Szanowny Panie Bagshot,
Od pewnego czasu śledzę Pańskie wydania, artykuły, książki. Jak na historyka, prowadzi Pan bardzo ważne badania. Szukanie zrozumienia w działaniach poszczególnych ugrupowań. Jest to godne podziwu. Ostatni wywiad jaki przeczytałam w czasopiśmie Czarownica, mocno mnie zaskoczył. Zastanawiałam się, czy ktoś podszył się pod Pana nazwisko? Czyżby zmienił Pan branżę? Sens swojej pracy? Pragnie Pan równości, wspierania się, zrozumienia w świecie czarodziejów bez podziałów. Bez przemocy i eliminacji. W ostatnim wywiadzie widzę coś innego?
Czy Pan chciał pomóc młodzieńcowi, czy mu zaszkodzić?
Takie tematy nie przystoją historykowi.
Patrząc na jego zdjęcia, śmiem stwierdzić, że nie jest do końca zadowolony z udziału w Pańskim wywiadzie. Nie chcę wiedzieć, co Pan uczynił, aby go przekonać. Ale wiem jedno. Jestem zniesmaczona tym wywiadem. Współczuję jego rodzinie i młodzieńcowi, że przez Pana musiał się tak poniżyć.
Podobno wartości rodziny się szanuje. Niezależnie od poglądów. Pan w tym przypadku zrobił zupełnie coś innego. Może się mylę. Mam nadzieję, że na przyszłość wyciągnie Pan stosowne wnioski swojej pracy i przestanie dręczyć młodzież. Zajmie dalszą analizą problemów społeczeństwa, jakim jest wojna a nie świeczki.