Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie obudziła się sama, nie znosiła gdy ktoś wyrywał ją z Krainy Morfeusza. Musiała się z tym jakoś pogodzić i ogarnąć, chociaż to wcale nie było takie proste. Dawno nie czuła się tak tragicznie, właściwie to czego innego powinno się spodziewać po nocy spędzonej w oborze? Jasne, zdarzało jej się zasnąć z braćmi w klatce, kiedy ich doglądała, ale chlew nawet dla niej brzmiał dosyć mocno abstrakcyjne, szczególnie, że był to obcy chlew, znaczy czyjś, tylko nie miała pojęcia do kogo należy. Domyśliła się, że ten typ, co tutaj wbiegł i zaczął się na nich drzeć musiał być zagubionym właścicielem tych świnek, które tutaj mieszkały.
Miała trochę szczęścia, że nie znalazła się tutaj sama, od razu bowiem uznała Thomasa za swojego sojusznika, najwyraźniej znaleźli się tutaj razem, więc mimo, że go nie znała, to wolała się trzymać właśnie jego. Czuła, że nie rzuci jej na pożarcie temu wkurwionemu typowi.
Pozwoliła sobie pomóc, w sumie może wcale nie takim złym pomysłem było wyjście na zewnątrz. Tam będą mogli spokojnie odetchnąć, aż dziwne, że nie przeszkadzał im ten zapach podczas snu, musieli być mocno wstawieni, że zupełnie go zignorowali.
Nim wyszli na zewnątrz usłyszała, że typ nazwał ich parą wykolejeńców, spowodowało to, że odwróciła się jeszcze w jego stronę i posłała mu zabójcze spojrzenie, póki co jednak nie zamierzała się odzywać, nie dopóki nie wyjdą na dwór, gdzie będą mogli zaczerpnąć świeżego powietrza.
Atmosfera była całkiem przyjemna, mimo, że padał deszcz, znaczy kropił, całkiem to było orzeźwiające po tej nocy w chlewie. To nie był najlepszy poranek, znaczy miała w tym trochę szczęścia, bo nie była tutaj sama. Odruchowo stanęła za Thomasem, wyglądał na osobę, która bez problemu mogłaby sobie poradzić z tym wkurzonym rolnikiem, nawet jeśli był równie skacowany co ona.
- Przez nas? Nie dziwię się, że są zestresowane jak muszą żyć z kimś takim jak ty! - Uniosła nieco głos, kiedy typ zaczął dalszą część rozmowy. - Zresztą jak mają nie być zestresowane, jeśli hodujesz je po to, żeby zabijać, myślisz że one są głupie? - Fiery bardzo ceniła sobie zwierzątka, czasem wolała z nimi przebywać bardziej niż z ludźmi, miała wrażenie, że mało kto zdaje sobie sprawę, że one faktycznie wiele rozumieją.
Facet chyba nie był zachwycony tym, że się odezwała, zagotował się i zaczerwienił i zaczął iść coraz szybciej w ich kierunku nie wyglądał jakby miał dobre zamiary.