Norka naburmuszyła się kiedy usłyszała komentarz brata. Posłuchała go jednak i schowała ten patyk, skoro miał inny pomysł, to cóż, zrobią to bez użycia siły. Jakoś pewniej się czuła mając różdżkę w ręku (to nic, że prawie wcale nie umiała czarować!).
Założyła sobie ręce na piersiach i spoglądała na niego spod byka. Czekała, aż podzieli się z nimi swoją, błyskotliwą ideą. Cóż, zamiast tego dolał oliwy do ognia i poczochrał ją po włosach, westchnęła jedynie ciężko. Tym razem postanowiła go jednak nie atakować, tym bardziej, że schował się za wujkiem. Policzy się z nim później, na pewno. Już ona mu tego nie zapomni.
Pannę Figg w sumie zastanawiało, co jest w tej skrzyni. Faktycznie nie angażowanie Ministerstwa brzmiało trochę jakby znajdowało się tam coś niebezpiecznego, co ktoś chciał ukryć przed całym światem. Czy powinni w ogóle jej pomagać? Z drugiej strony nikt z tutaj obecnych nie pracował dla Ministerstwa więc nie musieli się specjalnie martwić tym, że ktoś się dowie o tym, że jej pomagali.
Jasne, pomysł z upiciem starego był całkiem niezły. Norka zamyśliła się jednak, bo przecież był tam chłopiec, czy musiał oglądać swojego opiekuna w takim stanie? Skoro z nim mieszkał, to pewnie był na niego skazany. Co jeśli coś mu się stanie przez to, że ten będzie nawalony jak szpadel? Nie do końca uważała takie zachowanie za moralne, faktycznie było niby całkiem proste, ale czy na pewno najlepsze?
- Trochę martwi mnie obecność tego dziecka, co jeśli coś mu się stanie, kiedy tamten będzie nawalony? - Postanowiła się podzielić swoimi obawami z mężczyznami. Cóż, jej matczyne instynkty chyba nigdy jej nie opuszczały.
Wujkowi już nawet udało się sprowadzić do nich butelkę. Miała świadomość, że to rozwiązanie faktycznie mogło przynieść oczekiwany efekt, ale nadal z tyłu głowy zastanawiała się nad losem dziecka.
- Ten plan brzmi jakby miał się udać wujku, nie zrozum mnie źle, ale nie wiem, czy to moralne. - Mogli zobaczyć zmartwienie na twarzy Norki, chyba faktycznie walczyła w tej chwili sama ze sobą i swoimi przekonaniami.