22.07.2024, 22:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2024, 22:09 przez Samuel McGonagall.)
Pobrykał, posprawdzał, zdawało się że ustalił warunki brzegowe, gdzie start gdzie meta. Nie był pewien. Dźgnął więc nosem Nikolaia (jakże to było inne od wbijanych zębów, jakże tak cudnie nie czuć krwi swojego brata niedźwiedzia w ustach!) by już otrzymawszy od niego uwagę łapą przeorać linię we wrzosach, biegnącą od usypiska kamieni będącego kiedyś domkiem, bo wielki głaz narzutowy, który był te trzy metry dalej.
Sapnął.
A potem dźgnął go znów i stabilnie ruszył przed siebie by wyznaczyć start. Wątpił aby to był jeden tylko wyścig, bardzo chciał żeby chociaż tak ze dwa zrobić. Pierwszy uczciwy, drugi rewanż nieco oszukiwany, żeby każda księżniczka mogła chełpić się wygraną. Wątpił aby Nora kiedykolwiek była zazdrosna o swoją córkę, ale z tego co dowiedział się w doświadczeniach z kobietami z Doliny, to to, że większość chciała być pierwsza. Oraz tego, że kobiety to ogólnie niepewny grunt. Całe szczęście, że Nora nie była stąd! (Dla porządku Brenna nie była w ogóle przez Sama liczona jako kobieta, a jako wilcza siostra, dziki duch Kniei przypadkiem zupełnie ucywilizowany. Zupełnie oddzielna kategoria! A Rose właściwie była drzewem w formie przejściowej. Też ciężko było przy tym podejściu zakwalifikować ją jako samicę odpowiednią do godów. No i Ginny... ale ze wszystkich istot ona była najbardziej mu podobna krwią, jeno matka powtarzała, że swój ze swoim nie powinien, bo chore dzieci z tego będą. Więc trójca najbliższych mu kobiet, nie była zakwalifikowana jako kobiety, więc do nich mógł podchodzić swobodnie. Do całej reszty? Broń Kniejo!).
Z oczywistych względów rozważania niedźwiedzia były prostsze. Czuł przestrzeń, wrzosowa woń i cierpiący las, czuł śmierć dmącą od Kniei. Czuł potrzebę ruszenia puszczy na pomoc, ale jeszcze nie był czas. Jeszcze...
Co pewien czas podskakiwał, pilnując czujności małej Mabel. Jej chichot działał na niego przyjemnie, niczym dzwonki na wietrze, było w nim coś dźwięcznego, było w nim tyle nadziei, tyle radości, że chciał go słyszeć jak najczęściej, myśląc o tym, że być może i on kiedyś z Norą miałby dziecko, które śmiać się będzie podobnie, a wtedy jaki to byłby piękny duet śmiechu? Był ciekaw, czy Mabel ucieszyłaby się na rodzeństwo, jakby to było...
Zatrzymał się i spanął znów, drugą łapą orząc linię startu. Poczekał aż się Nikolai usadowi razem z jego Piękną Damą, a następnie mocno uderzył w ziemię RAZ. DWA i na trzy zamiast uderzenia ruszył przed siebie, szarżując wprost ku linii.
Sapnął.
A potem dźgnął go znów i stabilnie ruszył przed siebie by wyznaczyć start. Wątpił aby to był jeden tylko wyścig, bardzo chciał żeby chociaż tak ze dwa zrobić. Pierwszy uczciwy, drugi rewanż nieco oszukiwany, żeby każda księżniczka mogła chełpić się wygraną. Wątpił aby Nora kiedykolwiek była zazdrosna o swoją córkę, ale z tego co dowiedział się w doświadczeniach z kobietami z Doliny, to to, że większość chciała być pierwsza. Oraz tego, że kobiety to ogólnie niepewny grunt. Całe szczęście, że Nora nie była stąd! (Dla porządku Brenna nie była w ogóle przez Sama liczona jako kobieta, a jako wilcza siostra, dziki duch Kniei przypadkiem zupełnie ucywilizowany. Zupełnie oddzielna kategoria! A Rose właściwie była drzewem w formie przejściowej. Też ciężko było przy tym podejściu zakwalifikować ją jako samicę odpowiednią do godów. No i Ginny... ale ze wszystkich istot ona była najbardziej mu podobna krwią, jeno matka powtarzała, że swój ze swoim nie powinien, bo chore dzieci z tego będą. Więc trójca najbliższych mu kobiet, nie była zakwalifikowana jako kobiety, więc do nich mógł podchodzić swobodnie. Do całej reszty? Broń Kniejo!).
Z oczywistych względów rozważania niedźwiedzia były prostsze. Czuł przestrzeń, wrzosowa woń i cierpiący las, czuł śmierć dmącą od Kniei. Czuł potrzebę ruszenia puszczy na pomoc, ale jeszcze nie był czas. Jeszcze...
Co pewien czas podskakiwał, pilnując czujności małej Mabel. Jej chichot działał na niego przyjemnie, niczym dzwonki na wietrze, było w nim coś dźwięcznego, było w nim tyle nadziei, tyle radości, że chciał go słyszeć jak najczęściej, myśląc o tym, że być może i on kiedyś z Norą miałby dziecko, które śmiać się będzie podobnie, a wtedy jaki to byłby piękny duet śmiechu? Był ciekaw, czy Mabel ucieszyłaby się na rodzeństwo, jakby to było...
Zatrzymał się i spanął znów, drugą łapą orząc linię startu. Poczekał aż się Nikolai usadowi razem z jego Piękną Damą, a następnie mocno uderzył w ziemię RAZ. DWA i na trzy zamiast uderzenia ruszył przed siebie, szarżując wprost ku linii.
Sugerowana kolejka: po mnie Nikolai (żeby było wiadomo kto wygrał), potem dziewczyny, żeby było wiadomo jak czuły się na mecie.
Rumaki: zapraszam do jednorazowego rzutu na AF+1 kropka za morfowanie w niedźwiedzia (czyli oba miśki Powyżej Oczekiwań). Kto wyżej ten wygrał!
Jeźdźcy: zapraszam do jednorazowego rzutu na AF: Mabel jesteś dzidziuszkiem więc rzucasz na Trolu, Nora dostajesz bonusową kropkę za doświadczenie w ujeżdżaniu niedźwiedzia wcześniej, wiesz jak się złapać, żeby nie zlecieć, zatem będzie aż Okropnie
Wynik rzutu jest miernikiem waszej satysfakcji z jazdy. Krytyczna porażka oznaczać będzie upadek na ziemię, ale zwykła porażka to tylko obita pupa i zbyt mocno zaciśnięte ręce.
Rumaki: zapraszam do jednorazowego rzutu na AF+1 kropka za morfowanie w niedźwiedzia (czyli oba miśki Powyżej Oczekiwań). Kto wyżej ten wygrał!
Jeźdźcy: zapraszam do jednorazowego rzutu na AF: Mabel jesteś dzidziuszkiem więc rzucasz na Trolu, Nora dostajesz bonusową kropkę za doświadczenie w ujeżdżaniu niedźwiedzia wcześniej, wiesz jak się złapać, żeby nie zlecieć, zatem będzie aż Okropnie

Wynik rzutu jest miernikiem waszej satysfakcji z jazdy. Krytyczna porażka oznaczać będzie upadek na ziemię, ale zwykła porażka to tylko obita pupa i zbyt mocno zaciśnięte ręce.
Aktywność Fizyczna III+I bieg przez wrzosowiska
Rzut PO 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!