1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Akademii Magii Beauxbatons? Może rozpocząłeś ją przez 11 rokiem życia? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Nie rozpocząłem szkoły wcześniej niż to było normalnie przyjęte, a na sam list zareagowałem zdziwieniem, bo w końcu jak to mam gdzieś jechać z dala od rodziny? Do tego jak to karocą? Na jak długo? Nie znałem tam nikogo, nie wiedziałem co będą mi robić, a dziecięca głowa podpowiadała mi, że jak się zgodzę, to jak nic wywiozą mnie za granicę i sprzedadzą. Do samej szkoły oczekiwań nie miałem, chciałem tylko wrócić do domu, chociaż dzielnie powstrzymywałem łzy, bo nie chciałem martwić rodziców, że takiego załamanego mnie z domu wypuszczają.
2. Co czułeś kiedy pierwszy raz leciałeś Karocą Beauxbatons?
Mdłości. To właśnie czułem i może jeszcze trochę strachu. Inne dzieciaki w większości wiedziały z czym to się je, wiedziały czego się spodziewać, ja niekoniecznie i to mnie właśnie zjadło. Kręciło mi się w głowie i zamiast skupiać się na podróży i ekscytacji nową szkołą i perspektywą przyjaciół, siedziałem w kącie walcząc z płaczem i nudnościami. Kolejne podróże Karocą wspominam już dużo lepiej, chociaż miętówki były szalenie dużą pomocą.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Beauxbatons? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Cały stres wyjazdu i podróży odeszły na dalszy plan kiedy zobaczyłem zamek i od zewnątrz i od środka. Był piękny i nigdy jak wtedy nie czułem, że tak bardzo brakuje mi słów. Lubiłem zawsze czytać książki i moja Akademia wyglądała dokładnie jak z jakiejś powieści. Dopiero wtedy poczułem, że może nie będzie tak źle, bo w końcu w tak ładnym miejscu na pewno da się tworzyć chociaż kilka dobrych wspomnień. Pierwszy dzień też był względnie dobry. Jeszcze nikt nie wiedział kto kim jest, z kim się zaprzyjaźni, a kto będzie wrogiem.
4. Czy zabrałeś ze sobą do Beauxbatons jakieś zwierzątko? Jeśli tak, to jakie?
Niestety nie, chociaż może i powinienem był zabrać, może czułbym się mniej samotnie. Nie miałem jednak problemu z zaznajamianiem się ze zwierzakami innych uczniów czy z dzikimi zwierzętami, bo w końcu ślimak z ogrodu imponujący nie jest, ale nie narobi kłopotów jak ucieknie, no i jest łatwy w utrzymaniu, wystarczyło tylko wytrzasnąć słoik, zgarnąć do niej ziemi, trawy i gotowe.
5. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Myślałem, że mieszkanie z innymi będzie dla mnie łatwiejsze, w końcu mieszkałem do tej pory z rodzicami i ciotką, ale jednak nie, bo rodzina, to rodzina, a obcy, to obcy. Na początku trochę się męczyłem, bo było tyle nowych dźwięków, mi samemu też było niezręcznie iść do łazienki w środku nocy, czy hałasować książkami. Nie czułem się tam swobodnie, ani trochę, szczególnie kiedy stało się parę nieprzyjemnych rzeczy. Zdecydowanie bardziej od dormitorium wolałem ogrody i to w nich przesiadywałem większość swojego dnia, do pokoju wracając pod wieczór.
6. Czy w Akademii mocno poświęcałeś się nauce latania na miotle czy wybrałeś inne zajęcia artystyczne? Jeśli wybrałeś inne zajęcia, to jakie? Lubiłeś je? Czy w obecnym życiu znajdujesz dla nich czas?
