21.07.2024, 23:31 ✶
Nasłuchiwał jeszcze przez chwilę czy faktycznie nikt ich nie goni i chyba byli całkowicie bezpieczni - rolnik chyba zaniechał pościgu za tą dwójką i zając się uspokajaniem swoich świń. Cokolwiek mogło to znaczyć. Kiedy już wreszcie uspokoił swój oddech oparł się o drzewo i cicho zaśmiał. Uderzył go absurd tej sytuacji i fakt, ze w końcu udało im się z niej uwolnić.
-Chyba - dopytał patrząc na nią z uniesioną jedną brwią, czemu nie byłą pewna czy wszystko w porządku. CZyżby też ponownie targały nią kacowe problemy.
- To jest naprawdę dobre pytanie, ale myślę, ze nie jestem w stanie ci odpowiedzieć na nie, bo sam tego nie wiem - odpowiedział zgodnie z prawdą, jakim cudem i po co znaleźli się w tym chlewie? Absolutnie była to zagadka, której chyba nigdy nie uda im się rozwiązać - skoro nie było trzeciej osoby, która by to pamiętała.
- Pamiętam to samo co ty. Jakiś pub, drinki, pinty piwa, jakieś szoty. Chyba nawet kilka kolejek wypiliśmy razem - popatrzył uważnie na kobietę, czy to nietaktem będzie jeśli spyta ją teraz jak się nazywa. Postanowił jednak zagrać od innej, nieco taktownej strony na sam początek. - Swoją drogą, Thomas Figg jestem, bo nie wiem czy się przedstawiłem wczoraj - mogło być też tak, że po prostu w ferworze spożywania alkoholu nie dbał o takie konwenanse jak przedstawianie się.
- Musimy chyba iść dalej - dodał odpychając się od drzewa o które się oparł. - Wolałbym nie ryzykować, że ten mężczyzna jednak ruszy za nami w pogoń - nigdy nie było wiadomo co zrobi szalona osoba, także dmuchać na zimne był warto. - Spróbujmy sobie w drodze przypomnieć coś więcej - dodał patrząc na swoją towarzyszkę czy popiera jego zdanie, w końcu im obojgu zależało na ustaleniu przebiegu wczorajszej nocy.
-Chyba - dopytał patrząc na nią z uniesioną jedną brwią, czemu nie byłą pewna czy wszystko w porządku. CZyżby też ponownie targały nią kacowe problemy.
- To jest naprawdę dobre pytanie, ale myślę, ze nie jestem w stanie ci odpowiedzieć na nie, bo sam tego nie wiem - odpowiedział zgodnie z prawdą, jakim cudem i po co znaleźli się w tym chlewie? Absolutnie była to zagadka, której chyba nigdy nie uda im się rozwiązać - skoro nie było trzeciej osoby, która by to pamiętała.
- Pamiętam to samo co ty. Jakiś pub, drinki, pinty piwa, jakieś szoty. Chyba nawet kilka kolejek wypiliśmy razem - popatrzył uważnie na kobietę, czy to nietaktem będzie jeśli spyta ją teraz jak się nazywa. Postanowił jednak zagrać od innej, nieco taktownej strony na sam początek. - Swoją drogą, Thomas Figg jestem, bo nie wiem czy się przedstawiłem wczoraj - mogło być też tak, że po prostu w ferworze spożywania alkoholu nie dbał o takie konwenanse jak przedstawianie się.
- Musimy chyba iść dalej - dodał odpychając się od drzewa o które się oparł. - Wolałbym nie ryzykować, że ten mężczyzna jednak ruszy za nami w pogoń - nigdy nie było wiadomo co zrobi szalona osoba, także dmuchać na zimne był warto. - Spróbujmy sobie w drodze przypomnieć coś więcej - dodał patrząc na swoją towarzyszkę czy popiera jego zdanie, w końcu im obojgu zależało na ustaleniu przebiegu wczorajszej nocy.