21.07.2024, 15:21 ✶
Charlie gotów był wtulać się w Millie i wylewać swoje żale, opowiadać o bólu, jaki rozrywał jego serce, ale dziewczyna była szybsza i do tego miała bardzo udane sposoby na odciąganie jego myśli od marności życia. To, jak podcięła mu nogi i mimo drobnej postury zdołała sprowadzić go do parteru skutecznie sprawiło, że ból duszy był ostatnim, którym musiał się przejmować, gdy uderzenie o ziemię wybiło dech z jego piersi, a drobna stopa spoczęła na jego mostku. Nie miał dość siły, by chociażby zaprotestować. Uniósł spojrzenie na twarz dziewczęcia, a jego brąz jego oczu zderzył się z jej złotem.
- 31 sierpnia? - Powtórzył niemal bezgłośnie. Przełknął ciężko, jakby ta data była nie tyle obietnicą, co wyrokiem. Dniem, gdy to wszystko się skończy. - 31 sierpnia skończę ze sobą. - Postanowił. - Tarot nie będzie potrzebny. Wiem, że pokaże śmierć. - Oświadczył żałośnie i uniósł ramię, by zakryć nim na nowo nabiegające łzami oczy. Nie walczył ze swoim położeniem. - Nie udowodnisz mi, że jest inaczej!
Tak, jej obraz był niczym innym, jak obietnicą przejścia do kolejnej rzeczywistości. Karty nie mogły się mylić, nawet jeśli nie zostały jeszcze rozłożone. Łatwo było podważyć rozważania Mulcibera - wystarczyło tylko mu powróżyć.
- 31 sierpnia? - Powtórzył niemal bezgłośnie. Przełknął ciężko, jakby ta data była nie tyle obietnicą, co wyrokiem. Dniem, gdy to wszystko się skończy. - 31 sierpnia skończę ze sobą. - Postanowił. - Tarot nie będzie potrzebny. Wiem, że pokaże śmierć. - Oświadczył żałośnie i uniósł ramię, by zakryć nim na nowo nabiegające łzami oczy. Nie walczył ze swoim położeniem. - Nie udowodnisz mi, że jest inaczej!
Tak, jej obraz był niczym innym, jak obietnicą przejścia do kolejnej rzeczywistości. Karty nie mogły się mylić, nawet jeśli nie zostały jeszcze rozłożone. Łatwo było podważyć rozważania Mulcibera - wystarczyło tylko mu powróżyć.