20.07.2024, 22:50 ✶
Rozmawiam z Lyssą. Potem tańczymy i opuszczamy wesele.
Ulysses ledwo dostrzegalnie skinął głową.
- Mogłabyś – zgodził się z Lyssą. Po głowie chodziło mu oczywiście dużo więcej myśli: O ile będziesz miała czas. O ile ja będę miał czas. O ile będziesz miała ochotę. Z jakiegoś powodu nie wypowiedział ich jednak na głos, całkiem pochłonięty dojadaniem tortu.
Odprowadził młodą kobietę wzrokiem, gdy odeszła na moment, by pożegnać się z ojcem. W międzyczasie oddał pusty talerzyk z widelczykiem kelnerowi. Kontrolnie zerknął w stronę Vespery i Perseusa, więcej uwagi skupiając na siostrze. Jakaś jego część naprawdę życzyła młodej parze dobrze. Może tym razem będzie lepiej? W końcu teraz wybrała Vespera, nie Chester Rookwood.
- Nie, oczywiście, że nie zdążyłem się rozmyślić – odpowiedział, gdy Lyssa do niego wróciła. Wziął ją za rękę i razem ruszyli w stronę parkietu by zatańczyć. – Moja siostra do tej pory nie miała szczęścia w miłości – rzucił enigmatycznie. Dwa nieudane małżeństwa. Obydwa zakończone śmiercią mężów. To pewnie mogło wzbudzać pewną nieufność wobec Vespery, ale dla Ulyssesa było jedynie smutnym podsumowaniem działań ich ojca i tego, że czasy zaczęły się zmieniać. Najpewniej nawet na tyle, że nieszczęśliwa w małżeństwie, ale zdeterminowana kobieta, mogła okazać się niebezpieczna. Potrząsnął głową. To przecież i tak nie miało teraz znaczenia. – Może tym razem będzie miała szczęśliwe zakończenie – zakończył temat.
Po wspólnym tańcu wyszedł z Lyssą z domu Blacków do ogrodu. A później, już oddzielnie, opuścili wesele.
Postacie opuszczają sesję
Ulysses Rookwood i Lyssa Mulciber