Gdyby faktycznie była to para kochanków, która nie potrafiła oprzeć się swoim uczuciom, póki nie znajdą się w bezpiecznej ostoi swojej sypialni, z całą pewnością pewne dźwięki, charakterystyczne dla miłosnych aktywności, zatrzymałyby Jessiego, zanim jego obecność zepsułaby cały romantyzm, a on zobaczyłby coś, czego, może, zobaczyć nie chciał. I zanim Menodora zobaczyłaby coś, czego zobaczyć z pewnością by nie chciała, bo Jessie mógłby szybko do niej wrócić i zabrać jak najdalej od zakochanej pary, patrząc przy tym w zupełnie innym kierunku.
Nie była to jednak para kochanków. Jasne światło Lumosa, wydobywające się z końca cyprysowej różdżki Jaspera, rozświetliło uliczkę, odsłaniając przed światem drapieżnika i jego ofiarę, wampira i człowieka. Jessie na chwilę zerknął tylko na kobietę, pozbawioną zbyt dużej ilości krwi, by była w stanie się ruszyć, a nawet zachować przytomność, na Menodorę, w jednej chwili niepodobnie do siebie chłodnej, a w następnej znów zmartwionej i delikatnej, i znowu na wampira, błagającego o zrozumienie, o wyrozumiałość i współpracę.
-A ja myślę, że jednak jest taka potrzeba - powiedział Jessie, wciąż celując w młodego wampira różdżką. -Czy wszystko będzie z nią w porządku, to już powiedzą magomedycy w Mungu. A ciebie zabieramy do Ministerstwa.
Łatwiej było jednak powiedzieć, niż zrobić. Czarnowłosa dziewczyna potrzebowała jak najszybciej znaleźć się pod opieką lekarzy, jak powiedziała Dora, samej Jessie wolałby jej nie puszczać, a nie mógł przecież wydać wampirowi komendy "Zostań.", przenieść się z Dorą i drugą dziewczyną do Munga, oddać ją pod opiekę lekarzy i wrócić na Pokątną, by zabrać wampira do Ministerstwa. Już by go tam nie zobaczył. Nie mógł też sam się przenieść z wampirem do Ministerstwa, a potem wrócić do Menodory. Mogło to źle wpłynąć na dziewczynę. A nie mogli przecież tak po prostu puścić tego wampira wolno. Kto wie, czy nie będzie chciał się zemścić, albo czy nie zaatakuje kogoś innego?
Wampir jednak nie dał mu wielu opcji. Jessie znowu się odwrócił, dosłownie na moment, by powiedzieć coś Menodorze, i wampir wykorzystał chwilę. W mgnieniu oka pojawił się tuż przed Jasperem, błyszcząc ostrymi kłami.
-O kur... - wyrwało się Jessiemu, zanim jego pięść w niemal bezwarunkowym odruchu ruszyła do jego szczęki..
Akcja nieudana
Wampir zdołał uniknąć ciosu w szczękę. Chwycił nadgarstek Jessiego, zacisnął na nim mocno swoje palce i przyciągnął do siebie chłopaka.
-Mówiłem, że nie trzeba nikogo wzywać - warknął, nim wbił kły w bark Jaspera.