20.07.2024, 15:04 ✶
Charles nie chciał patrzeć na ten wywiad. Odwrócił wzrok, skupiając się na kotarach przy oknie. Ciężki materiał był teraz o wiele ciekawszy niż jego roznegliżowane ciało na kartach Czarownicy.
- Przepraszam, ojcze. - Powiedział, kajając się szczerze. - Ale przeprosiny teraz niewiele dadzą, prawda? Chciałem zająć się tym sam... ale znów zawiodłem.
Zawsze tak było. Od szkoły, gdzie sobie nie poradził, bo nie było przy nim ojca. Przez prace, w których utrzymywał się tylko przez jakiś czas, a gdy w końcu trafił pod skrzydła Richarda, wiele się zmieniło. Do czasu, aż ojciec zostawił go samego w Norwegii. Teraz również chciał być samodzielny i przyniosło to tragiczne skutki. Zaufał niewłaściwym czarodziejom.
- Masz... masz rację tato. To on chciał przeprowadzić ten wywiad i to on rozpromował… te świeczki na Lammas. Może miał to zaplanowane od początku? - Poddał wątpliwości. Nie mógł przecież wiedzieć, jak to się skończy, ale wywiad z Mulciberem był z pewnością przepustką do rozwijania reporterskiej kariery!
Zacisnął powieki, gdy ojciec zaczął czytać fragment wstępu.
- Na pewno nie równości z mugolami i mugolakami. - Zaznaczył od razu. To się nie zmieniło i nie zapowiadało się, by miało się zmienić. Charles gardził niemagicznymi. - Tylko w społeczeństwie czarodziejów. Akceptacji... akceptacji intymności, tak myślę. I równości w intymności, między kobietami i mężczyznami. - Wahał się w swoich słowach. - Te świeczki miały pomóc w... intymności. - Powtarzał, nie chcąc używać przy ojcu bardziej dosadnych słów. - W odpowiednim jej przeżywaniu. Nie tylko po to, żeby płodzić dzieci. P-proszę, nie pytaj mnie o to...
- Przepraszam, ojcze. - Powiedział, kajając się szczerze. - Ale przeprosiny teraz niewiele dadzą, prawda? Chciałem zająć się tym sam... ale znów zawiodłem.
Zawsze tak było. Od szkoły, gdzie sobie nie poradził, bo nie było przy nim ojca. Przez prace, w których utrzymywał się tylko przez jakiś czas, a gdy w końcu trafił pod skrzydła Richarda, wiele się zmieniło. Do czasu, aż ojciec zostawił go samego w Norwegii. Teraz również chciał być samodzielny i przyniosło to tragiczne skutki. Zaufał niewłaściwym czarodziejom.
- Masz... masz rację tato. To on chciał przeprowadzić ten wywiad i to on rozpromował… te świeczki na Lammas. Może miał to zaplanowane od początku? - Poddał wątpliwości. Nie mógł przecież wiedzieć, jak to się skończy, ale wywiad z Mulciberem był z pewnością przepustką do rozwijania reporterskiej kariery!
Zacisnął powieki, gdy ojciec zaczął czytać fragment wstępu.
- Na pewno nie równości z mugolami i mugolakami. - Zaznaczył od razu. To się nie zmieniło i nie zapowiadało się, by miało się zmienić. Charles gardził niemagicznymi. - Tylko w społeczeństwie czarodziejów. Akceptacji... akceptacji intymności, tak myślę. I równości w intymności, między kobietami i mężczyznami. - Wahał się w swoich słowach. - Te świeczki miały pomóc w... intymności. - Powtarzał, nie chcąc używać przy ojcu bardziej dosadnych słów. - W odpowiednim jej przeżywaniu. Nie tylko po to, żeby płodzić dzieci. P-proszę, nie pytaj mnie o to...