również jest półkrwi, nie uważam jednak tego za ujmę.- Wręcz przeciwnie, Figg wydawało się, że naprawdę niesamowite było to, że w przypadku mugolskich rodzin znajdowały się przypadki czarodziejów, którzy zupełnie znienacka zostawali obdarzeni mocą. - Nie wiem dlaczego im to przeszkadza, przecież każdy ma prawo żyć.- Takie przynajmniej było zdanie panny Figg. - Wie Pan co, doszły mnie słuchy, że to powinno się ukrócić, zbiera się grupa ludzi, która zamierza reagować.- Czuła, że musi się tym z nim podzielić. Ufała mu, w końcu pracował z jej ojcem, zresztą został poturbowany przez to, że zadawał się z mugolami. - Mogę dać panu kontakt do pewnej osoby, oczywiście jeśli będzie się Pan chciał zaangażować.- Norka uważała, że każda różdżka była ważna, a pomoc Peregrina może się przydać.