Sen był słodki. Chyba nawet śniło jej się coś przyjemnego, wróciła do czasów kiedy była małą dziewczynką i podróżowała z Leo i Theo po świecie. Te wspomnienia często do niej przychodziły podczas snu, najwyraźniej brakowało jej ich tak bardzo, że w ten sposób sobie rekompensowała to, że od jakiegoś czasu występowali jedynie w formie zwierzęcej.
Pewnie i spałaby jeszcze długo, nie miała w zwyczaju budzić się zbyt wcześnie, ale usłyszała głos. Nie, żeby było to coś nienaturalnego, w cyrku ciągle ktoś się darł, jednak teraz dochodził jakby gdzieś obok, z niedaleka, a nie dzieliła przecież z nikim swojej przyczepy. - Dajcie mi spokój, jeszcze jest wcześnie. - Powiedziała dosyć cicho, jeszcze z zamkniętymi oczami. No, ale została już obudzona, teraz uderzył w nią ten smród, który unosił się w powietrzu. Dlaczego w jej przyczepie śmierdziało jak w chlewie? Usłyszała też chrumknięcie, czyżby ktoś chciał zrobić jej nieśmieszny żart i wprowadził świnie do przyczepy? Już ona złapie tego ancymona.
Dopiero wtedy otworzyła oczy, to nie była jej przyczepa, zdecydowanie nie, do tego wszędzie były świnie, a przed nią stał zupełnie obcy mężczyzna. - SZLAG. - Zaczęła się przesuwać do tyłu, jakby to w ogóle mogło jej w czymś pomóc.
Nie miała pojęcia gdzie jest, znaczy wyglądało jej to na chlew, ale jakim cudem znalazła się w chlewie? Próbowała sobie przypomnieć wczorajszy wieczór, znalazła się w jakimś pubie, wypiła kilka drinków, może przypaliła jednego, niewielkiego skręta, ale nie spodziewała się, że to się zakończy, aż tak źle. Nie oszukujmy się, obudzenie się w chlewie było już trochę uwłaczające...
Próbowała sobie przypomnieć kim był Thomas i dlaczego znaleźli się tutaj razem, ale on też patrzył się na nią tak, jakby jej nie znał. Może pili razem? Musieli razem pić, skoro i on się tutaj znalazł.
Nie miała czasu na zbyt długie rozmyślenia na temat wczorajszego wieczora, bo pojawił się tutaj ktoś jeszcze, ktoś kto nie wyglądał na specjalnie zadowolonego z ich obecności.
Był to moment, w którym postanowiła wreszcie podnieść się na nogi, co wcale nie było takie łatwe zważając na to, że świat nadal lekko wirował. Biegające wokół świnie wcale nie ułatwiały sytuacji, bo przez to kręciło jej się w głowie jeszcze bardziej. - Nie dam rady. - Mruknęła do siebie, ale tak, żeby Figg ją usłyszał. Zresztą było chyba zbyt późno na ucieczkę, bo ten typ całkiem szybko znalazł się tuż obok nich. Chyba mieli trochę przejebane.