19.07.2024, 20:48 ✶
Zdecydowanie w dnie takie jak ten tęsknił za starymi dobrymi Wyspami Brytyjskimi i ich chłodnym klimatem. Ileż by dał, aby się móc tam znaleźć i zamiast martwić się żarzącym upałem, to zadekować się w domu przed kominkiem z kubkiem herbaty i spokojnie przetrwać ten dzień. To jednak nie, jego wewnętrzny poszukiwacz przygód musiał łaknąć zaznać ich jak najwięcej. Ale po próżnicy nie było co rozpamiętywać rodzinnych stron, bo tylko się cieplej jakoś tak robiło.
Z zainteresowaniem spojrzał na Cathala, kiedy wypowiedział miano Matki Garnków, zdarzyło mu się słyszeć już te nazwę, jednak w większości były to tylko legendy i pogłoski. Czyżby jednak było w nich faktycznie ziarno prawdy?
- No to brzmi jakby wszystkie najtrudniejsze etapy były już za wami? - z opisywanej sytuacji nie brzmiało to jakby mieli jakieś trudności, w końcu Cathal nie był byle stażystom na stanowisko klątwo łamacza, miał dość spore doświadczenie, większe nawet niż Thomas, w końcu był starszy. Wpatrywał się uważnie w mężczyznę, bo nie sprowadziłby go tutaj tylko po to, żeby oświadczać takie oczywistości, czy pochwalić się osiągnięciem - to mógł zrobić listownie, jak kilka razy w przeszłości. Tak samo z konsultowaniem się, za pomoc sów było szybsze.
- Trochę iuoczninie, szwendać się po miejscach najeżonymi pułapkami, a zginąć z rak ludzi w środku miasta - choć do śmiechu Thomasowi nie było z tego powodu. Przesunął dłonią po brodzie zastanawiając się nad słowami towarzysza. - Zgaduję, że zostali tam coś skomplikowanego - miał go, nigdy nie odmówiłby rozwiązania łamigłówki czy rozbrojenia pułapek. - Wiecie, co tam się znajduje czy nie próbowaliście ich nawet ruszać? Kiedy zaczynamy i ile mamy czasu? - zapytał chcąc poznać jak najlepiej sytuację. Odpowiedzią na to czy im pomoże i weźmie w tym udział był sam fakt, że się tu zjawił. Nigdy nie zostawiał rozgrzebanej czy niedokończonej sprawy - o ile nie musieli go zabierać do szpitala, bo coś poszło nie tak - ale w innych przypadkach zostawał na miejscu do samego końca. - Chociaż jak znam życie to postarali się o jakieś piekielnie trudne zabezpieczenia, w końcu złożyli tam nie byle kogo. Nie wątpię, że sama Matka Garnków im pomagała w ustawieniu kilku pułapek - do kilku grobowców egipskich już wchodził, ale nigdy nie były to tak ważne osobistości, miał niejasne przeczucie, że tutaj będzie piekielnie trudno.