Wiele ich łączyło pod tym względem. Gerry również nie lubiła mówić o swoich kłopotach, sama chętnie wyciągała do innych rękę w potrzebie, nie dopytując się przy tym tak naprawdę zbyt dokładnie, gdzie leży sedno problemu, bo jej to nie obchodziło. Najważniejsze było to, że mogła komuś pomóc. Gdy zaś przychodziło o jej kłopoty, te mniejsze, czy większe jakoś zawsze wolała milczeć, chociaż sporo się ostatnio zmieniło. Skorzystała z pomocy kilku bliskich osób, gdy pojawił się problem związany z Thoranem, a teraz bez żadnego oporu trafiła tutaj - do Thomasa. Może coś się w niej zmieniło, może powoli przestawała być taka zamknięta na wszystkich. Nie miała pojęcia, czy to dobrze, czy źle. Wydawało jej się zawsze, że bez sensu jest się otwierać przed kimkolwiek i pokazywać swoje słabe strony, ale może to był błąd? Może jednak wręcz przeciwnie, warto było zbliżyć się do niektórych osób. Pewnie niedługo będzie dane jej się przekonać o słuszności takiego postępowania.
Nie był to odpowiedni moment, aby się nad tym zastanawiać. Zresztą podjęła decyzję pojawiając się w miejscu, w którym pracował. Zdecydowanie potrzebowała jego towarzystwa, nie mogła już się z tym nie zgodzić. Szczególnie, że sama obecność Thomasa jej pomagała. Chłód przestał sięgać do jej kości, robiło jej się przyjemniej, kiedy znajdowała się obok niego, jakby ta samotność wcale nie była realna.
- Oczywiście, nie można im mówić o wszystkim, bo pewnie do każdego szczegółu mogliby się przyczepić. - Sama wyznawała podobną zasadę, nie wspominała Florence o wszystkich swoich dolegliwościach, w zasadzie to pojawiała się u niej, gdy było z nią naprawdę źle i nie była w stanie sobie poradzić bez medyka. Zdarzało się to dosyć często z racji na jej dosyć niebezpieczny zawód, ciągle przecież pakowała się w kłopoty, wcale nie pomagał w tym fakt, że brakowało jej również rozsądku.
Obserwowała mężczyznę, kiedy zaczął wsypywać kawę do kubków. Kubki smakowe panny Yaxley nie były szczególnie wymagające, nie miała dużych oczekiwań co do smaku tego trunku. Ważne, aby nieco ją rozgrzał.
Po krótkiej chwili i do jej nozdrzy dotarł zapach kawy, był całkiem przyjemny. Przymknęła na chwilę oczy, aby móc się nim napawać.
- Chyba wszystko już powiedziałam, sama nie wiem od czego to się zaczęło, ale było straszne, teraz mi lepiej. - Postanowiła również pominąć w swojej historii dzisiejszą przygodę ze spotkaniem syreny, bo nie była szczególnie zadowolona z tego, jak się ono potoczyło, właściwie to była nawet ciekawa, jak jemu minął dzień ten, który trwał i jak będą mijały wszystkie następne. Po ich wczorajszym pikniku coś się zmieniło i miała nadzieję, że tak już zostanie, że tym razem faktycznie będą się spotykać częściej, a może faktycznie uda im się razem coś stworzyć. Pojawiła się nadzieja, której ostatnio jej brakowało. Chciała dać temu co zaczynało się między nimi dziać szansę.
- Opowiedz mi wszystko, co ci się dzisiaj przytrafiło, chętnie dowiem się jak ci minął dzień. - Dodała z uśmiechem. Najwyraźniej podły nastrój zaczął ją opuszczać.