21.07.2024, 06:42 ✶
Crawley bardzo, ale to bardzo chciała wyrobić przed jutrzejszym dniem z tymi wszystkimi porządkami i obowiązkami, może dlatego tak dokładnie sobie poukładała w głowie ten dzień, zapobiegając tym samym swojemu ewentualnemu roztrzepaniu, które przecież się jej zdarzało od czasu do czasu. Chciała jutro móc cały dzień spędzić na Lammas bez martwienia się o to, że po powrocie będzie musiał coś jeszcze ogarnąć, zanim przejdzie do rytuału. Bo przecież o to chyba chodziło, prawda? Żeby dzień święty święcić i poświęcać mu jak najwięcej myśli zamiast brać się za robotę.
- W sumie masz rację, najpierw pranie - zgodziła się bez oporów, podzielając opinię że najlepiej brać się za to czystymi rękoma. Nawet przechyliła się przez próg, zaglądając do wnętrza posiadłości i głośno prosząc Malwę, żeby przyniosła im to pranie.
Dora uśmiechnęła się lekko, trochę znacząco co na opowieść Thomasa o jego przygodach ze strachem na wróble, bo kiedy wspomniał o obszczekujących go psach miała ochotę zapytać, czy on też się do nich przyłączył. Ale nie zrobiła tego, zaraz karcąc się w myślach, bo to by było niemiłe!
- Musisz zatem częściej wybierać ścieżkę do drzwi wejściowych, zamiast wchodzić od strony sadu - poradziła, zaraz zwracając twarz w kierunku Samuela. - My będziemy zapalać świeczkę. Zwykle robi się to nad bochenkiem chleba albo ziołami. No i jeszcze modlitwa. Ale w sumie słyszałam, że niektórzy tak okadzają domy, bo to stara tradycja. Kiedyś się tak dużo rzeczy okadzało, żeby odegnać złe duchy - ale ludzie byli leniwi, więc powoli ograniczali niektóre elementy tradycji. Jej zdaniem świeczka też robiła robotę, ale była raczej nieco innym sposobem na zrealizowanie tych samych zamiarów. Dym okadzał i odganiał złe duchy, a światło świeczki zwracało uwagę bóstw na modlitwę o ochronę.
- O, no to weźmiemy koszulę Thomasa, ale dodamy do nich jeszcze coś. Znajdzie się tu pełno nieużywanych ubrań czy po prostu tkanin... - zaczęła całkiem pogodnie, ale potem do niej dotarło co właściwie dalej powiedział Sam i przez chwilę tylko patrzyła do niego, mrugając. - Ale jak to... prze... Wiecie co, jestem pewna że wzmocnienie efektu zaklęciem wystarczy. Ostatnio eksperymentowałam z takim odstraszającym psy od ogródka, więc takie odstraszające kruki, wrony i inne ptaki też powinno zadziałać - zaśmiała się nieco nerwowo.
- W sumie masz rację, najpierw pranie - zgodziła się bez oporów, podzielając opinię że najlepiej brać się za to czystymi rękoma. Nawet przechyliła się przez próg, zaglądając do wnętrza posiadłości i głośno prosząc Malwę, żeby przyniosła im to pranie.
Dora uśmiechnęła się lekko, trochę znacząco co na opowieść Thomasa o jego przygodach ze strachem na wróble, bo kiedy wspomniał o obszczekujących go psach miała ochotę zapytać, czy on też się do nich przyłączył. Ale nie zrobiła tego, zaraz karcąc się w myślach, bo to by było niemiłe!
- Musisz zatem częściej wybierać ścieżkę do drzwi wejściowych, zamiast wchodzić od strony sadu - poradziła, zaraz zwracając twarz w kierunku Samuela. - My będziemy zapalać świeczkę. Zwykle robi się to nad bochenkiem chleba albo ziołami. No i jeszcze modlitwa. Ale w sumie słyszałam, że niektórzy tak okadzają domy, bo to stara tradycja. Kiedyś się tak dużo rzeczy okadzało, żeby odegnać złe duchy - ale ludzie byli leniwi, więc powoli ograniczali niektóre elementy tradycji. Jej zdaniem świeczka też robiła robotę, ale była raczej nieco innym sposobem na zrealizowanie tych samych zamiarów. Dym okadzał i odganiał złe duchy, a światło świeczki zwracało uwagę bóstw na modlitwę o ochronę.
- O, no to weźmiemy koszulę Thomasa, ale dodamy do nich jeszcze coś. Znajdzie się tu pełno nieużywanych ubrań czy po prostu tkanin... - zaczęła całkiem pogodnie, ale potem do niej dotarło co właściwie dalej powiedział Sam i przez chwilę tylko patrzyła do niego, mrugając. - Ale jak to... prze... Wiecie co, jestem pewna że wzmocnienie efektu zaklęciem wystarczy. Ostatnio eksperymentowałam z takim odstraszającym psy od ogródka, więc takie odstraszające kruki, wrony i inne ptaki też powinno zadziałać - zaśmiała się nieco nerwowo.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.