Nie, ja i latanie ani trochę się nie lubimy. Siedzenie na kiju mnie nie kręciło, teraz to co innego, heh... Nieważne! Kiedyś to nie była moja pasja, do tego bałem się urazów, więc poszedłem w inne kierunki. Próbowałem śpiewu, ale to był dramat, malowanie również było okropne, lepiej szło mi z rysowaniem, ale tylko martwej natury, rzeźbiarstwo całkiem nieźle mi szło o ile dobrze pamiętam, albo po prostu miło je pamiętam, nie jestem pewien. Obecnie trudno mi znaleźć na nie czas, czasem coś zanucę pod nosem, czasem wyrzeźbię coś małego w wosku, albo narysuję roślinę w zeszycie i to tyle.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Beauxbatons, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Uwielbiałem wszystkie przedmioty przyrodnicze, szczególnie te związane z roślinami. Dbanie o nie, zbieranie ich, rozpoznawanie zwykłych od magicznych, nauka właściwości i zastosowań. Nie omijałem żadnych zajęć z tego działu. Lubiłem też oczywiście zajęcia z tworzenia mikstur i eliksirów, z nich z resztą do dzisiaj korzystam chętnie. Miałem też jednak zajęcia za jakimi nie przepadałem, na przykład wróżbiarstwo. Ono jest ogólnie pasjonującą mnie dziedziną magii, ale na swój sposób mnie przeraża. Wolę już lepiej nie wiedzieć do mnie czeka, niż wiedzieć, że stanie się coś strasznego.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Nie i nawet po tylu latach nie rozumiem pasji tym sportem. Banda ludzi lata za piłką na patykach. Jakby... Jak to lubią to kto im broni, ale żeby tak wszyscy o tym furkotali? Najgorzej było, jak były jakieś zawody i wtedy gdzie się człowiek nie obrócił, to mówili o tym, rozdawali ulotki, plakietki, przyjmowali zakłady, a ja nawet nie wiedziałem kto gra.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Nie nazwałbym swoich szkolnych znajomości byciem najlepszymi przyjaciółmi. Byliśmy znajomymi, bo chodziliśmy razem na zajęcia i mieszkaliśmy razem, po szkole wszystko się rozpadło niemalże natychmiastowo. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie było kilka osób, które ciepło pamiętam i dzięki którym przeżyłem te wszystkie lata, szczególnie po pogryzieniu przez wilkołaka. Najbardziej pamiętam Chloe, która poświęcała mi dużo czasu, żeby wyciągnąć mnie z tych wszystkich okropnych ocen, czasem siedziała ze mną po nocach kiedy zbliżały się egzaminy. Tak, ją mógłbym nazwać najlepszą przyjaciółką, chociaż od kilku lat z nią nie rozmawiałem.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Każdy w życiu ma coś o czym chce zapomnieć i moja szkolna miłostka jest jedną z takich rzeczy. Głupi byłem, naiwny, nadal taki jestem jak patrzę na swoje niektóre działania, niestety. Tak czy inaczej... Zaczęło się naprawdę niewinnie, można powiedzieć, że była to przyjemna ewolucja z obcych w znajomych, potem w przyjaciół i miłość, która szybko zmieniła się w obrzydzenie, niesmak i nienawiść. Szkoda tylko, że nie uczę się na błędach najlepiej. Więc tak zauroczenie było, marne i żałosne, ale każdy musi mieć swój pierwszy raz i cieszę się, że ten paskudny moment jest już za mną.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Ojej... No miałem, chyba, znaczy... Ciężko mi ich określić wrogami, bo to po prostu byli prześladowcy, a nie wrogowie. Unikałem ich, czasem wychodziłem ze spotkań z nimi obronną ręką, bo byłem w towarzystwie nauczyciela czy osób jakie uznawałem za znajomych, bo w grupie siła, czasami chowałem się w łazience. To były dziwne czasy i słabo je wspominam, ale wychodzę z założenia, że takie rzeczy budują charakter i gdyby nie one, to byłbym teraz miękki i załamywałbym się od byle drobnostki.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Pani Roux, zdecydowanie i jeszcze Pan Garnier, jak mógłbym o nim zapomnieć!? Uwielbiałem ich. Pani Roux uczyła mnie zielarstwa, dzięki niej wiem o roślinach wszystko co wiem, jak je wykorzystać, jak zbierać, przechowywać. To ona umiała przedstawić wszystko w taki sposób żeby mnie to wciągnęło na lata. Nawet pomimo porażek na egzaminach czy problemów z nauką, nie poddawała się ze wciskaniem mi wiedzy do głowy. Pan Garnier również mi pomagał, głównie po tym, jak pogryzł mnie wilkołak. Jego dział nauki niekoniecznie mnie interesował, bo magiczne stworzenia nie były moim konikiem, ale był nieocenionym wsparciem jeśli chodzi o naukę panowania nad sobą.
