To było trochę dziwne uczucie, nieść kogoś na swoim grzbiecie. Nie złe, ale dziwne, i w pierwszej chwili Nikolai ostrożniej stawiał kroki, jakby sprawdzając, czy jego ruchy nie byłyby dla Nory niewygodne. Do tej pory nigdy jeszcze nikogo nie nosił na swoim grzbiecie, nawet swojego młodszego rodzeństwa (o zgrozo, gdyby zobaczył ich wtedy ojciec...). Dlatego najpierw, gdy Nora usadowiła się już na nim, wpierw przeszedł się z nią kilka razy w kółko, żeby przyzwyczaić się do tego dziwnego uczucia.
Sapnął krótko, ugodzony nosem brata, i podążył za nim wzrokiem, ryjąc w pamięci trasę wyścigu. Szkoda, że nie mogli ścigać się w górach Uralu, wśród wysokich drzew. Może kiedyś uda im się urządzić taki wyścig w zimę, kiedy łapy będą ugniatać puchowy śnieg, w którym mogliby się potem tarzać, póki futro nie stanie się na tyle mokre, że nie będzie w stanie przyjąć więcej wilgoci. To byłoby cudowne.
Jego oczy podążały za brykającym Samem i za chichoczącą Mabel. To był całkiem uroczy obrazem i przez chwilę Nikolai nawet się zastanowił, czy Nora bardzo by się przestraszyła, gdyby on również zaczął tak skakać? A może zaczęłaby się śmiać? A może wolałaby wtedy z niego zejść? A może to Samuel by go powstrzymał, niepewny, czy jego ukochana na pewno była bezpieczna na grzbiecie drugiego animaga? Chyba było trochę za wcześnie, by to sprawdzać, więc Nikolai po prostu krążył, krok miał trochę szybszy, od zwykłego spaceru. Nora mogła w tym czasie złapać go tak, jak było jej najwygodniej.
Zaczął się też zastanawiać, co stało się z ojcem małej Mabel. Jak to się stało, że drogi jego i Dory się rozeszły? Kim był? Czy Mabel go pamiętała? Czy bardzo za nim tęskniła? Czy Samuel go znał?
Kichnął, otarł nos łapą i podszedł do linii startu, wyznaczonej przez Samuela, trącając jeszcze brata łapą. Trasa była wiadoma, wystarczyło już tylko poczekać na sygnał.
Raz.
Dwa.
Nikolai spodziewał się trzeciego uderzenia łapą i dopiero startu, więc sam ruszył dwie sekundy po Samuelu.
Aktywność Fizyczna III+I na bieg
Slaby sukces...