21.07.2024, 18:42 ✶
On natomiast nic nie mówił. Kiedy skończył gapić się na niebo i ubolewać nad jakością swojego życia, usiadł na fotelu kierowcy i odsunął siedzenie do tyłu. Nie mówił nic, po prostu oglądał swoją parszywą gębę w odbiciu lusterka i wzdychał co jakiś czas, nie potrafiąc nie zauważyć śladu od tragicznego uderzenia, przez które postanowił wrócić do domu i dać sobie spokój z marzeniami o odbudowaniu relacji z Perseusem. Miał rację te lata temu, kiedy się z nim rozstał. Pewnych rzeczy nie należało odgrzebywać.
- Eeee, dobre pytanie. - Jak on miał na imię? Nosił ich wiele, jednocześnie nie miał żadnego. Prawdziwe pytanie brzmiało jak chciałbyś mi się przedstawić? Na pewno nie Fleamont, to imię brzmiało słodko tylko wtedy, kiedy mówił je Cain. W każdych innych ustach przypominało obelgę i rozdrapywało stare rany. Crow czy Flynn? Poznała go jako Crowa, powinien pewnie powiedzieć Crow, ale kurwa - Brygadzistką była, z jakiejś rodziny Aurorów, mogła kojarzyć ten pseudonim ze Ścieżek, a on z tym Cainem bardzo chciał być... Nie chciał robić sobie pod górkę. - Możesz mówić mi Flynn. - Flynn Bell właściwie, ale tego też nie musiała jeszcze wiedzieć, chociaż wątpił, aby umknął jej występ na scenie podczas Lammas.
On ją pamiętał, Millie Moody.
- No shit, będziesz w tym wyglądała jak w worku. Możemy ci to trochę skurczyć.
Te ubrania były dobre na niego, a on był umięśniony i jakieś dziesięć centymetrów wyższy. Ale prosiła o podkoszulek, a nie ubrania na miarę, więc raczej jej nie zależało, poza tym nie miał nic lepszego.
- W kiciu...? - Nie do końca zrozumiał, o co jej chodziło. - Po prostu... czułem, że przyda ci się wtedy towarzystwo, ale ja... - Wzruszył ramionami. No zabić się wtedy chciał. Oboje znajdowali się na dnie dna. - Miałem... swoje powody.
- Eeee, dobre pytanie. - Jak on miał na imię? Nosił ich wiele, jednocześnie nie miał żadnego. Prawdziwe pytanie brzmiało jak chciałbyś mi się przedstawić? Na pewno nie Fleamont, to imię brzmiało słodko tylko wtedy, kiedy mówił je Cain. W każdych innych ustach przypominało obelgę i rozdrapywało stare rany. Crow czy Flynn? Poznała go jako Crowa, powinien pewnie powiedzieć Crow, ale kurwa - Brygadzistką była, z jakiejś rodziny Aurorów, mogła kojarzyć ten pseudonim ze Ścieżek, a on z tym Cainem bardzo chciał być... Nie chciał robić sobie pod górkę. - Możesz mówić mi Flynn. - Flynn Bell właściwie, ale tego też nie musiała jeszcze wiedzieć, chociaż wątpił, aby umknął jej występ na scenie podczas Lammas.
On ją pamiętał, Millie Moody.
- No shit, będziesz w tym wyglądała jak w worku. Możemy ci to trochę skurczyć.
Te ubrania były dobre na niego, a on był umięśniony i jakieś dziesięć centymetrów wyższy. Ale prosiła o podkoszulek, a nie ubrania na miarę, więc raczej jej nie zależało, poza tym nie miał nic lepszego.
- W kiciu...? - Nie do końca zrozumiał, o co jej chodziło. - Po prostu... czułem, że przyda ci się wtedy towarzystwo, ale ja... - Wzruszył ramionami. No zabić się wtedy chciał. Oboje znajdowali się na dnie dna. - Miałem... swoje powody.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.