13. Zgubiłeś się kiedyś w pałacu? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Zgubiłem się wiele razy, czasem bo przed kimś uciekałem, czasem celowo, gdy szedłem przed siebie skręcając w korytarze w jakie nigdy wcześniej nie skręcałem. Spotkałem kilka interesujących duchów, kilka podejrzanych malunków i cytatów. O! Znalazłem też poluzowaną cegłę, za którą był stary liścik miłosny, był słodki, tylko czemu nie został odebrany?
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektorki lub nauczycielki? Za co?
Może... Nie można się przyznawać do winy, nawet jak mają świadków, zdjęcia i dowody. Ale tak, byłem raz w ramach kary u dyrektorki. Jeden nauczyciel przyłapał mnie na rysowaniu głupot na ścianach szkolnej toalety. Zrobił z tego taką aferę, głównie dlatego, że za mną nie przepadał, i wylądowałem u dyrektorki. Po jej oczach widziałem, że nie wierzy w to, że za takie drobnostki od razu idzie się do dyrektora i dlaczego nauczyciel nie jest w stanie zająć się tym sam. No, ale cóż... Dostałem upomnienie słowne i za karę musiałem wysprzątać łazienkę z rysunków, wszystkich, nie tylko swoich.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Nope. Miałem tyle pracy ze sobą jeśli chodzi o naukę i wilkołactwo, że branie udziału w czymś co nie było obowiązkowe ni jak nie wchodziło w grę. Musiałem się skupić na wyciąganiu ocen i to pochłaniało większość mojego wolnego czasu. Poza tym nigdy nie czułem potrzeby przynależenia do takich grupek. Brzmią fajnie, ale nie będę składać deklaracji obcym ludziom, bo później nawet jak będę się źle czuć przy nich to głupio będzie mi odejść.
16. Jakie miejsca w Beauxbatons były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Na pierwszym miejscu były ogrody przyzamkowe, ale o nich w kolejnych pytaniach więcej mówię. Oprócz tego fascynowały mnie toalety szkolne. Zawsze chowając się w nich można było podsłuchać ciekawe rozmowy, sekrety, do tego deski kabin są idealnym płótnem dla magicznych rysunków. Nie to, że byłem wandalem i psułem kabiny, nie, nie, ja? Nie, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił, to już tam było kiedy przyszedłem, głównie dlatego to już tam było, bo narysowałem to kilka dni wcześniej.
17. Czy w czasie wolnym lubiłeś zwiedzać przyzamkowe ogrody? Co o nich myślisz? Czy miałeś w nich swoje ulubione miejsce?
Przyzamkowe ogrody były moim drugim domem, spędzałem w nich więcej czasu niż w dormitorium. To w nich uczyłem się roślin, chowałem przed prześladowcami, to tam rysowałem i odpoczywałem, patrzyłem się w gwiazdy i pisałem listy. Mam z nimi tyle dobrych wspomnień, że połowy z nich nie pamiętam. Pomimo paru paskudnych osób jakie spotkałem w Akademii, to i tak wróciłbym do niej tylko po to by spędzić znów kilka cudownych chwil w ogrodach.
18. Jakie potrawy serwowane w Jadalni były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Potrawy w Jadalni tak mnie z początku przytłaczały, że pierwsze dni kończyłem z ciążą spożywczą. Chciałem spróbować wszystkiego, bo wszystko było dla mnie takie pyszne i przede wszystkim inne niż to co miałem w domu. Dopiero z czasem kiedy zacząłem przybierać na wadze i zacząłem zauważać dziwne spojrzenia przy jedzeniu, to zdałem sobie sprawę z tego, że chyba powinienem się uspokoić. Najbardziej jednak ze wszystkiego smakowała mi miętowa galaretka, nic lepszego w życiu nie jadłem.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Beauxbatons?
Widzę pytanie poniżej, pozwolę więc sobie pominąć to, skoro w kolejnym odpowiadam bardziej szczegółowo, dobrze? Ale już zarzucę smaczkiem, że owszem, wracałem do domu.
