22.07.2024, 22:42 ✶
No dobra, może i było pociągowe. Metal, burczy, hałasuje, rusza się dziwnie. Z drugiej strony hipogryf, koń i jeleń są do siebie podobne, a mimo tego każde jest inne.
Patrzył skonfundowany na Samuela gdy ten oglądał auto, jak się czaił, jak patrzył, jak wąchał i chyba nie do końca się przekonywał, wręcz przeciwnie. Samochód jak został zaparkowany, tak stał. Nie odpalał się, nie ruszał się, nie robił kompletnie nic, a mimo tego nie zdobył swoim spokojem zaufania Samuela.
Uniósł brew na jego rezygnację. Aż tak? Nie przesadzał? Z drugiej strony on sam nie lubił teleportacji i nie lubił kiedy ktoś mówił mu, że przesadza ze strachem. Hm… No dobra, taką analogię akceptuje.
Kolejny słowotok opuścił usta Samuela, w trakcie którego Neil kiwał głową, akceptując propozycję zabrania alkoholu, marszczył brwi w niezrozumieniu na chęć o słuchaniu o prywatnych rzeczach. Brwi szybko się jednak uniosły w górę. Czy rodzice akceptują... Skąd zainteresowanie?
- Jestem mugolakiem… Te potwory zawsze były obok, bez nich byśmy nic nie zrobili, ani do sklepu byśmy się nie dostali, ani do lekarza, ani szkoły. - odpowiedział zastanawiając się czy Sam aby na pewno nie wiedział o tym wszystkim, ale w sumie nigdy nie rozmawiali na te tematy. - Więc no... Zainteresowanie wyszło samo z siebie, bo jak inaczej miałbym się dostawać z jednego miejsca w drugie? - teleportacja nie była możliwa, w domu nie miał kominka, już nie mówiąc o tym, że kominków nie miała mugolska część Brytanii, więc mus musem, ale musiał używać samochodu, skoro poruszał się po niemagicznym świecie.
Spojrzał na samochód, rozważając jeszcze jedną rzecz, po czym poszedł do bagażnika, otworzył go i wyjął z niego butelkę wina, po krótkiej chwili namysłu zgarnął jeszcze niewielką saszetkę, w której miał zioła. Może najdzie ich ochota odpalić sobie coś dla miłego zapachu i relaksu. Trzasnął bagażnikiem, zamknął samochód.
- Możemy wracać. - oznajmił patrząc na niego z lekkim uśmiechem i jakąś pseudo matczyną troską i zaciekawieniem. Oj się podziały ciekawe rzeczy.
Patrzył skonfundowany na Samuela gdy ten oglądał auto, jak się czaił, jak patrzył, jak wąchał i chyba nie do końca się przekonywał, wręcz przeciwnie. Samochód jak został zaparkowany, tak stał. Nie odpalał się, nie ruszał się, nie robił kompletnie nic, a mimo tego nie zdobył swoim spokojem zaufania Samuela.
Uniósł brew na jego rezygnację. Aż tak? Nie przesadzał? Z drugiej strony on sam nie lubił teleportacji i nie lubił kiedy ktoś mówił mu, że przesadza ze strachem. Hm… No dobra, taką analogię akceptuje.
Kolejny słowotok opuścił usta Samuela, w trakcie którego Neil kiwał głową, akceptując propozycję zabrania alkoholu, marszczył brwi w niezrozumieniu na chęć o słuchaniu o prywatnych rzeczach. Brwi szybko się jednak uniosły w górę. Czy rodzice akceptują... Skąd zainteresowanie?
- Jestem mugolakiem… Te potwory zawsze były obok, bez nich byśmy nic nie zrobili, ani do sklepu byśmy się nie dostali, ani do lekarza, ani szkoły. - odpowiedział zastanawiając się czy Sam aby na pewno nie wiedział o tym wszystkim, ale w sumie nigdy nie rozmawiali na te tematy. - Więc no... Zainteresowanie wyszło samo z siebie, bo jak inaczej miałbym się dostawać z jednego miejsca w drugie? - teleportacja nie była możliwa, w domu nie miał kominka, już nie mówiąc o tym, że kominków nie miała mugolska część Brytanii, więc mus musem, ale musiał używać samochodu, skoro poruszał się po niemagicznym świecie.
Spojrzał na samochód, rozważając jeszcze jedną rzecz, po czym poszedł do bagażnika, otworzył go i wyjął z niego butelkę wina, po krótkiej chwili namysłu zgarnął jeszcze niewielką saszetkę, w której miał zioła. Może najdzie ich ochota odpalić sobie coś dla miłego zapachu i relaksu. Trzasnął bagażnikiem, zamknął samochód.
- Możemy wracać. - oznajmił patrząc na niego z lekkim uśmiechem i jakąś pseudo matczyną troską i zaciekawieniem. Oj się podziały ciekawe rzeczy.