21.07.2024, 07:08 ✶
Atreus krytycznie spojrzał na marynarkę, która wyszła spod jego różdżki. Nigdy nie był mistrzem transmutacji i teraz było to widać, bo daleko jej było do kunsztu, którą prezentowała kreacja Hardwicka. No cóż, najwyżej dzisiejszego wieczoru będzie jego biedniejszym kolegą.
- Szybko wydrap sobie na kołnierzyku jakieś runy utrwalające to może dożyje tej znamienitej okazji - zacmokał na niego rozbawiony, wzmiankę o gustach trochę ignorując, bo nie wiedział co ma to powiedzieć. Że już myślał, że to bycie mężczyzną może być tutaj problemem?
- Dobra, chodźmy. Wyprostuj się, bo ty tu robisz teraz za będącego na miejscu - poinstruował go, chowając różdżkę za pazuchę, bo miał wrażenie że Thomas absolutnie nie czuł się na swoim miejscu po zmianie garderoby. A może zwyczajnie w nowym ubranie bardziej uwydatniał się fakt, jak do tej pory zwykł się nosić.
- Panie przodem - machnął ręką w kierunku lokalu, pozwalając brygadziście pierwszemu przekroczyć próg restauracji, jednak nie odstąpił go nawet o krok, przez kierownikiem sali zatrzymując się razem z nim. Podczas gdy nieznajomy mężczyzna z pewnym stoicyzmem lustrował ich wzrokiem, oceniając który tutaj odznaczał się większą klasą i był prawdziwym klientem jego przybytku, Bulstrode rozejrzał się dyskretnie po znajdujących się za nim stolikami. Większość była zajęta, a w sali panował gwar, ale dość szybko udało mu się wyłapać ich poszukiwanego.
Odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę kierownika, jednocześnie niby to poprawiając marynarkę, a jednocześnie wysupłując parę galeonów.
- Mój towarzysz i ja bylibyśmy wdzięczni, gdyby znalazłoby się dla nas wolne miejsce. Najlepiej w tamtej części sali - kiwnął głową, ledwo zauważalnie wskazując na cześć gdzie zasiadł sobie śledzony przez nich mężczyzna. Atreus wyciągnął też dłoń, dziękując w duchu matce, że ta tak zajadle kazała mu się uczyć wszystkich sztuczek z monetami, bo te teraz przeszły gładko do ręki kierownika, pod pozorem uściśnięcia dłoni. Mężczyzna zwarzył powierzone mu pieniądze, zastanowił się, a potem kiwnął głową na zgodę.
- Zaraz ktoś panów usadzi - poinformował, przywołując zaraz do siebie uśmiechniętą kelnerkę, która powitała ich i poprowadziła na miejsce.
- Szybko wydrap sobie na kołnierzyku jakieś runy utrwalające to może dożyje tej znamienitej okazji - zacmokał na niego rozbawiony, wzmiankę o gustach trochę ignorując, bo nie wiedział co ma to powiedzieć. Że już myślał, że to bycie mężczyzną może być tutaj problemem?
- Dobra, chodźmy. Wyprostuj się, bo ty tu robisz teraz za będącego na miejscu - poinstruował go, chowając różdżkę za pazuchę, bo miał wrażenie że Thomas absolutnie nie czuł się na swoim miejscu po zmianie garderoby. A może zwyczajnie w nowym ubranie bardziej uwydatniał się fakt, jak do tej pory zwykł się nosić.
- Panie przodem - machnął ręką w kierunku lokalu, pozwalając brygadziście pierwszemu przekroczyć próg restauracji, jednak nie odstąpił go nawet o krok, przez kierownikiem sali zatrzymując się razem z nim. Podczas gdy nieznajomy mężczyzna z pewnym stoicyzmem lustrował ich wzrokiem, oceniając który tutaj odznaczał się większą klasą i był prawdziwym klientem jego przybytku, Bulstrode rozejrzał się dyskretnie po znajdujących się za nim stolikami. Większość była zajęta, a w sali panował gwar, ale dość szybko udało mu się wyłapać ich poszukiwanego.
Odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę kierownika, jednocześnie niby to poprawiając marynarkę, a jednocześnie wysupłując parę galeonów.
- Mój towarzysz i ja bylibyśmy wdzięczni, gdyby znalazłoby się dla nas wolne miejsce. Najlepiej w tamtej części sali - kiwnął głową, ledwo zauważalnie wskazując na cześć gdzie zasiadł sobie śledzony przez nich mężczyzna. Atreus wyciągnął też dłoń, dziękując w duchu matce, że ta tak zajadle kazała mu się uczyć wszystkich sztuczek z monetami, bo te teraz przeszły gładko do ręki kierownika, pod pozorem uściśnięcia dłoni. Mężczyzna zwarzył powierzone mu pieniądze, zastanowił się, a potem kiwnął głową na zgodę.
- Zaraz ktoś panów usadzi - poinformował, przywołując zaraz do siebie uśmiechniętą kelnerkę, która powitała ich i poprowadziła na miejsce.