20. Opisz swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
To zdecydowanie był każdy okres świąteczny. Nie było to więc jedno konkretne wspomnienie, a przeżywanie całego tego okresu. Wycieczki, chodzenie po magicznych sklepach w poszukiwaniu prezentów dla rodziców, tworzenie ziołowych mieszanek i eliksirów z motywem świątecznym, laurki, wszystko, WSZYSTKO! No i oczekiwanie powrotu do domu. Do teraz robi mi się ciepło na sercu kiedy o tym myślę. Ta ekscytacja kiedy z prezentem w plecaku jechałem Karocą do domu, wyobrażając sobie jak cudownie jest wracać do domu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Mam kilka takich wspomnień, ale najbardziej w pamięci utknęło mi jedno po ugryzieniu przez wilkołaka. Starałem się trzymać to w tajemnicy, co nie było łatwe, bo pogryziono mnie przy innych uczniach. Niektórzy nie ufali mi z tym, że mam wszystko pod kontrolą, że figuruję w rejestrze, że nauczyciele pomagają mi się zająć całą sytuacją. Strach i niepewność sprawiły, że poczułem dłonie na plecach kiedy wchodziłem po schodach, których twardość chwilę później przetestowałem całym sobą, łącznie z twarzą. Trudno mi określić je najgorszym, ale wryło mi się porządnie w pamięć jako coś oczywiście negatywnego.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Nie miałem tyle odwagi by ściągać, co sprawiło, że kiedy raz spróbowałem to natychmiast zostałem złapany. Nigdy więcej nie próbowałem i podchodziłem do nich uczciwie. Nie było mi to na rękę, bo uczniem byłem słabym, ale dzięki pomocy jednej z dziewczyn i kilku nauczycieli udało mi się jako tako zdawać, czasem ledwo, czasem trochę lepiej, ale się udawało i to się liczy.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Beauxbatons? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Beauxbatons, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Mam mieszane uczucia co do czasu jaki tam spędziłem. Było dużo wspomnień obojętnych, dużo złych i dużo dobrych w taki sposób, że poniekąd się zerują. Na pewno z sentymentem patrzę na czas jaki spędziłem w ogrodach Akademii. Mam wrażenie, że pamiętam każdy wieczór jaki spędziłem w labiryntach patrząc się na gwiazdy podczas gdy żywopłoty szeptały mi różne historie. To tam uczyłem się ziół, zrywałem liście do nowych eksperymentów. Ahhh.... Mógłbym tam wrócić, chociaż na jedną noc, aby móc znów popatrzeć na te rośliny i niebo.
24. Będąc w Beauxbatons o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Chciałem być najlepszym zielarzem na świecie, co miałby wielki dom i jeszcze większą szklarnię gdzie byłyby wszystkie rośliny świata. Tworzyłbym z nich nowe leki uznawane za szalone, ale działające. Uleczyłbym cały świat ze wszystkiego! Oprócz tego hodowałbym konie i krowy, żeby umieć leczyć nie tylko ciało, ale i duszę gorącym mlekiem z miodem i miękką sierścią zwierzęcia. Jak patrzę an to teraz, to moje plany na przyszłość były koszmarnie chaotyczne i mocno nierealistyczne. Wszystko zostało zweryfikowane, bo obecnie nie mam własnego domu, nie mam szklarni, nie mam własnych krów, nie tworzę nowych leków... Jedyne co się sprawdziło to to, że czasem piję mleko z miodem. Ale mam jeszcze czas aby swoje marzenia zrealizować, prawda?
25. O czym myślałeś, opuszczając Beauxbatons?
Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony żegnałem się z ludźmi jakich lubiłem, czy to uczniami czy nauczycielami, ale z drugiej strony była to ucieczka od wszystkich osób jakie mnie męczyły i do jakich nie czułem sympatii. Żal mi było opuszczać tak piękne miejsce już na zawsze, ale myśl o powrocie do rodzinnego domu była równie kusząca. Miałem mimo wszystko jakieś nieswoje poczucie zmarnowanego czasu. Czy tyle lat w Akademii poszło na marne? Czy naprawdę coś z tego wyciągnę dla siebie? Czy naprawdę to co robiłem tutaj zadecydowało o reszcie mojego życia i czy mogę coś z tym zrobić? Może po prostu bałem się dorosłości i tego, że teraz nie ma znajomych, nie ma nauczycieli, jacy są obok i pomogą kiedy będzie taka potrzeba.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Beauxbatons przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Oczywiście lekcje zielarstwa i tworzenia eliksirów. Do teraz z nich korzystam w swojej pracy i w życiu prywatnym, robię w końcu mieszanki ziołowe, leki, kadzidła i świece i dla siebie i dla innych. No i jeszcze wszystkie zajęcia sportowe i wycieczki mi się przydały, obecnie dużo chodzę i staram się utrzymywać i polepszać kondycję jaką wyrobiłem sobie w czasach Akademii. A tak poza tym... To nie jestem pewien czy coś jeszcze mi się przydaje.
