20.07.2024, 00:06 ✶
- Dobrze, już dobrze - podniósł ręce jakby się poddawał, w sumie to nie zamierzał się kłócić z siostrą, oboje byli w czymś dobrzy i mogli się uzupełniać jeśli była taka potrzeba. to nawet i lepiej, niźli by mieli robić te same rzeczy i wchodzić sobie w paradę czy konkurować ze sobą. A tak koegzystowali pomagając drugiemu w tym w czym sami byli dobrzy.
- Cóż, uczucia nie są głupie. Ale jeśli w coś wierzysz to nie wstydź się tego, normalna osoba nie wyśmieje przekonań drugiej - stwierdził spokojnie, już darując sobie wywód jakoby eliksiry leczące miały u dzieci powodować problemy z rozwojem, nie było to miejsce i czas na dyskusje o tym. - A jeśli ktoś spróbuje, to powiedz mi o tym, wtedy my pośmiejemy się z niego, jak już z nim skończę - dodał przybierając groźną minę i trzymając świeczkę niczym miecz, jak podczas udawanej walki wcześniej.
- Poczekaj jeszcze trochę i będę mógł po zapachu rozpoznać nadzienie z jakimś są babeczki podczas pieczenia - roześmiał się, bo fakt faktem, kiedyś zapachy z kuchni dzielił na apetyczne i odrzucające, a teraz? Czuł się jak po intensywnym treningu dla psów do rozpoznawania przeróżnych substancji - stał się niuchaczem od słodkości! Aż zachichotał na samą myśl o tym. - Mieszkając z tobą zostałem niuchaczem specjalizującym się w słodkościach - wyjaśnił jeszcze siostrze nim zabrali się za odprawianie rytuału.
Bez słowa skinął głową, jak już przestał dygotać od chichotu i podpalił świeczkę trzymając ją nad bochenkiem chleba. Przymknął oczy i zaczął recytować modlitwy do Matki, aby otoczyła ich dom swoją opieką i nie pozwoliła aby jego mieszkańcom stała się krzywda. Liczył, że wysłucha jego modlitwy, czuł jakąś dziwną pewność siebie co do tego - coś czego nie odczuwał nigdy wcześniej, gdy odprawiali rytuały podczas lata. Teraz bardziej niż kiedyś potrzebowali takiej ochrony, nastały mroczne czasy, a oni aktywnie brali udział w stawianiu oporu mrocznym siłom.
- Cóż, uczucia nie są głupie. Ale jeśli w coś wierzysz to nie wstydź się tego, normalna osoba nie wyśmieje przekonań drugiej - stwierdził spokojnie, już darując sobie wywód jakoby eliksiry leczące miały u dzieci powodować problemy z rozwojem, nie było to miejsce i czas na dyskusje o tym. - A jeśli ktoś spróbuje, to powiedz mi o tym, wtedy my pośmiejemy się z niego, jak już z nim skończę - dodał przybierając groźną minę i trzymając świeczkę niczym miecz, jak podczas udawanej walki wcześniej.
- Poczekaj jeszcze trochę i będę mógł po zapachu rozpoznać nadzienie z jakimś są babeczki podczas pieczenia - roześmiał się, bo fakt faktem, kiedyś zapachy z kuchni dzielił na apetyczne i odrzucające, a teraz? Czuł się jak po intensywnym treningu dla psów do rozpoznawania przeróżnych substancji - stał się niuchaczem od słodkości! Aż zachichotał na samą myśl o tym. - Mieszkając z tobą zostałem niuchaczem specjalizującym się w słodkościach - wyjaśnił jeszcze siostrze nim zabrali się za odprawianie rytuału.
Bez słowa skinął głową, jak już przestał dygotać od chichotu i podpalił świeczkę trzymając ją nad bochenkiem chleba. Przymknął oczy i zaczął recytować modlitwy do Matki, aby otoczyła ich dom swoją opieką i nie pozwoliła aby jego mieszkańcom stała się krzywda. Liczył, że wysłucha jego modlitwy, czuł jakąś dziwną pewność siebie co do tego - coś czego nie odczuwał nigdy wcześniej, gdy odprawiali rytuały podczas lata. Teraz bardziej niż kiedyś potrzebowali takiej ochrony, nastały mroczne czasy, a oni aktywnie brali udział w stawianiu oporu mrocznym siłom.
Koniec sesji