Pytanie Mabel nieco ją wybiło z rytmu. Oczywiście, że jeździła na niedźwiedziu, nie opowiadała jej może o tym nigdy, bo jakoś nie było sposobności. - Zdarzyło mi się Skarbie. - Odpowiedziała do niej z uśmiechem, na pytanie kiedy wolała nie udzielać odpowiedzi, bo w sumie nieraz się to już zdarzyło.
Spoglądała na córkę, kiedy ta wdrapywała się na grzbiet Samuela, niby wiedziała, że jest bezpieczna, ale wiadomo, matki już tak mają, że zawsze się martwią. Miała nadzieję, że nie stanie się jej krzywda.
Poczuła, że Nikolai spogląda jej na nogi, nieco ją to zdziwiło, nie skomentowała jednak w żaden sposób jego wzroku na swoich udach, może powinna? Cóż, trochę ją to zawstydziło.
W końcu i jej rumak przybrał niedźwiedzią wersję. Nie zamierzała zwlekać, im szybciej będą mieli za sobą te zawody tym lepiej, będą mogli zająć się jedzeniem.
Wdrapała się więc na Nikolaia, oczywiście ostrożnie, aby nie zrobić mu krzywdy, był przecież obcym dla niej facetem, ale nie zamierzała się poddawać. Skoro miał być wyścig, to zamierzała wziąć w nim udział.
- Na spokojnie, nie martwię się wcale. - Może trochę, w końcu nie był to jej misiek Sam, a jego kolega, ale nie chciała dać po sobie znać, że trochę się boi. Samuelowi ufała stuprocentowo, Petrovowi nie do końca.
Zasiadła w końcu na niedźwiedziu i była gotowa, aby ruszyli przed siebie.
Wyścig się rozpoczął, miała wrażenie, że jej narzeczony znalazł w sobie jakieś niesamowite pokłady energii, bo bez mniejszego problemu wyprzedzili ich z Mabel, a może ten misiek, którego ona dosiadała był mniej doświadczony? Kto to tam wiedział. Mabel zdecydowanie była też lżejsza, więc może i to miało jakiś wpływ na przebieg wyścigu. Norka uważnie spoglądała przed siebie, chociaz wydawało jej się, że przegrali już na starcie...
Akcja nieudana