Nie rozpocząłem szkoły wcześniej niż to było normalnie przyjęte, a na sam list zareagowałem zdziwieniem, bo w końcu jak to mam gdzieś jechać z dala od rodziny? Do tego jak to karocą? Na jak długo? Nie znałem tam nikogo, nie wiedziałem co będą mi robić, a dziecięca głowa podpowiadała mi, że jak się zgodzę, to jak nic wywiozą mnie za granicę i sprzedadzą. Do samej szkoły oczekiwań nie miałem, chciałem tylko wrócić do domu, chociaż dzielnie powstrzymywałem łzy, bo nie chciałem martwić rodziców, że takiego załamanego mnie z domu wypuszczają.
2. Co czułeś kiedy pierwszy raz leciałeś Karocą Beauxbatons?
Mdłości. To właśnie czułem i może jeszcze trochę strachu. Inne dzieciaki w większości wiedziały z czym to się je, wiedziały czego się spodziewać, ja niekoniecznie i to mnie właśnie zjadło. Kręciło mi się w głowie i zamiast skupiać się na podróży i ekscytacji nową szkołą i perspektywą przyjaciół, siedziałem w kącie walcząc z płaczem i nudnościami. Kolejne podróże Karocą wspominam już dużo lepiej, chociaż miętówki były szalenie dużą pomocą.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Beauxbatons? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Cały stres wyjazdu i podróży odeszły na dalszy plan kiedy zobaczyłem zamek i od zewnątrz i od środka. Był piękny i nigdy jak wtedy nie czułem, że tak bardzo brakuje mi słów. Lubiłem zawsze czytać książki i moja Akademia wyglądała dokładnie jak z jakiejś powieści. Dopiero wtedy poczułem, że może nie będzie tak źle, bo w końcu w tak ładnym miejscu na pewno da się tworzyć chociaż kilka dobrych wspomnień. Pierwszy dzień też był względnie dobry. Jeszcze nikt nie wiedział kto kim jest, z kim się zaprzyjaźni, a kto będzie wrogiem.
4. Czy zabrałeś ze sobą do Beauxbatons jakieś zwierzątko? Jeśli tak, to jakie?
Niestety nie, chociaż może i powinienem był zabrać, może czułbym się mniej samotnie. Nie miałem jednak problemu z zaznajamianiem się ze zwierzakami innych uczniów czy z dzikimi zwierzętami, bo w końcu ślimak z ogrodu imponujący nie jest, ale nie narobi kłopotów jak ucieknie, no i jest łatwy w utrzymaniu, wystarczyło tylko wytrzasnąć słoik, zgarnąć do niej ziemi, trawy i gotowe.
5. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Myślałem, że mieszkanie z innymi będzie dla mnie łatwiejsze, w końcu mieszkałem do tej pory z rodzicami i ciotką, ale jednak nie, bo rodzina, to rodzina, a obcy, to obcy. Na początku trochę się męczyłem, bo było tyle nowych dźwięków, mi samemu też było niezręcznie iść do łazienki w środku nocy, czy hałasować książkami. Nie czułem się tam swobodnie, ani trochę, szczególnie kiedy stało się parę nieprzyjemnych rzeczy. Zdecydowanie bardziej od dormitorium wolałem ogrody i to w nich przesiadywałem większość swojego dnia, do pokoju wracając pod wieczór.
6. Czy w Akademii mocno poświęcałeś się nauce latania na miotle czy wybrałeś inne zajęcia artystyczne? Jeśli wybrałeś inne zajęcia, to jakie? Lubiłeś je? Czy w obecnym życiu znajdujesz dla nich czas?
