20.07.2024, 11:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 11:45 przez Thomas Hardwick.)
Owszem, praca w BUMie nie wydawała się aż tak wymagająca, zresztą, składała się głównie z dużej ilości papierkowej roboty, patrolowania ulic i reagowania na zgłoszenia, które nie wymagały zwykle użerania się z czarnoksiężnikami. Pozornie. Bo nie raz byli pierwszymi którzy reagowali na potencjalne zagrożenie i często uczestniczyli w akcjach, które również bywały całkiem niebezpieczne.
Zresztą. Thomas od kiedy tylko przystąpił do Zakonu zaczął zapominać, że zgodnie ze swoją rangą nie powinien zajmować się pewnymi przypadkami, w ramach organizacji użerając się z czarną magią mniej oficjalnie.
I wcale na to nie narzekał.
Nawet jeśli w pracy głównie spotykał się ze zgłoszeniami kradzieży sakiewki czy pijackimi burdami.
Sam cieszył się, że pomysł obroży nie wpadł Bulstrode’owi do głowy wcześniej, bo jednak, lubił zachowywać jakieś resztki godności, o której ludzie zdarzali się zapominać, gdy zmieniał się w czworonoga. I jak miziające go za uchem ładne panie wcale mu nie przeszkadzały, tak miał już w swoim życiu sytuacje, o których czasem wolał zapomnieć.
Drugi z mężczyzn do niego dołączył, gasząc papierosa, na którego Thomas również miałby ochotę, nie mieli jednak za dużo czasu. Zawsze do nadrobienia jak już uporają się z ich przestępcą dnia.
Który zapewne siedział już sobie przy stoliku, gdy oni starali się dopasować do standardów restauracji, co Thomasowi poszło trochę za dobrze.
Co prawda miał w głowie coś naprawdę eleganckiego, czuł jednak, że musiał przybrać trochę bardziej różową barwę, gdy doszłyszał komentarz Atreusa.
Cóż, jedwabna, czarna koszula z krawatem i jasny dwuczęściowy garnitur, z materiału, który wydawał się zdecydowanie drogi, całkiem dobrze na nim leżały. Za dobrze, jeśli miałby oceniać. Zmienił się także okulary, które miały złocenia na oprawkach i buty, które zdecydowanie wyglądały na zrobione z czarnej skóry.
Wolał nie sprawdzać tej metki. Ale na pewno nie miał na sobie jeszcze czegoś tak dobrze wykonanego. Miał po prostu talent jak widać.
Choć wystarczyłaby naprawdę przeciętna marynarka Atreusa.
- Mam wrażenie, że na własnym weselu nie będę tak dobrze wyglądał. Zmarnowana okazja, ale nie obraź się, nie gustuję w aurorach - skomentował, próbując obrócić sytuację w żart, nadal czując się nie do końca dobrze w tym ubraniu. Zdecydowanie nie jego styl.
Westchnął, po czym skierował się do wejścia restauracji, przybierając miły uśmiech. Po przekroczeniu jej progu wzrokiem zmierzył ich kierownik sali. Zatrzymał się dłużej na Hardwicku, po czym również się uśmiechnął.
- Dzień dobry, mają Panowie rezerwację? - zapytał, a Thomas spojrzał z lekkim zaskoczeniem na Atreusa. No tak, o tym nie pomyślał.
Zresztą. Thomas od kiedy tylko przystąpił do Zakonu zaczął zapominać, że zgodnie ze swoją rangą nie powinien zajmować się pewnymi przypadkami, w ramach organizacji użerając się z czarną magią mniej oficjalnie.
I wcale na to nie narzekał.
Nawet jeśli w pracy głównie spotykał się ze zgłoszeniami kradzieży sakiewki czy pijackimi burdami.
Sam cieszył się, że pomysł obroży nie wpadł Bulstrode’owi do głowy wcześniej, bo jednak, lubił zachowywać jakieś resztki godności, o której ludzie zdarzali się zapominać, gdy zmieniał się w czworonoga. I jak miziające go za uchem ładne panie wcale mu nie przeszkadzały, tak miał już w swoim życiu sytuacje, o których czasem wolał zapomnieć.
Drugi z mężczyzn do niego dołączył, gasząc papierosa, na którego Thomas również miałby ochotę, nie mieli jednak za dużo czasu. Zawsze do nadrobienia jak już uporają się z ich przestępcą dnia.
Który zapewne siedział już sobie przy stoliku, gdy oni starali się dopasować do standardów restauracji, co Thomasowi poszło trochę za dobrze.
Co prawda miał w głowie coś naprawdę eleganckiego, czuł jednak, że musiał przybrać trochę bardziej różową barwę, gdy doszłyszał komentarz Atreusa.
Cóż, jedwabna, czarna koszula z krawatem i jasny dwuczęściowy garnitur, z materiału, który wydawał się zdecydowanie drogi, całkiem dobrze na nim leżały. Za dobrze, jeśli miałby oceniać. Zmienił się także okulary, które miały złocenia na oprawkach i buty, które zdecydowanie wyglądały na zrobione z czarnej skóry.
Wolał nie sprawdzać tej metki. Ale na pewno nie miał na sobie jeszcze czegoś tak dobrze wykonanego. Miał po prostu talent jak widać.
Choć wystarczyłaby naprawdę przeciętna marynarka Atreusa.
- Mam wrażenie, że na własnym weselu nie będę tak dobrze wyglądał. Zmarnowana okazja, ale nie obraź się, nie gustuję w aurorach - skomentował, próbując obrócić sytuację w żart, nadal czując się nie do końca dobrze w tym ubraniu. Zdecydowanie nie jego styl.
Westchnął, po czym skierował się do wejścia restauracji, przybierając miły uśmiech. Po przekroczeniu jej progu wzrokiem zmierzył ich kierownik sali. Zatrzymał się dłużej na Hardwicku, po czym również się uśmiechnął.
- Dzień dobry, mają Panowie rezerwację? - zapytał, a Thomas spojrzał z lekkim zaskoczeniem na Atreusa. No tak, o tym nie pomyślał.