19.07.2024, 13:06 ✶
I tak oto przeszedł transformację z roześmianego do zmartwionego w jednej sekundzie, kiedy tylko zapytała czy mógłby tak na stałe. Czyżby miała problemy ze snami? Przyjrzał się uważnie siostrze, ale też nie zauważył wcześniej aby miała problemy ze spaniem, raczej wszystko było tak jak wcześniej - inna kwestia, że nie był przecież chorym zwyrolem który kontroluje ile ona śpi.
- Masz problemy ze spaniem? - wyraził w końcu na głos swoje obawy, jeśli miała to jego wewnętrzny bohater nie pozwoli mu siedzieć z założonymi rękami, tylko będzie starał się jakoś pomóc siostrze.
Nadal oczekując na odpowiedź odnośnie jakości spania Nory rozlał ciepły napar do dwóch kubków i jeden z nich postawił przed nią, a drugi trzymał w ręce, czekając aż trochę przestygnie, żeby nie poparzyć sobie ust i języka.
- Dobrze już dobrze, nie musisz przypominać, że z naszej dwójki to ty jesteś ta zdolna - pokazał jej język po swoim komentarzu na temat zrobienia świeczek - ahh czasem odprężające było tak poprzekomarzać się z nią, odmładzało człowieka, ale jednocześnie w żaden sposób nie nadwyrężało to ich relacji jako rodzeństwa. Była to odświeżająca forma, które mu brakowało przez te lata, kiedy nie wiedzieli się na co dzień.
- Tak mi się wydaje, wiesz, jak byliśmy dziećmi - zaczął przypominając sobie. - Na początku byłą to forma zabawy, a na pewno tak przedstawili nam to rodzice, żebyśmy się tym zainteresowali - w sumie to fakt, sam to zauważył przy zajmowaniu się Mabel, że taka forma "nauki" jest jednym z najszybszych sposobów do skupienia uwagi dziecka.
- Ze zmęczenia już chyba przysypiasz bo coraz ciszej mówisz - powiedział i siadł naprzeciwko niej, w końcu, ile można było tak stać i górować nad nią, zupełnie jakby mu nie wystarczało, że gdy oboje stoją to był od niej znacząco wyższy, cóż za przewrotność genów. - A pamiętasz, co tam jeszcze było potrzebne? Bo wydaje mi się, że coś jeszcze tam było, jakiś chleb z ziołami? - nie wyglądał jakby w jakikolwiek sposób uznawał za głupi pomysł z odprawieniem rytuału. Nawet jeżeli była to forma zabawy, to nie zamierzał tego wyśmiewać i odmawiać zrobienia tego (jakby był w stanie odmówić siostrze), ale nawet jeśli coś miało dać komuś iluzoryczne poczucie większej ochrony, to kim on był, żeby tego odmawiać. Inną kwestią był fakt, że czuł ogarniająca go dziwną moc, może faktycznie było w tym coś prawdziwego? Warto spróbować.
- Masz problemy ze spaniem? - wyraził w końcu na głos swoje obawy, jeśli miała to jego wewnętrzny bohater nie pozwoli mu siedzieć z założonymi rękami, tylko będzie starał się jakoś pomóc siostrze.
Nadal oczekując na odpowiedź odnośnie jakości spania Nory rozlał ciepły napar do dwóch kubków i jeden z nich postawił przed nią, a drugi trzymał w ręce, czekając aż trochę przestygnie, żeby nie poparzyć sobie ust i języka.
- Dobrze już dobrze, nie musisz przypominać, że z naszej dwójki to ty jesteś ta zdolna - pokazał jej język po swoim komentarzu na temat zrobienia świeczek - ahh czasem odprężające było tak poprzekomarzać się z nią, odmładzało człowieka, ale jednocześnie w żaden sposób nie nadwyrężało to ich relacji jako rodzeństwa. Była to odświeżająca forma, które mu brakowało przez te lata, kiedy nie wiedzieli się na co dzień.
- Tak mi się wydaje, wiesz, jak byliśmy dziećmi - zaczął przypominając sobie. - Na początku byłą to forma zabawy, a na pewno tak przedstawili nam to rodzice, żebyśmy się tym zainteresowali - w sumie to fakt, sam to zauważył przy zajmowaniu się Mabel, że taka forma "nauki" jest jednym z najszybszych sposobów do skupienia uwagi dziecka.
- Ze zmęczenia już chyba przysypiasz bo coraz ciszej mówisz - powiedział i siadł naprzeciwko niej, w końcu, ile można było tak stać i górować nad nią, zupełnie jakby mu nie wystarczało, że gdy oboje stoją to był od niej znacząco wyższy, cóż za przewrotność genów. - A pamiętasz, co tam jeszcze było potrzebne? Bo wydaje mi się, że coś jeszcze tam było, jakiś chleb z ziołami? - nie wyglądał jakby w jakikolwiek sposób uznawał za głupi pomysł z odprawieniem rytuału. Nawet jeżeli była to forma zabawy, to nie zamierzał tego wyśmiewać i odmawiać zrobienia tego (jakby był w stanie odmówić siostrze), ale nawet jeśli coś miało dać komuś iluzoryczne poczucie większej ochrony, to kim on był, żeby tego odmawiać. Inną kwestią był fakt, że czuł ogarniająca go dziwną moc, może faktycznie było w tym coś prawdziwego? Warto spróbować.