Nie, ja i latanie ani trochę się nie lubimy. Siedzenie na kiju mnie nie kręciło, teraz to co innego, heh... Nieważne! Kiedyś to nie była moja pasja, do tego bałem się urazów, więc poszedłem w inne kierunki. Próbowałem śpiewu, ale to był dramat, malowanie również było okropne, lepiej szło mi z rysowaniem, ale tylko martwej natury, rzeźbiarstwo całkiem nieźle mi szło o ile dobrze pamiętam, albo po prostu miło je pamiętam, nie jestem pewien. Obecnie trudno mi znaleźć na nie czas, czasem coś zanucę pod nosem, czasem wyrzeźbię coś małego w wosku, albo narysuję roślinę w zeszycie i to tyle.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Beauxbatons, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Uwielbiałem wszystkie przedmioty przyrodnicze, szczególnie te związane z roślinami. Dbanie o nie, zbieranie ich, rozpoznawanie zwykłych od magicznych, nauka właściwości i zastosowań. Nie omijałem żadnych zajęć z tego działu. Lubiłem też oczywiście zajęcia z tworzenia mikstur i eliksirów, z nich z resztą do dzisiaj korzystam chętnie. Miałem też jednak zajęcia za jakimi nie przepadałem, na przykład wróżbiarstwo. Ono jest ogólnie pasjonującą mnie dziedziną magii, ale na swój sposób mnie przeraża. Wolę już lepiej nie wiedzieć do mnie czeka, niż wiedzieć, że stanie się coś strasznego.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Nie i nawet po tylu latach nie rozumiem pasji tym sportem. Banda ludzi lata za piłką na patykach. Jakby... Jak to lubią to kto im broni, ale żeby tak wszyscy o tym furkotali? Najgorzej było, jak były jakieś zawody i wtedy gdzie się człowiek nie obrócił, to mówili o tym, rozdawali ulotki, plakietki, przyjmowali zakłady, a ja nawet nie wiedziałem kto gra.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Nie nazwałbym swoich szkolnych znajomości byciem najlepszymi przyjaciółmi. Byliśmy znajomymi, bo chodziliśmy razem na zajęcia i mieszkaliśmy razem, po szkole wszystko się rozpadło niemalże natychmiastowo. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie było kilka osób, które ciepło pamiętam i dzięki którym przeżyłem te wszystkie lata, szczególnie po pogryzieniu przez wilkołaka. Najbardziej pamiętam Chloe, która poświęcała mi dużo czasu, żeby wyciągnąć mnie z tych wszystkich okropnych ocen, czasem siedziała ze mną po nocach kiedy zbliżały się egzaminy. Tak, ją mógłbym nazwać najlepszą przyjaciółką, chociaż od kilku lat z nią nie rozmawiałem.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Każdy w życiu ma coś o czym chce zapomnieć i moja szkolna miłostka jest jedną z takich rzeczy. Głupi byłem, naiwny, nadal taki jestem jak patrzę na swoje niektóre działania, niestety. Tak czy inaczej... Zaczęło się naprawdę niewinnie, można powiedzieć, że była to przyjemna ewolucja z obcych w znajomych, potem w przyjaciół i miłość, która szybko zmieniła się w obrzydzenie, niesmak i nienawiść. Szkoda tylko, że nie uczę się na błędach najlepiej. Więc tak zauroczenie było, marne i żałosne, ale każdy musi mieć swój pierwszy raz i cieszę się, że ten paskudny moment jest już za mną.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Ojej... No miałem, chyba, znaczy... Ciężko mi ich określić wrogami, bo to po prostu byli prześladowcy, a nie wrogowie. Unikałem ich, czasem wychodziłem ze spotkań z nimi obronną ręką, bo byłem w towarzystwie nauczyciela czy osób jakie uznawałem za znajomych, bo w grupie siła, czasami chowałem się w łazience. To były dziwne czasy i słabo je wspominam, ale wychodzę z założenia, że takie rzeczy budują charakter i gdyby nie one, to byłbym teraz miękki i załamywałbym się od byle drobnostki.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Pani Roux, zdecydowanie i jeszcze Pan Garnier, jak mógłbym o nim zapomnieć!? Uwielbiałem ich. Pani Roux uczyła mnie zielarstwa, dzięki niej wiem o roślinach wszystko co wiem, jak je wykorzystać, jak zbierać, przechowywać. To ona umiała przedstawić wszystko w taki sposób żeby mnie to wciągnęło na lata. Nawet pomimo porażek na egzaminach czy problemów z nauką, nie poddawała się ze wciskaniem mi wiedzy do głowy. Pan Garnier również mi pomagał, głównie po tym, jak pogryzł mnie wilkołak. Jego dział nauki niekoniecznie mnie interesował, bo magiczne stworzenia nie były moim konikiem, ale był nieocenionym wsparciem jeśli chodzi o naukę panowania nad sobą.
13. Zgubiłeś się kiedyś w pałacu? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Zgubiłem się wiele razy, czasem bo przed kimś uciekałem, czasem celowo, gdy szedłem przed siebie skręcając w korytarze w jakie nigdy wcześniej nie skręcałem. Spotkałem kilka interesujących duchów, kilka podejrzanych malunków i cytatów. O! Znalazłem też poluzowaną cegłę, za którą był stary liścik miłosny, był słodki, tylko czemu nie został odebrany?
