20.07.2024, 12:32 ✶
Charlie nie brał nawet pod uwagę tego, że ktoś mógłby ich podsłuchiwać. Norweski nie był szyfrem dla zakodowania wiadomości, a po prostu łatwiejszym sposobem komunikacji. Nikogo nie powinna interesować ich rozmowa, ani Leonarda, ani nawet skrzatów domowych.
- Prosiłeś mnie o dyskrecję, ojcze. - Przypomniał Charles. Nie przegapił tego. - Sądziłem, że jeśli nie zgodzę się na ten wywiad, to Isaac... to ktoś opublikuje te zdjęcia w Proroku i będzie większy kłopot. - Przyznał, przenosząc spojrzenie z ojca na gazetę, z gazety na ojca. - Poprosiłem Isaaca o nie publikowanie jeszcze tego wieczoru na Lammas i zgodził się i zaproponował wywiad w Czarownicy. - Mówił wszystko zgodnie z prawdą. Słowa szybko wypadały z jego ust, jakby pośpiech miał w jakiś sposób uratować jego nędzną sytuację. Oddychał szybko i czuł szum krwi w uszach. Po bladości przyszedł czas na brzydkie, czerwone plamy na twarzy i szyi. - Myślałem wtedy, że to szantaż, ale nie! Isaac to porządny czarodziej, tato. - Obronił kolegę. - Wtedy tego nie wiedziałem i sądziłem, że to będzie mniejsze zło.
Uniósł gazetę, mniejsze zło. Rząd pastelowych świeczek w sugestywnym kształcie nie wpływał pozytywnie na jego słowa.
- Pilnowałem się, żeby nie powiedzieć za dużo. Powiedziałem... za dużo, tato? Nie chciałem pozować nago ani zdradzać naszych prywatnych spraw, ale sądziłem, że muszę!
- Prosiłeś mnie o dyskrecję, ojcze. - Przypomniał Charles. Nie przegapił tego. - Sądziłem, że jeśli nie zgodzę się na ten wywiad, to Isaac... to ktoś opublikuje te zdjęcia w Proroku i będzie większy kłopot. - Przyznał, przenosząc spojrzenie z ojca na gazetę, z gazety na ojca. - Poprosiłem Isaaca o nie publikowanie jeszcze tego wieczoru na Lammas i zgodził się i zaproponował wywiad w Czarownicy. - Mówił wszystko zgodnie z prawdą. Słowa szybko wypadały z jego ust, jakby pośpiech miał w jakiś sposób uratować jego nędzną sytuację. Oddychał szybko i czuł szum krwi w uszach. Po bladości przyszedł czas na brzydkie, czerwone plamy na twarzy i szyi. - Myślałem wtedy, że to szantaż, ale nie! Isaac to porządny czarodziej, tato. - Obronił kolegę. - Wtedy tego nie wiedziałem i sądziłem, że to będzie mniejsze zło.
Uniósł gazetę, mniejsze zło. Rząd pastelowych świeczek w sugestywnym kształcie nie wpływał pozytywnie na jego słowa.
- Pilnowałem się, żeby nie powiedzieć za dużo. Powiedziałem... za dużo, tato? Nie chciałem pozować nago ani zdradzać naszych prywatnych spraw, ale sądziłem, że muszę!