21.07.2024, 07:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.07.2024, 16:55 przez Atreus Bulstrode.)
W Quidditchu nie chodziło o uciekanie przed tłuczkiem - jeśli ktoś był do tego zmuszony, to coś było definitywnie nie tak, bo gdzie był w takim razie pałkarz? Tłuczka się albo zgrabnie unikało, żeby nie tracić czasu w rozgrywce, albo odbijało jeśli było się pałkarzem. Atreus zawsze uważał to za znakomite ćwiczenie i nie chodziło tutaj tylko o samo rzucanie piłki przez obręcze, a o ogólną świadomość co działo się dookoła człowieka.
- No to masz w takim razie szczęście - podsumował, kiedy Orion wreszcie skończył opowiadać o swoich sennych marach, oczywiście nie odmawiając też alkoholu. - Przynajmniej przyszedł do ciebie ten typek z bronią. Tak jak powiedziałem, alternatywą była próba morderstwa i mam to na myśli dosłownie. Ludzie po wybudzeniu pokazywali obrażenia, które nosiło ich ciało, a które potwierdzały to co opisywali. Powinieneś sobie o tym poczytać, ale do tego chyba trzeba iść do archiwum Brygady Uderzeniowej. Chociaż nie to, żeby to było daleko... - wzruszył ramionami, na raz wypijając wszystko, co mu jeszcze przed chwilą dolał Orion.
- Ja ci w ogóle radzę, żebyś sobie dupnął teraz jakiś eliksir na sen i nie przejmując się tym wszystkim, poszedł dalej spać. Teraz i tak już nic z tym nie zrobisz, no chyba że zamierzasz ubrać się i biec do Ministerstwa, ale też niewiele zmieni - wzruszył ramionami. Może innego dnia postanowiłby faktycznie chociaż odrobinę wyśmiać i podrażnić Oriona, ale dzisiaj? Dzisiaj jakoś nie było mu do śmiechu. Nie po całym dniu i po tym, jak Brenna rozkwasiła mu nos. W sumie to coraz bardziej skłaniał się do tego, żeby zanim pójdzie spać zajrzeć jednak do Florence, a nie robić to rano. Może dzięki temu lepiej się to wszystko podleczy przez noc i będzie jutro wyglądał jak człowiek.
- Śpij dobrze - uśmiechnął się do niego krótko, klepiąc go po ramieniu, a następnie sam udał się po schodach na piętro do pokoju Florence.
- No to masz w takim razie szczęście - podsumował, kiedy Orion wreszcie skończył opowiadać o swoich sennych marach, oczywiście nie odmawiając też alkoholu. - Przynajmniej przyszedł do ciebie ten typek z bronią. Tak jak powiedziałem, alternatywą była próba morderstwa i mam to na myśli dosłownie. Ludzie po wybudzeniu pokazywali obrażenia, które nosiło ich ciało, a które potwierdzały to co opisywali. Powinieneś sobie o tym poczytać, ale do tego chyba trzeba iść do archiwum Brygady Uderzeniowej. Chociaż nie to, żeby to było daleko... - wzruszył ramionami, na raz wypijając wszystko, co mu jeszcze przed chwilą dolał Orion.
- Ja ci w ogóle radzę, żebyś sobie dupnął teraz jakiś eliksir na sen i nie przejmując się tym wszystkim, poszedł dalej spać. Teraz i tak już nic z tym nie zrobisz, no chyba że zamierzasz ubrać się i biec do Ministerstwa, ale też niewiele zmieni - wzruszył ramionami. Może innego dnia postanowiłby faktycznie chociaż odrobinę wyśmiać i podrażnić Oriona, ale dzisiaj? Dzisiaj jakoś nie było mu do śmiechu. Nie po całym dniu i po tym, jak Brenna rozkwasiła mu nos. W sumie to coraz bardziej skłaniał się do tego, żeby zanim pójdzie spać zajrzeć jednak do Florence, a nie robić to rano. Może dzięki temu lepiej się to wszystko podleczy przez noc i będzie jutro wyglądał jak człowiek.
- Śpij dobrze - uśmiechnął się do niego krótko, klepiąc go po ramieniu, a następnie sam udał się po schodach na piętro do pokoju Florence.
Koniec sesji