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektorki lub nauczycielki? Za co?
Może... Nie można się przyznawać do winy, nawet jak mają świadków, zdjęcia i dowody. Ale tak, byłem raz w ramach kary u dyrektorki. Jeden nauczyciel przyłapał mnie na rysowaniu głupot na ścianach szkolnej toalety. Zrobił z tego taką aferę, głównie dlatego, że za mną nie przepadał, i wylądowałem u dyrektorki. Po jej oczach widziałem, że nie wierzy w to, że za takie drobnostki od razu idzie się do dyrektora i dlaczego nauczyciel nie jest w stanie zająć się tym sam. No, ale cóż... Dostałem upomnienie słowne i za karę musiałem wysprzątać łazienkę z rysunków, wszystkich, nie tylko swoich.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Nope. Miałem tyle pracy ze sobą jeśli chodzi o naukę i wilkołactwo, że branie udziału w czymś co nie było obowiązkowe ni jak nie wchodziło w grę. Musiałem się skupić na wyciąganiu ocen i to pochłaniało większość mojego wolnego czasu. Poza tym nigdy nie czułem potrzeby przynależenia do takich grupek. Brzmią fajnie, ale nie będę składać deklaracji obcym ludziom, bo później nawet jak będę się źle czuć przy nich to głupio będzie mi odejść.
16. Jakie miejsca w Beauxbatons były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Na pierwszym miejscu były ogrody przyzamkowe, ale o nich w kolejnych pytaniach więcej mówię. Oprócz tego fascynowały mnie toalety szkolne. Zawsze chowając się w nich można było podsłuchać ciekawe rozmowy, sekrety, do tego deski kabin są idealnym płótnem dla magicznych rysunków. Nie to, że byłem wandalem i psułem kabiny, nie, nie, ja? Nie, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił, to już tam było kiedy przyszedłem, głównie dlatego to już tam było, bo narysowałem to kilka dni wcześniej.
17. Czy w czasie wolnym lubiłeś zwiedzać przyzamkowe ogrody? Co o nich myślisz? Czy miałeś w nich swoje ulubione miejsce?
Przyzamkowe ogrody były moim drugim domem, spędzałem w nich więcej czasu niż w dormitorium. To w nich uczyłem się roślin, chowałem przed prześladowcami, to tam rysowałem i odpoczywałem, patrzyłem się w gwiazdy i pisałem listy. Mam z nimi tyle dobrych wspomnień, że połowy z nich nie pamiętam. Pomimo paru paskudnych osób jakie spotkałem w Akademii, to i tak wróciłbym do niej tylko po to by spędzić znów kilka cudownych chwil w ogrodach.
18. Jakie potrawy serwowane w Jadalni były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Potrawy w Jadalni tak mnie z początku przytłaczały, że pierwsze dni kończyłem z ciążą spożywczą. Chciałem spróbować wszystkiego, bo wszystko było dla mnie takie pyszne i przede wszystkim inne niż to co miałem w domu. Dopiero z czasem kiedy zacząłem przybierać na wadze i zacząłem zauważać dziwne spojrzenia przy jedzeniu, to zdałem sobie sprawę z tego, że chyba powinienem się uspokoić. Najbardziej jednak ze wszystkiego smakowała mi miętowa galaretka, nic lepszego w życiu nie jadłem.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Beauxbatons?
Widzę pytanie poniżej, pozwolę więc sobie pominąć to, skoro w kolejnym odpowiadam bardziej szczegółowo, dobrze? Ale już zarzucę smaczkiem, że owszem, wracałem do domu.
