19.07.2024, 16:43 ✶
Badawczo przyjrzał się siostrze, ale nie zamierzał drążyć, gdyby to było coś poważnego to by przyszła do niego i opowiedział o wszystkim, ale raczej nie był to palący problem. Zresztą, była Mistrzem eliksirów i mogła sobie uwarzyć miksturę spokojnego snu, żeby nie mieć żadnego koszmaru. Z tej czy innej strony nie zamierzał jej naciskać na zwierzenia - gdyby czuła taką potrzebę to sama by przyszła i naciskając na nią nic by nie zyskał.
- Nie, nic się u mnie nie zmieniło, rzadko miewam sny - odpowiedział zgodnie z prawdą, podczas snu zazwyczaj nie nawiedzały go ani rzeczy przyjemne ani koszmary noc była dla niego głównie pustką od momentu zamknięcia oczu do ich otwarcia.
- Z której strony? Przecież moje eliksiry by co najwyżej mogły kogoś zabić, a twoje to jak z kociołka mistrza eliksirów przelane - stwierdził zgodnie z prawdą, to że Nora nie machała różdżką jak mistrzyni pojedynków nie czyniło jej gorszej od innych, każdy miał swoje mocne i słabsze strony. - To, że trochę lepiej macham różdżką nie czyni mnie lepszy - oburzył się, nie lubił takiego przyrównywania, bo czuł, ze wtedy sobie umniejsza, a była bardzo wartościowym człowiekiem, o czym nigdy nie pozwoli jej zapomnieć, nigdy!
Upił łyk herbaty i odłożył ją na blat stołu, aby zabębnić o niego palcami.
- Nawet gdybym uznawał to za kompletne kocopoły, to przecież bym cię nie wyśmiał, nie masz się czego wstydzić - nie żartował, nie śmieszkoawał tylko mówił prawdę. Co jak co, ale za żadne skarby by jej nie wyśmiewał czy stroił sobie żartów z tego w co wierzyła. Przekomarzać się i docinać sobie owszem, ale nigdy wziąć i podeptać przekonania własnej siostry. A może właśnie zbyt często jej docinał i stąd jej obawa? Będzie musiał chyba nieco z tym przystopować, nie chciał ranić jej uczuć.
- To dlatego pachniało zupełnie inaczej niż zwykle! A ja myślałem, że to mi się coś pomieszało! - ależ mu ulżyło, nie zauważył wcześniej chlebów, które piekła, jednak unoszący się zapach coś mu przypominał. Tylko wśród tak wielu słodkich wypieków, które Nora robiła nie był w stanie rozpoznać prostego chleba.
- Tak, zdecydowanie w kuchni będzie najlepiej - wziął jeszcze łyk herbaty i złapał w dłoń świeczkę. - W domu zawsze robiliśmy to też w kuchni. Podaj chleb, nie ma co zwlekać. - wyciągnął już różdżkę, żeby móc szybko odpalić trzymaną świeczkę.
- Nie, nic się u mnie nie zmieniło, rzadko miewam sny - odpowiedział zgodnie z prawdą, podczas snu zazwyczaj nie nawiedzały go ani rzeczy przyjemne ani koszmary noc była dla niego głównie pustką od momentu zamknięcia oczu do ich otwarcia.
- Z której strony? Przecież moje eliksiry by co najwyżej mogły kogoś zabić, a twoje to jak z kociołka mistrza eliksirów przelane - stwierdził zgodnie z prawdą, to że Nora nie machała różdżką jak mistrzyni pojedynków nie czyniło jej gorszej od innych, każdy miał swoje mocne i słabsze strony. - To, że trochę lepiej macham różdżką nie czyni mnie lepszy - oburzył się, nie lubił takiego przyrównywania, bo czuł, ze wtedy sobie umniejsza, a była bardzo wartościowym człowiekiem, o czym nigdy nie pozwoli jej zapomnieć, nigdy!
Upił łyk herbaty i odłożył ją na blat stołu, aby zabębnić o niego palcami.
- Nawet gdybym uznawał to za kompletne kocopoły, to przecież bym cię nie wyśmiał, nie masz się czego wstydzić - nie żartował, nie śmieszkoawał tylko mówił prawdę. Co jak co, ale za żadne skarby by jej nie wyśmiewał czy stroił sobie żartów z tego w co wierzyła. Przekomarzać się i docinać sobie owszem, ale nigdy wziąć i podeptać przekonania własnej siostry. A może właśnie zbyt często jej docinał i stąd jej obawa? Będzie musiał chyba nieco z tym przystopować, nie chciał ranić jej uczuć.
- To dlatego pachniało zupełnie inaczej niż zwykle! A ja myślałem, że to mi się coś pomieszało! - ależ mu ulżyło, nie zauważył wcześniej chlebów, które piekła, jednak unoszący się zapach coś mu przypominał. Tylko wśród tak wielu słodkich wypieków, które Nora robiła nie był w stanie rozpoznać prostego chleba.
- Tak, zdecydowanie w kuchni będzie najlepiej - wziął jeszcze łyk herbaty i złapał w dłoń świeczkę. - W domu zawsze robiliśmy to też w kuchni. Podaj chleb, nie ma co zwlekać. - wyciągnął już różdżkę, żeby móc szybko odpalić trzymaną świeczkę.