Nawet ją to bawiło, że udało się jej wprowadzić go w zakłopotanie, nie, że lubiła się nad nim znęcać, czy coś, ale rzadko kiedy widziała, żeby się różowił. Naprawdę niespotykany był to widok.
- Tylko dzisiaj? Nie mógłbyś tak na stałe tego zorganizować? - Skoro już zaczął walkę z duchami, może warto, aby odeszły raz na zawsze. Nie, żeby narzekała na jakość snu, może nie sypiała zbyt długo, bo nie mogła sobie na to pozwolić, ale koszmary jej raczej nie męczyły, poza tym jednym razem, kiedy ktoś prawie zabił ją we śnie (3 razy!), ale do tego wolała nie wracać dla swojego własnego zdrowia psychicznego.
- W sumie, czemu nie, skoro zaparzyłeś to szkoda nie skorzystać. - Herbata przed snem nie była najgorszym pomysłem, na pewno pomoże jej ochłonąć po tym dosyć mocno intensywnym dniu.
- Szkoda czasu na sen, ale to prawda, ten dzień był dosyć mocno męczący. - Póki była praktycznie jedyną osobą odpowiedzialną za wypieki w tym miejscu musiała wstawać wcześnie rano, codziennie, co wcale nie było takie proste, ale można przywyknąć do wszystkich niedogodności, kiedy nie ma innego wyjścia.
Norka usiadła sobie na krześle i przyglądała się uważnie bratu, gdy wziął ponownie do dłoni świeczkę. Nie tak długo zajęło mu połączenie faktów.
- Tak, to jedna z tych świeczek do rytuału, zrobiłam ich trochę i wysłałam kilku osobom. - Była zadowolona, że niektórzy z przyjaciół pamiętają o tym, że potrafi zrobić coś poza pączkami, bo ostatnio mało kto korzystał z jej innych umiejętności niż gotowanie.
- To była zabawa? Ja myślałam, że naprawdę odprawialiśmy rytuał. - Najwyraźniej całe życie była w błędzie, może po prostu mieli inne podejście i Thomas nie był aż tak uduchowiony jak ona.
- Tak sobie myślałam, żeby może powtórzyć go tutaj, nie wiadomo, czy zadziała, ale na pewno nie zaszkodzi. - Powiedziała nieco cichszym tonem, jakby się bała, że uzna to za głupi pomysł.