21.07.2024, 21:01 ✶
- Nie ma nic ciekawego w posiadaniu wszystkiego - zgodził się z nią cicho. Los wybrał jego życie za niego, ale nigdy nie miał o to większego żalu, uznając to za dobrą kartę, którą z rozkoszą pokazywał w rozkładach, kiedy grał z innymi w życie. Szybko nauczył się, że wygodne życie nie było dla niego. Spokój i stabilność zdawały się drażnić, uderzając w jakiś niewłaściwy ton, zazwyczaj zwiastujący niebezpieczeństwo. Urodził się po to, żeby walczyć, a wysokie zamkowe mury, połowa królestwa i mdła księżniczka nie spełniały jego potrzeby kuszenia losu.
Z pewną rezerwą przyglądał się scenie, która odgrywała się na sali. Coś wisiało w powietrzu, powoli gęstniejąc. Medalion na jego szyi zadrgał, potwierdzając tylko niepokój, który nowy pan na Czteroragu (Czterogogu? Czterogu?) odczuwał. Nie była to magia siedzącej obok niego czarodziejki, bo przecież znajdowali się na tyle blisko siebie, że z łatwością to w niej znalazłby jej źródło.
Fascynujące to było, jak kasztelan gorliwie wywiązywał się ze swojej roli, w tym momencie za najważniejsze uznając przedstawienie herbu niespodziewanego gościa. Atreus spojrzał na niego, trochę jak na wariata, a potem przemknął spojrzeniem po wszystkich zebranych, na sam koniec zatrzymując spojrzenie na Brennie. Uniósł lekko brwi, znacząco. Przecież musiała czuć to samo co on.
- Zaraza - mruknął, słysząc głos królowej. Bardzo chciał jej pokazać wymownie te wszystkie sztućce, że wciąż się zastanawia który nóż będzie odpowiedni, bo ktoś tutaj nie pozwolił nikomu wnieść broni na salę, ale powstrzymał się w ostatnim momencie, zamiast tego podnosząc z miejsca.
Wziął nóż do masła.
- Królowo, szanowni panowie, nie sądzę by rozlew krwi był tutaj niezbędny - królowa ewidentnie się z nim nie zgadzała, marszcząc teraz brwi gniewnie. - Wszyscy słyszeli jak obecny tu Niedźwiedź powołał się na obietnicę złożoną przez króla. A przysięgi takie, według licznych legend i opowieści, potrafią mieć niezwykłą moc. Myślę, że takie opowieści znane są doskonale zasiadającym tutaj panom. Taka przysięga jest w stanie stworzyć potężną, nierozerwalną więź przeznaczenia pomiędzy żądającym przysięgi a obiektem tejże, dzieckiem-niespodzianką. Ale tego, że królewna jest ci przeznaczona, trzeba będzie dowieść.
Niedźwiedź poruszył się niespokojnie, podobnie z resztą jak goście zasiadający przy stołach. Królowa natomiast, zastygła na swoim miejscu, wciąż miotała w wojownika piorunami z oczu, wyraźnie coraz bardziej rozgniewana.
- Testujesz moją cierpliwość, Atreusie. Daję ci ostatnią szansę, byś zabił tego potwora. Więcej nie powtórzę...
Nawet jeszcze nie zacząłem jej testować, przeszło mu przez myśl, gdy westchnął tylko w odpowiedzi na jej słowa.
- Na ten moment, nie masz do królewny żadnych praw. Strzeże ją odwieczne prawo i zwyczaj, zapewniające by przysięga spełniła się tylko wtedy, gdy potwierdzi je siła przeznaczenia. Zdobędziesz prawo do królewny, gdy ona sama zgodzi się odejść z tobą. Tak stanowi Prawo Niespodzianki. To jej zgoda potwierdzi, że urodziła się w cieniu przeznaczenia. - odwrócił się, już nie spoglądając na Niedźwiedzia, a na królewnę i na nią też wskazując dłonią.
Z pewną rezerwą przyglądał się scenie, która odgrywała się na sali. Coś wisiało w powietrzu, powoli gęstniejąc. Medalion na jego szyi zadrgał, potwierdzając tylko niepokój, który nowy pan na Czteroragu (Czterogogu? Czterogu?) odczuwał. Nie była to magia siedzącej obok niego czarodziejki, bo przecież znajdowali się na tyle blisko siebie, że z łatwością to w niej znalazłby jej źródło.
Fascynujące to było, jak kasztelan gorliwie wywiązywał się ze swojej roli, w tym momencie za najważniejsze uznając przedstawienie herbu niespodziewanego gościa. Atreus spojrzał na niego, trochę jak na wariata, a potem przemknął spojrzeniem po wszystkich zebranych, na sam koniec zatrzymując spojrzenie na Brennie. Uniósł lekko brwi, znacząco. Przecież musiała czuć to samo co on.
- Zaraza - mruknął, słysząc głos królowej. Bardzo chciał jej pokazać wymownie te wszystkie sztućce, że wciąż się zastanawia który nóż będzie odpowiedni, bo ktoś tutaj nie pozwolił nikomu wnieść broni na salę, ale powstrzymał się w ostatnim momencie, zamiast tego podnosząc z miejsca.
Wziął nóż do masła.
- Królowo, szanowni panowie, nie sądzę by rozlew krwi był tutaj niezbędny - królowa ewidentnie się z nim nie zgadzała, marszcząc teraz brwi gniewnie. - Wszyscy słyszeli jak obecny tu Niedźwiedź powołał się na obietnicę złożoną przez króla. A przysięgi takie, według licznych legend i opowieści, potrafią mieć niezwykłą moc. Myślę, że takie opowieści znane są doskonale zasiadającym tutaj panom. Taka przysięga jest w stanie stworzyć potężną, nierozerwalną więź przeznaczenia pomiędzy żądającym przysięgi a obiektem tejże, dzieckiem-niespodzianką. Ale tego, że królewna jest ci przeznaczona, trzeba będzie dowieść.
Niedźwiedź poruszył się niespokojnie, podobnie z resztą jak goście zasiadający przy stołach. Królowa natomiast, zastygła na swoim miejscu, wciąż miotała w wojownika piorunami z oczu, wyraźnie coraz bardziej rozgniewana.
- Testujesz moją cierpliwość, Atreusie. Daję ci ostatnią szansę, byś zabił tego potwora. Więcej nie powtórzę...
Nawet jeszcze nie zacząłem jej testować, przeszło mu przez myśl, gdy westchnął tylko w odpowiedzi na jej słowa.
- Na ten moment, nie masz do królewny żadnych praw. Strzeże ją odwieczne prawo i zwyczaj, zapewniające by przysięga spełniła się tylko wtedy, gdy potwierdzi je siła przeznaczenia. Zdobędziesz prawo do królewny, gdy ona sama zgodzi się odejść z tobą. Tak stanowi Prawo Niespodzianki. To jej zgoda potwierdzi, że urodziła się w cieniu przeznaczenia. - odwrócił się, już nie spoglądając na Niedźwiedzia, a na królewnę i na nią też wskazując dłonią.