23.07.2024, 18:21 ✶
Nie wiedział kiedy zasnął. Czasem po prostu siedział i nagle czuł, jak odpływa, by zażyć chodź odrobinę bardziej, lub mniej spokojnego snu. Dziś nie było tak źle. Może przez nadchodzące Lammas, może przez większe niż zwykle zmęczenie - nie miał zamiaru wnikać.
Obudził się jednak w sam raz, by dołączyć jeszcze do zgromadzenia, które zrodziło się przy poduszkach, do których dotarł z kąta namiotu cyrkowego, w którym wcześniej zaległ.
- Kto ci w ogóle dał nóż do ręki i jakim cudem wszyscy jednak żyją? - odparł na okrzyk Feliksa, siadając na jednej z wolnych puf. Chwycił jedno z ciastek na tacy, które powoli zaczął przeżuwać, zastanawiając się, ile cukru ktoś do nich wsypał. Nie miał jednak zamiaru narzekać na darmowe jedzenie.
Był boso, w luźnym bezrękawniku i przylegających spodniach, których nie zmienił po treningu. Wzrok miał jeszcze trochę zaspany, włosy w kompletnym nieładzie, większość mogła więc się domyślić, czemu dołączył do nich dopiero teraz. Miał po prostu jedną ze swoich drzemek, a to pewnie oznaczało, że do świtu będzie snuł się pomiędzy wozami, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Chyba, że impreza miała się jednak przedłużyć.
- Dlaczego mordujemy ten niewinny pniak i kogo odbieramy z aresztu? - zapytał, męcząc dalej ciastko, które po dłuższym zastanowieniu się nie było takie złe. Miało ciekawy posmak.
Wbił się w rozmowę praktycznie nic nie rozumiejąc, nie, żeby mu to przeszkadzało. Wiedział, że prędzej czy później ktoś wytłumaczy mu co się działo, tak, by nie został pominięty. Najpewniej Fiery, która zwykle i tak się z nim wszystkim dzieliła. No, może prawie.
Obudził się jednak w sam raz, by dołączyć jeszcze do zgromadzenia, które zrodziło się przy poduszkach, do których dotarł z kąta namiotu cyrkowego, w którym wcześniej zaległ.
- Kto ci w ogóle dał nóż do ręki i jakim cudem wszyscy jednak żyją? - odparł na okrzyk Feliksa, siadając na jednej z wolnych puf. Chwycił jedno z ciastek na tacy, które powoli zaczął przeżuwać, zastanawiając się, ile cukru ktoś do nich wsypał. Nie miał jednak zamiaru narzekać na darmowe jedzenie.
Był boso, w luźnym bezrękawniku i przylegających spodniach, których nie zmienił po treningu. Wzrok miał jeszcze trochę zaspany, włosy w kompletnym nieładzie, większość mogła więc się domyślić, czemu dołączył do nich dopiero teraz. Miał po prostu jedną ze swoich drzemek, a to pewnie oznaczało, że do świtu będzie snuł się pomiędzy wozami, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Chyba, że impreza miała się jednak przedłużyć.
- Dlaczego mordujemy ten niewinny pniak i kogo odbieramy z aresztu? - zapytał, męcząc dalej ciastko, które po dłuższym zastanowieniu się nie było takie złe. Miało ciekawy posmak.
Wbił się w rozmowę praktycznie nic nie rozumiejąc, nie, żeby mu to przeszkadzało. Wiedział, że prędzej czy później ktoś wytłumaczy mu co się działo, tak, by nie został pominięty. Najpewniej Fiery, która zwykle i tak się z nim wszystkim dzieliła. No, może prawie.