20. Opisz swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
To zdecydowanie był każdy okres świąteczny. Nie było to więc jedno konkretne wspomnienie, a przeżywanie całego tego okresu. Wycieczki, chodzenie po magicznych sklepach w poszukiwaniu prezentów dla rodziców, tworzenie ziołowych mieszanek i eliksirów z motywem świątecznym, laurki, wszystko, WSZYSTKO! No i oczekiwanie powrotu do domu. Do teraz robi mi się ciepło na sercu kiedy o tym myślę. Ta ekscytacja kiedy z prezentem w plecaku jechałem Karocą do domu, wyobrażając sobie jak cudownie jest wracać do domu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Mam kilka takich wspomnień, ale najbardziej w pamięci utknęło mi jedno po ugryzieniu przez wilkołaka. Starałem się trzymać to w tajemnicy, co nie było łatwe, bo pogryziono mnie przy innych uczniach. Niektórzy nie ufali mi z tym, że mam wszystko pod kontrolą, że figuruję w rejestrze, że nauczyciele pomagają mi się zająć całą sytuacją. Strach i niepewność sprawiły, że poczułem dłonie na plecach kiedy wchodziłem po schodach, których twardość chwilę później przetestowałem całym sobą, łącznie z twarzą. Trudno mi określić je najgorszym, ale wryło mi się porządnie w pamięć jako coś oczywiście negatywnego.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Nie miałem tyle odwagi by ściągać, co sprawiło, że kiedy raz spróbowałem to natychmiast zostałem złapany. Nigdy więcej nie próbowałem i podchodziłem do nich uczciwie. Nie było mi to na rękę, bo uczniem byłem słabym, ale dzięki pomocy jednej z dziewczyn i kilku nauczycieli udało mi się jako tako zdawać, czasem ledwo, czasem trochę lepiej, ale się udawało i to się liczy.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Beauxbatons? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Beauxbatons, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Mam mieszane uczucia co do czasu jaki tam spędziłem. Było dużo wspomnień obojętnych, dużo złych i dużo dobrych w taki sposób, że poniekąd się zerują. Na pewno z sentymentem patrzę na czas jaki spędziłem w ogrodach Akademii. Mam wrażenie, że pamiętam każdy wieczór jaki spędziłem w labiryntach patrząc się na gwiazdy podczas gdy żywopłoty szeptały mi różne historie. To tam uczyłem się ziół, zrywałem liście do nowych eksperymentów. Ahhh.... Mógłbym tam wrócić, chociaż na jedną noc, aby móc znów popatrzeć na te rośliny i niebo.
24. Będąc w Beauxbatons o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Chciałem być najlepszym zielarzem na świecie, co miałby wielki dom i jeszcze większą szklarnię gdzie byłyby wszystkie rośliny świata. Tworzyłbym z nich nowe leki uznawane za szalone, ale działające. Uleczyłbym cały świat ze wszystkiego! Oprócz tego hodowałbym konie i krowy, żeby umieć leczyć nie tylko ciało, ale i duszę gorącym mlekiem z miodem i miękką sierścią zwierzęcia. Jak patrzę an to teraz, to moje plany na przyszłość były koszmarnie chaotyczne i mocno nierealistyczne. Wszystko zostało zweryfikowane, bo obecnie nie mam własnego domu, nie mam szklarni, nie mam własnych krów, nie tworzę nowych leków... Jedyne co się sprawdziło to to, że czasem piję mleko z miodem. Ale mam jeszcze czas aby swoje marzenia zrealizować, prawda?
25. O czym myślałeś, opuszczając Beauxbatons?
Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony żegnałem się z ludźmi jakich lubiłem, czy to uczniami czy nauczycielami, ale z drugiej strony była to ucieczka od wszystkich osób jakie mnie męczyły i do jakich nie czułem sympatii. Żal mi było opuszczać tak piękne miejsce już na zawsze, ale myśl o powrocie do rodzinnego domu była równie kusząca. Miałem mimo wszystko jakieś nieswoje poczucie zmarnowanego czasu. Czy tyle lat w Akademii poszło na marne? Czy naprawdę coś z tego wyciągnę dla siebie? Czy naprawdę to co robiłem tutaj zadecydowało o reszcie mojego życia i czy mogę coś z tym zrobić? Może po prostu bałem się dorosłości i tego, że teraz nie ma znajomych, nie ma nauczycieli, jacy są obok i pomogą kiedy będzie taka potrzeba.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Beauxbatons przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Oczywiście lekcje zielarstwa i tworzenia eliksirów. Do teraz z nich korzystam w swojej pracy i w życiu prywatnym, robię w końcu mieszanki ziołowe, leki, kadzidła i świece i dla siebie i dla innych. No i jeszcze wszystkie zajęcia sportowe i wycieczki mi się przydały, obecnie dużo chodzę i staram się utrzymywać i polepszać kondycję jaką wyrobiłem sobie w czasach Akademii. A tak poza tym... To nie jestem pewien czy coś jeszcze mi się przydaje.
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana. @Neil Enfer