22.07.2024, 10:36 ✶
Uśmiechnął się kiedy okazał się, że miał rację i wylądował na tym odludziu wraz z kimś ze swojego świata - mógł izanem posłużyć się magią nie tylko żeby stąd się wydostać, ale też zapewnić sobie nieco wygód jak osuszenie się i wyczyszczenie ubrań.
Popatrzył na równie przemoczoną co on kobietę, faktycznie jak będą tak chodzi i chodzić to tylko się zmęczą, przemokną do suchej nitki i nic z tego im nie będzie. Miała co do tego rację, że chyba faktycznie będzie lepiej odpocząć, aż będą w stanie się teleportować, żeby mogli wrócić w bardziej znajome rejony. A tutaj? Nie było co liczyć na to, że znajdą kogoś kto im pomoże odnaleźć się w terenie, nie mówiąc już o jakiejś mapie. Zresztą co im by to dało tak naprawdę. Poszukiwanie mogolskiego środka transportu nie miało sensu jeżeli nie mieli och pieniędzy.
Zatrzymał się, stali na drodze, na której chyba nie jeździło nic zbyt często, bo była dość wąska, dwa auta nie dałyby rady się tu wyminąć bez zjeżdżania na pobocze.
- Zdecydowanie na teleportację jest zbyt wcześnie - zgodził się, bo nawet on mimo swej smykałki i doświadczenia w teleportacji nie czuł się pewny by przenosić się choćby o dziesięć metrów, a co dopiero w inny rejon kraju. - Tylko jak nie będziemy się ruszać to zostaniemy tutaj, bez jedzenia czy picia, ciągle pod deszczem - powiedział przecierając czoło dłonią, aby pozbyć się stróżek wody, które popłynęły mu z głowy i zatrzymały się na brwiach. Nagle na jego twarzy pojawiło się przerażenie, gdy zapytała o to czy nigdzie się nie spieszy, zerknął na zegarek, który jaszczeście pokazywał mu też datę i głośno odetchnął z ulgą.
- Nie, dzisiaj jest niedziela, nigdzie się nie spieszę - odpowiedział uspokojony faktem, że nie spóźni się nigdzie. - A Ty, Fiery? - zapytał, kiedy w końcu dotarło do niego, ze ona mogła się gdzieś spieszyć. Na kacu jego mózg zdawał się mieć konkretne lagi.
Popatrzył na równie przemoczoną co on kobietę, faktycznie jak będą tak chodzi i chodzić to tylko się zmęczą, przemokną do suchej nitki i nic z tego im nie będzie. Miała co do tego rację, że chyba faktycznie będzie lepiej odpocząć, aż będą w stanie się teleportować, żeby mogli wrócić w bardziej znajome rejony. A tutaj? Nie było co liczyć na to, że znajdą kogoś kto im pomoże odnaleźć się w terenie, nie mówiąc już o jakiejś mapie. Zresztą co im by to dało tak naprawdę. Poszukiwanie mogolskiego środka transportu nie miało sensu jeżeli nie mieli och pieniędzy.
Zatrzymał się, stali na drodze, na której chyba nie jeździło nic zbyt często, bo była dość wąska, dwa auta nie dałyby rady się tu wyminąć bez zjeżdżania na pobocze.
- Zdecydowanie na teleportację jest zbyt wcześnie - zgodził się, bo nawet on mimo swej smykałki i doświadczenia w teleportacji nie czuł się pewny by przenosić się choćby o dziesięć metrów, a co dopiero w inny rejon kraju. - Tylko jak nie będziemy się ruszać to zostaniemy tutaj, bez jedzenia czy picia, ciągle pod deszczem - powiedział przecierając czoło dłonią, aby pozbyć się stróżek wody, które popłynęły mu z głowy i zatrzymały się na brwiach. Nagle na jego twarzy pojawiło się przerażenie, gdy zapytała o to czy nigdzie się nie spieszy, zerknął na zegarek, który jaszczeście pokazywał mu też datę i głośno odetchnął z ulgą.
- Nie, dzisiaj jest niedziela, nigdzie się nie spieszę - odpowiedział uspokojony faktem, że nie spóźni się nigdzie. - A Ty, Fiery? - zapytał, kiedy w końcu dotarło do niego, ze ona mogła się gdzieś spieszyć. Na kacu jego mózg zdawał się mieć konkretne lagi.