Człowiek pies, zaprawdę to brzmiało naprawdę obiecująco, nie ma co. Fakt znała kilka osób, które można było połączyć akurat z tym zwierzęciem, ale chyba tę babę dosyć mocno poniosło, zresztą jej doświadczenie z mężczyznami - zwierzętami nie należało do tych najprzyjemniejszych. Jak ten durny Tristan, co zmieniał się w kota.
- Daj mi święty spokój kobieto, naprawdę. - Miała dość tego nagabywania, ileż można słuchać jakiejś obłąkanej kobieciny? Nie miała pojęcia po co i dlaczego zaangażowała się w ogóle w tę rozmowę. Zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu Isaaka licząc na to, że może on ją uratuje przed tym starciem, naprawdę miała już dosyć.
Wtedy pociąg gwałtownie zahamował. - Co jest, kurwa... - Wysyczała przez zęby. Może jednak trzeba było wybrać jakiś magiczny środek transportu, skoro w tych mugolskich bywało niebezpiecznie? Przynajmniej mogliby podróżować sami, bez obcych bab gadających jakieś kocopoły nad jej głową.
Kiedy gwałtownie zahamowali wreszcie kobieta zniknęła. Ulżyło jej, bo nie miała zamiaru się nadal z nią użerać. Dostrzegła jednak kartę z psem, która znajdowała się na ziemi, więc po nią sięgnęła i schowała do swojej torebki, a nóż widelec faktycznie ta karta miała jakieś większe znaczenie.