21.07.2024, 21:29 ✶
Za grosz nie miał pojęcia dlaczego ten rolnik tak się na nich piekli i rzuca. niby w jaki sposób zestresowali te świniaki tak ,ze ich mięso będzie niedobre? Chyba ktoś tu popił mocniej od nich i wciąż najebany miał jakieś majaki. Ale cóż, nie miał zamiaru zostawać tu na tyle długo, żeby dowiadywać się o wszelkich motywach kierujących tym mężczyzną.
Zapewne gdyby typ nie był tak rozjuszony jak byk na widok czerwonej płachty to by doszli do porozumienia, zapewne by mu też to jakoś zadośćuczynił, ale tak? Niech spieprza na drzewo.
Zamrugał stojąc wciąż z wyprostowaną dłonią po ciosie. Czuł jak mu pulsuje od uderzenia i trudno było ocenić kto był bardziej zaskoczony, Thomas czy siedzący na ziemi rolnik.
Zerknął nieprzytomnie na nieznajomą i dopiero jej pytanie go otrzeźwiło.
- Tak, w nogi - zgodził się i złapał ją za dłoń, aby mogli puścić się biegiem w stronę pobliskiego zagajnika, wydawał się to być idealnym miejscem, gdzie mogli zniknąć z oczu rolnika. Dostosował swoje tempo do takiego, żeby kobieta nie przewróciła się podczas ucieczki.
- Stać, wracajcie tu! Zapłacicie mi za to! - wydzierał się za nimi mężczyzna, którego zostawili przed chlewem, i jego krzyki stawały się cichsze, wraz z tym jak się oddalali. Doszły ich jeszcze szczekania psów i Thomas obawiał się, że zaraz pobiegną za nimi jakieś czworonogi, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Dotarli jedynie gonieni pokrzykiwaniami hodowcy świń.
Kiedy wpadli miedzy drzewa zwolnił, ale zatrzymali się dopiero gdy wbiegli już nieco w zagajnik i nie było widać zabudowań za nimi. Przemoczeni i zdyszani, ale za to już wolni od tamtego narwanego rolnika.
- Oh, przepraszam - powiedział dopiero zdając sobie sprawę, że nadal trzymał ją za rękę dlatego rozluźnił ucisk i zabrał swoją dłoń. Teraz dysząc walczył ze swoim żołądkiem bo wysiłek sprawił, że znowu miał problemy z utrzymaniem w sobie wcześniejszych posiłków - niech no złapie oddech to będzie mógł się doprowadzić do porządku. - Wszystko w porządku? - zapytał jeszcze podczas uspokajania swojego oddechu.
Zapewne gdyby typ nie był tak rozjuszony jak byk na widok czerwonej płachty to by doszli do porozumienia, zapewne by mu też to jakoś zadośćuczynił, ale tak? Niech spieprza na drzewo.
Zamrugał stojąc wciąż z wyprostowaną dłonią po ciosie. Czuł jak mu pulsuje od uderzenia i trudno było ocenić kto był bardziej zaskoczony, Thomas czy siedzący na ziemi rolnik.
Zerknął nieprzytomnie na nieznajomą i dopiero jej pytanie go otrzeźwiło.
- Tak, w nogi - zgodził się i złapał ją za dłoń, aby mogli puścić się biegiem w stronę pobliskiego zagajnika, wydawał się to być idealnym miejscem, gdzie mogli zniknąć z oczu rolnika. Dostosował swoje tempo do takiego, żeby kobieta nie przewróciła się podczas ucieczki.
- Stać, wracajcie tu! Zapłacicie mi za to! - wydzierał się za nimi mężczyzna, którego zostawili przed chlewem, i jego krzyki stawały się cichsze, wraz z tym jak się oddalali. Doszły ich jeszcze szczekania psów i Thomas obawiał się, że zaraz pobiegną za nimi jakieś czworonogi, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Dotarli jedynie gonieni pokrzykiwaniami hodowcy świń.
Kiedy wpadli miedzy drzewa zwolnił, ale zatrzymali się dopiero gdy wbiegli już nieco w zagajnik i nie było widać zabudowań za nimi. Przemoczeni i zdyszani, ale za to już wolni od tamtego narwanego rolnika.
- Oh, przepraszam - powiedział dopiero zdając sobie sprawę, że nadal trzymał ją za rękę dlatego rozluźnił ucisk i zabrał swoją dłoń. Teraz dysząc walczył ze swoim żołądkiem bo wysiłek sprawił, że znowu miał problemy z utrzymaniem w sobie wcześniejszych posiłków - niech no złapie oddech to będzie mógł się doprowadzić do porządku. - Wszystko w porządku? - zapytał jeszcze podczas uspokajania swojego oddechu.