W takim wypadku sposób, jaki wybrała Gerry okazał się być odpowiedni. Mało kto był w stanie przegapić jej donośny głos, na całe szczęście. Zwrócenie na siebie uwagi się udało. Yaxley w ogóle nie bała się konfrontacji, może powinna? Kto bowiem normalny sam pojawiłby się na tych mokradłach? Nie do końca wiedziała, co się tutaj dzieje, dlaczego magia nie działa, ale nie powodowało to u niej strachu. Wiedziała, że jest sobie w stanie poradzić z różnymi przeciwnikami w różny sposób, bez magii wcale nie była taka bezużyteczna.
Yaxley zbliżała się do osoby, którą zauważyła szybkim tempem. Teraz już mogła stwierdzić, że była to kobieta, choć może bardziej dziewczyna? Na pewno młodsza od niej. Zatrzymała się tuż przed nią i oparła sobie ręce na biodrach. Spoglądała na nią z góry, ale to nic nowego, miała tak z większością osób które spotykała. Krew olbrzymów gdzieś na początku linii jej rodziny robiła swoje. Przyglądała się jej uważnie, na pierwszy rzut oka Gerry wydawało się, że dziewczę nie pasuje do tego miejsca. Sama, w lesie, na bagnach? Nie sądziła, że chciała się tam znaleźć, nie pasowała zupełnie do otoczenia. Nie powiedziała jednak o tym na głos, przynajmniej póki co.
Nie zauważyła szalika na jej szyi, może to i lepiej, bo Yaxley była kibicem Harpii, więc jeszcze mogłyby się posprzeczać o swoją ulubioną drużynę. Geraldine ubrana była jak zawsze do pracy. Skórzane spodnie, buty za kostkę - sznurowane (jak się okazało nawet one nie sprawdziły się na tych bagnach), do tego sweter i długi, skórzany płaszcz, który miał lata świetności dawno za sobą. Włosy zaplotła w długi warkocz, żeby włosy nie fruwały jej po twarzy. - Jestem Twoim wybawieniem.- Powiedziała uśmiechając się szczerze. - Nie wyglądasz, jakbyś wiedziała, gdzie jesteś.- Postanowiła stwierdzić to, co jej się wydawało. Yaxley była bardzo pewna siebie. Nie zamierzała też od razu rzucać nazwiskami, w czasach jak te było to przecież niebezpieczne, nie wiedziała z kim ma do czynienia, choć przez chwilę miała wrażenie, że kojarzy twarz dziewczyny.
Może sama Gerry też nie do końca wiedziała, gdzie się znajduje, ale wydawało jej się, że ma większe doświadczenie od tej blondynki do wychodzenia z czarnej dupy. Zamierzała połączyć z nią siły, choćby jej się to nie podobało.